Wypadek Joanny L.
ONS

Ten tydzień nie rozpoczął się najlepiej dla Joanny L., która w poniedziałek rano spowodowała wypadek będąc pod wpływem alkoholu. Sprawa szybko trafiła do mediów i kolizja aktorka stała się tematem numer jeden. W końcu głos zabrała sama zainteresowana, która w oficjalnym oświadczeniu przeprosiła wszystkich za swoje naganne zachowanie. Przypomnijmy: Jest oświadczenie Joanny L. w sprawie wypadku! Jak tłumaczy się z jazdy po pijanemu?

Najwięcej kontrowersji wzbudza kwestia 1,2 promila alkoholu, który wskazał alkomat tuż po wypadku. Biorąc pod uwagę, że do zdarzenia doszło o 10 nad ranem, tabloidy zaczęły się głośno zastanawiać, ile wysokoprocentowych trunków Joanna L. musiała spożyć dzień wcześniej, aby poziom alkoholu we krwi był wciąż tak wysoki. "Fakt" wyliczył nawet, że celebrytka mogła wypić około dwóch litrów wina.
 

Postanowiliśmy sprawdzić, ile wina gwiazda tak naprawdę mogła wypić podczas wieczornej biesiady. Według „Alkoholowego liczydełka” zamieszczonego na stronie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, były to ogromne ilości. Wskazanie alkomatu wynosi rano 1,2 promila, jeśli kobieta postury Liszowskiej rozpoczyna picie 11-procentowego wina o godzinie 19.00 i przez kolejnych sześć godzin wypija po 3 lampki o objętości 100 ml - czytamy w tabloidzie.


Liszowskiej zabezpieczono prawo jazdy, ale po krótkiej wizycie na komendzie została zwolniona do domu. Dostała już jednak wezwanie do złożenia oficjalnych zeznań - Joanna L. z pewnością straci dokumenty i grozi jej nawet do 2 lat więzienia.
 

Kierująca porsche wydychanym powietrzu miała 0,63 mg/l, to jest w przeliczeniu 1,2 promila. Została zatrzymana, ale prowadzący sprawę zdecydował o zwolnieniu jej do domu. Kobieta otrzymała wezwanie do stawienia się w celu przesłuchania. Ma się ono odbyć w ciągu najbliższych dni. W poniedziałek "zabezpieczono prawo jazdy" kobiety. To jest standardowe postępowanie w sytuacji, gdy jest podejrzenie, że dana osoba prowadziła auto pod wpływem alkoholu. Gdy prawo jazdy jest zabezpieczone, nie można kierować samochodem. Sprawą na pewno będzie zajmował się sąd. Może jej grozić odebranie prawa jazdy, a nawet kara do dwóch lat więzienia - tłumaczy w rozmowie z TVN Warszawa komisarz Iwona Jurkiewicz z biura prasowego stołecznej policji.


Myślicie, że powinna ponieść aż tak poważne konsekwencje?

Zobacz: Mamy zdjęcia z wypadku Joanny L. Zderzyła się z dwoma autami

Zdjęcia z wypadku Joanny L.: