Reklama

Ewa wyszła z „Farmy” w momencie, w którym większość uczestników raczej zaciska zęby i liczy na finał. Miała immunitet i pełniła funkcję Farmerki Tygodnia, a jednak podjęła decyzję o odejściu dokładnie w dniu, gdy szykował się pojedynek Aksela z Henrykiem. Gdy na gospodarstwie pojawiły się prowadzące i postawiły sprawę na ostrzu noża: albo zostaje, albo wraca do domu, Ewa zawahała się tylko chwilę, spakowała rzeczy i wyszła. Chociaż już tłumaczyła, dlaczego zdecydowała się wyjść z "Farmy", teraz zabrała głos kolejny raz.

Wciąż pytają ją o odejście z "Farmy". Ewa zabrała głos

To nie jest dla niej trudny temat. Ewa mówi wprost o tym, dlaczego odeszła z "Farmy". Tym razem zabrała głos w Q&A. Wyjawiła, czy po czasie nie żałuje tej decyzji;

Nie. Popłakałam się ze szczęścia, jak wróciłam do domu. Kilka dni później pojechałam na koncert Jennifer Lopez, a potem z moimi chłopakami na cudowne wakacje. Najpierw jednak zjadłam kilka bochenków chleba.

Ewa odeszła z "Farmy"

Do odejścia doszło w atmosferze narastających napięć. Od kilku dni iskrzyło na linii Ewa-Henryk, a dodatkowe emocje podkręcał konflikt między sojuszem „Młodych Wilków” a Agnieszką. W takim klimacie nawet jedno zdanie potrafi rozpętać burzę - i właśnie tak było, gdy Ewa dała do zrozumienia Dominice, że rozważa wyjście, jeśli Aksel przegra z Henrykiem. Kiedy na miejsce przyjechały siostry Krawczyńskie, zamiast czekać na rozwój wydarzeń, zażądały od Ewy natychmiastowej deklaracji. To był moment, który wywrócił układ sił: uczestniczka, choć teoretycznie „bezpieczna”, zrezygnowała i opuściła program.

Konsekwencje pojawiły się natychmiast. Prowadzące ogłosiły, że planowany pojedynek Aksela i Henryka nie dojdzie do skutku, a na gospodarstwie zapanuje „bezkrólewie” - czas bez Farmera lub Farmerki Tygodnia. W praktyce oznacza to nie tylko zmianę zasad gry, ale też nową dawkę niepewności dla całej grupy.

Po zejściu z planu Ewa odniosła się do tego, co usłyszała na swój temat w trakcie programu. Zapewniła, że nie kierowało nią „parcie na szkło”, a jej decyzja nie była próbą zwrócenia na siebie uwagi. Podkreśliła, że świadomie odeszła z formatu, który - jak zaznaczyła - codziennie ogląda ponad milion widzów, bo czuła, że musi dotrzymać danego słowa.

W jej relacji kluczowe są dwie rzeczy: lojalność i sojusz. Ewa przekonywała, że walczyła przede wszystkim o „Młode Wilki”, a nie o własny interes. Zwróciła też uwagę, że nawet mając immunitet, nie zabiegała o głosy, by zostać w grze. Jej decyzja miała wynikać z przekonania, że nie po to była Farmerką Tygodnia, by ktoś z jej grupy odpadł, a ona miała to „przepuścić” bez reakcji.

Mocno wybrzmiał też wątek zasad. Ewa akcentowała, że w takim miejscu jak „Farma” łatwo zapomnieć, co jest ważniejsze: wygrana czy twarz, którą ma się jedną. Wprost dała do zrozumienia, że pieniądze - nawet jeśli padają kwoty rzędu 100-200 tys. - nie są dla niej argumentem, kiedy w grę wchodzi honor i poczucie przyzwoitości.

Reklama
Reklama
Reklama