Ewa Bilan-Stoch odebrała nagrodę w imieniu Stocha, ale podczas przemówienia zapomniała o jego prośbie! O czym mowa?


Ewa Bilan Stoch, obok Anny Lewandowskiej, była jedną z najjaśniejszych gwiazd podczas Gali Mistrzów Sportu 2018, która odbyła się 6 stycznie w Warszawie. Żona Kamila Stocha odebrała nagrodę w jego imieniu i wygłosiła przemowę, która bardzo spodobała się internautom. Jednak, jak zdradziła w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", zapomniała w niej o czymś, o co prosił sam Kamil. Zobaczcie!
Zobacz także: Wpadka z żoną Kamila Stocha na Balu Mistrzów Sportu! Na pewno to zauważyliście!

06-01-2018 Warszawa83 Plebiscyt Przegladu Sportowego fot. P.Kibitlewski fot. P.Kibitlewski/ONS
Ewa Bilan Stoch bardzo stresowała się swoją przemową. Czy udało jej się przyzwyczaić do takich występów?
Nie udało się. I chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję. To dla mnie bardzo stresujące przeżycie. Trzy dni przed galą trudno było mi cokolwiek zjeść. Wolę być na skoczni i wspierać Kamila, niż przemawiać przed taką publicznością - mówi Ewa.

Ewa Bilan przyznała, że podczas przemowy, zapomniała o apelu Kamila:
Nie będę używała jego słów, ale cieszę się, że kibice tak go docenili. I jeszcze jedno, o czym w tych emocjach zapomniałam powiedzieć ze sceny, a Kamil mnie o to prosił. W jego imieniu zwracam się więc do każdego z kibiców, że jeżeli ktokolwiek choćby trochę czuje w sercu, że wsparciem choć odrobinę przyczynił się do jego sukcesów, to część statuetki Czempiona należy też do niego. - mówiła!
Brawa!
Zobacz także: Kamil Glik rozczarowany wynikami plebiscytu Przeglądu Sportowego. Żona piłkarza komentuje: "Dla mnie i tak jest mistrzem"

Instagram/Ewa Bilan-Stoch
Kamil ma naprawdę wspaniałą żonę!

Instagram/Ewa Bilan-Stoch
Okazuje się, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ewa i Kamil poznali się w 2006 roku na zawodach w Planicy, gdzie oboje byli w pracy. Choć Ewa jest o dwa lata starsza od Kamila, to różnica wieku nie przeszkodziła, by między fotografką, a skoczkiem pojawiło się uczucie, które przerodziło się w wielką miłość.
- Był nieśmiały, nie patrzył mi w oczy, spuszczał wzrok i... to mnie kompletnie zauroczyło. Spodobał mi się. Intuicyjnie poczułam, że to bardzo dobry, wrażliwy człowiek. Okazało się, że on, wtedy już członek naszej kadry skoczków, był moim kolegą – powiedziała Ewa Bilan-Stoch w rozmowie z „Twoim Stylem".
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.