Dominika Ostałowska przeszła ablację: "W razie czego mam się zgodzić na zgon"
Dominika Ostałowska, ceniona aktorka, ujawnia kulisy poważnych problemów zdrowotnych. Tuż przed 55. urodzinami przeszła ablację serca, podczas której otrzymała dramatyczną informację: "W razie czego mam się zgodzić na zgon".

Dominika Ostałowska, wybitna polska aktorka znana szerokiej publiczności m.in. z roli Marty Mostowiak w serialu "M jak miłość" zdecydowała się opowiedzieć o dramatycznych przeżyciach związanych ze swoim zdrowiem. W "Dzień dobry TVN" ujawniła, że przeszła poważny zabieg ablacji serca.
Dominika Ostałowska o strachu i bezsilności
Dominika Ostałowska opisała, jak w trakcie przygotowań do zabiegu musiała podpisać kartę, na której zapisano: "W razie czego mam się zgodzić na zgon". Ten dokument wstrząsnął nią do głębi. Podkreśliła, że sam zabieg odbył się bez komplikacji, ale emocjonalny koszt tych wydarzeń był ogromny.
Czułam, że ten rytm jest bardzo nierówny, czasem było to widać nawet na ubraniu, że to serce dziwnie bije. Im dalej w las, tym bardziej nawarstwiały się jakieś objawy typu osłabienie, rodzaj zimnego potu i niemożność wykonywania różnych rzeczy. Nawet dochodziło do tego, że chodząc po jakiejś galerii, wchodziłam do przebieralni i starałam się uspokoić i robić ćwiczenia, które miały mi w tym pomagać
Problemy zdrowotne Dominiki Ostałowskiej rozpoczęły się od niepokojących objawów. W wywiadzie wyznała, że jej serce biło nierówno i nieregularnie. Momentami, jak opisała, można było zauważyć to gołym okiem przez ubranie. Z czasem pojawiły się także poważniejsze symptomy: osłabienie, zimne poty i trudności z wykonywaniem codziennych czynności. Ostałowska przyznała, że czasem musiała szukać miejsca, by się uspokoić - nawet zwykłe wyjście do galerii kończyło się w przebieralni, gdzie próbowała wykonywać ćwiczenia oddechowe, by opanować narastający lęk.
Wszystko nabrało tempa podczas jednej z wizyt lekarskich. Ostałowska relacjonowała, że decyzja o zabiegu ablacji zapadła bardzo szybko - jeszcze tego samego dnia otrzymała skierowanie do szpitala. Cały proces przebiegł błyskawicznie, a aktorka podkreśliła, że była przez cały czas świadoma, widziała wszystko, co działo się na sali zabiegowej.
Dominika Ostałowska o hejcie, wizerunku femme fatale
Oprócz problemów zdrowotnych aktorka w rozmowie z Plejadą odniosła się również do medialnego wizerunku. Przez wiele lat była określana jako "femme fatale" polskiego show-biznesu. Przyznała, że bolało ją powielanie tego obrazu i to, że nikt nie próbował skonfrontować się z nią bezpośrednio, tylko bezrefleksyjnie przyjmowano taką etykietę. Dominika Ostałowska określiła to jako źródło wieloletniego hejtu i trudnego doświadczenia, z którym musiała się zmagać.
Bolało mnie przede wszystkim to, że powielano obraz, który nie miał wiele wspólnego z prawdą. Wiedziałam, że jako aktorka często byłam przez ten pryzmat odbierana i że on zaczyna funkcjonować niezależnie ode mnie. Byłam zirytowana tym, że nikomu nie przyszło do głowy, żeby mnie po prostu zapytać, skonfrontować z tymi informacjami, tylko dość niefrasobliwie wystawiono mnie na, ja się potem okazało, wieloletni hejt
Zobacz także: Ukochana muzyka disco-polo trafiła do szpitala. "Wydarzyło się coś bardzo bolesnego"
