Reklama

"Sanatorium miłości" już kolejny raz gromadzi przed telewizorami pokaźne grono fanów, którzy z dużym zaangażowaniem oglądają rozwijające się relacje uczestników. Co więcej, każda z doświadczonych życiowo osób przychodzi do programu z emocjonalnym bagażem. Jaką przeszłość tak naprawdę ma za sobą Anna, która dołączyła do programu?

Poruszająca historia Anny z "Sanatorium miłości"

Anna pojawiła się w "Sanatorium miłości" nie bez powodu. Nowa uczestniczka zastąpiła Barbarę, które nie wpływała dobrze na grupę, czego skutkiem było opuszczenie przez nią show. Basia nawet zabrała głos po głośnym odejściu z "Sanatorium miłości". Choć Anna dała się poznać zarówno uczestnikom, jak i telewidzom jako pełna energii kobieta, której uroda często porównywana jest nawet do Maryli Rodowicz, w wywiadzie dla TVP ujawniła, że przed programem musiał zmierzyć się z trudnymi doświadczeniami.

Anna wyjawiła, że przez kilka lat codziennie mierzyła się z problemem w swoim domu, który powodował w kobiecie najgorsze myśli.

Takie było straszne. Miałam bardzo trudny, wręcz przerażający czas - trwał pięć lat. Myślę, że wiele osób nie zdołałoby się po czymś takim podnieść. Trudno uwierzyć, że takie rzeczy mogą wydarzyć się w rodzinie - że ktoś, kogo się zna i komu się ufa, może próbować zniszczyć ci życie. Były momenty, kiedy wydawało mi się, że jedynym wyjściem jest po prostu je zakończyć.

W dalszych słowach przyznała, że obchodzi już 15. rocznicę rozwodu, który zakończył związek ze sprawcą przemocy.

Doświadczyłam poważnej przemocy psychicznej. Były interwencje policji, Niebieska Karta. Doświadczyłam poważnej przemocy psychicznej. Były interwencje policji, Niebieska Karta. W jednej chwili rozsypało się moje życie. Pewnego dnia budzisz się rano i okazuje się, że nie masz nic. Konto i sejf są puste. Nagle tracisz poczucie bezpieczeństwa.

Choć Anna nie chciała rozdrapywać dawnych ran, przedstawiła na swoim przykładzie niezwykle trudną sytuację kobiet mierzących się z domową przemocą psychiczną.

Policja wielokrotnie rozkładała ręce. Bo co z tego, że miałam zastawiony samochód i nie mogłam wyjechać z posesji? Co z tego, że miałam przecięte opony? A to tylko, można powiedzieć, drobne przykłady.

Anna z "Sanatorium miłości" o wsparciu córki

W tej samej rozmowie Anna przyznała, że po prywatnej tragedii, jakiej doświadczyła, jej największym oparciem, a jednocześnie ratunkiem była córka.

To niewiarygodne, ale gdyby nie moja córka, pewnie nie podniosłabym się po tym wszystkim. Nawet nie wiem, kiedy i jak to się stało, ale w pewnym momencie jakbyśmy zamieniły się rolami - ona stała się tą silną, opiekuńczą osobą jak matka, a ja jej zagubionym dzieckiem. Trudno mi o tym mówić, bo wciąż ściska mnie w gardle.

Będziecie kibicować Annie w "Sanatorium miłości"?

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama