Aleksandra Kwaśniewska
Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek/LAF AM
Newsy

Aleksandra Kwaśniewska - Mamma Mia!

Na co on ją namawia! Żeby podniosła rękę na własnego ojca, zerwała z „kwaśniewskizmem”, stała się szalona i dodała sobie erotycznego powabu. A wszystko to na chwilę przed jej ślubem z Kubą Badachem!

- Do końca życia zostanie Pani „córką prezydenta”. To budzi gniew?
Aleksandra Kwaśniewska:
Budzi. Staram się sama o sobie tak nie myśleć i ciągle naiwnie wierzę, że w końcu ludzie zaczną mnie traktować jako autonomiczną jednostkę.

– Są na to sposoby. Na przykład mogłaby Pani... zabić swojego ojca.
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie jest aż tak źle, żebym musiała się uciekać do tak drastycznych metod.

– Ale to wtedy z córki prezydenta stałaby się Pani…
Aleksandra Kwaśniewska:
Tą słynną „morderczynią własnego ojca”. Nie, dziękuję. Radzę sobie mimo wszystko i mam to szczęście, że bardzo lubię swoich rodziców, więc bycie utożsamianą z nimi nie jest dla mnie, mimo wszystko, ujmą. Lecz zapewne do końca życia będę się tłumaczyć, że funkcjonuję w mediach „dzięki” ojcu.

– A nie talentowi?
Aleksandra Kwaśniewska:
Chociażby. I z tego nieszczęsnego „Tańca z gwiazdami”, od którego wszystko się zaczęło, też do końca życia będę się tłumaczyła. A ja myślałam wtedy, że robię sobie tylko wakacje od psychologii i za chwilę wrócę do zawodu.

– Wakacje trwają i Pani psychologiem już chyba nie będzie?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie wiem, ciągle mnie to korci. Mam dwa pomysły na doktoraty, ale to, co teraz robię, za bardzo mnie ekscytuje, żeby powiedzieć: nie będę tego robiła, bo większą wartość będzie miała kariera naukowa.

– Nie tyle większą wartość, co może głębszy sens. Bo tak „robimy” w rozrywce.
Aleksandra Kwaśniewska:
Głębszy sens? A co by mi w praktyce dał doktorat z psychologii?

– Okulary.
Aleksandra Kwaśniewska:
Zmarszczki…

– I okulary. Fajne, modne albo oldskulowe można kupić. Zyskałaby Pani dodatkowy powab erotyczny.
Aleksandra Kwaśniewska:
Czyli z próżności powinnam to zrobić?

– Albo dla możliwości głębszej penetracji w populacji męskiej. Nie?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie potrzebuję tutaj poszerzać swoich horyzontów. Natomiast poszerzanie i pogłębianie warsztatu dziennikarskiego nie jest według mnie pozbawione sensu.

– I cóż to Pani pogłębia i rozwija?
Aleksandra Kwaśniewska:
Poprzez rozmowy z ciekawymi ludźmi można dowiedzieć się być może równie dużo, co zgłębiając książki.

– I czegóż się Pani dowiaduje, czego by Pani nie wiedziała albo nie przeczuwała?
Aleksandra Kwaśniewska:
Otóż właśnie cała psychologia na tym polega. Że upewniamy się w tym, co przeczuwamy. Nie chciałabym zresztą dorabiać do moich wywiadów jakiejś wielkiej ideologii. Po prostu sprawia mi to przyjemność i pozwala zarabiać. Praca idealna.

– Pysznie. Ale osoba, która jest dwugarbnym wielbłądem, czyli córką taty prezydenta i mamy – pani prezydentowej…
Aleksandra Kwaśniewska:
Dziękuję…

– ...mogłaby chcieć wymyślić dla siebie rolę, która by te garby z niej zdjęła. Coś raczej szalonego.
Aleksandra Kwaśniewska:
To byłoby na siłę. Pogodziłam się z tym, że jestem „ta” Kwaśniewska. Jak byłam dużo młodsza, słyszałam często pytanie, czy nie doskwiera mi, że nigdy nie jestem po prostu Olą.

– I że nigdy nie będzie Pani wiedziała, co ludzie o Pani naprawdę sądzą.
Aleksandra Kwaśniewska:
A ja myślałam, że to jest moja wartość, bo według mnie ważne było, jak ja się z byciem dzieckiem tego właśnie ojca „noszę”.

– Czyli jest Pani po prostu Olą, która boryka się z „kwaśniewskizmem”?
Aleksandra Kwaśniewska:
Tak. Tylko w moim odczuciu to nie jest coś bardzo złego.

– Na ślubie przyjmie Pani nazwisko męża?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nawet gdybym zmieniła nazwisko, czy to coś zmieni w moim społecznym odbiorze? Ludzie i tak będą mówili: „To córka Kwaśniewskiego”.

– A co Pani myśli o tym obyczaju przyjmowania nazwiska męża?
Aleksandra Kwaśniewska:
To jest, szczerze mówiąc, przedziwne. Tak, jakbym w ciągu tej jednej godziny, kiedy przysięgam wierność po grób pewnemu facetowi, przeistaczała się z Oli w Kasię. Uważam, że jest to jednak odebranie nam ważnego elementu naszej tożsamości.

– Może silne kobiety powinny…
Aleksandra Kwaśniewska:
...narzucać mężowi własne nazwisko?

– Tak. I wtedy byśmy wiedzieli, z jaką parą mamy do czynienia, kto jest w tej parze alfą.
Aleksandra Kwaśniewska:
To nie wpisuje się w moją wizję związku, który powinien być bardzo partnerski. Pamiętajmy, że zostałam wychowana przez dwie bardzo silne osobowości.

– Ale w patriarchalnym świecie.
Aleksandra Kwaśniewska:
No tak. I mam w sobie tę dwoistość. Z jednej strony świadomie uważam, że kobiety są równie dobre, jak mężczyźni, równie silne, są dla mężczyzn równorzędnymi partnerkami. Obraziłabym się, gdyby ktoś mi powiedział, z pełnym przekonaniem, że kobiety to słabsza płeć. Ale równocześnie mam gdzieś w głębi zakodowane, że jednak mężczyznom wolno więcej. Że muszę zachować jakąś pokorę wobec życia, która nie dotyczyłaby mnie, gdybym była mężczyzną.

– Czyli jest Pani, jak wiele innych młodych kobiet, wytworem epoki przejściowej. Jeszcze jedną nogą w epoce patriarchalnej, a drugą nogą w tej nowej.
Aleksandra Kwaśniewska:
To nawet krzepiące.

– Córka prezydenta dziś współczuje synowi premiera?
Aleksandra Kwaśniewska:
Tak. Ja w ogóle współczuję „wrogom publicznym”. Bo uważam, że…

– On nie jest „wrogiem…”, jest „debilem publicznym” – jak sam siebie nazwał.
Aleksandra Kwaśniewska:
„Debil publiczny”, w którego się rzuca kamieniami, to już trochę „wróg publiczny”. A gdyby nie był synem premiera, nikt by nie zwrócił uwagi na istnienie osoby, która przez tydzień miała jakiś konflikt interesów, którego w dodatku nie dostrzegał jego pracodawca. Więc jemu się dostaje za nazwisko. Jest mi go naprawdę, po ludzku, bardzo szkoda.

– Czuje Pani z nim jakąś wspólnotę losów „córek”, „synów”?
Aleksandra Kwaśniewska:
Ze wszystkimi „tymi” dziećmi taką wspólnotę trochę czuję.

– Z Martą Kaczyńską też?
Aleksandra Kwaśniewska:
Pod tym względem tak. Choć trudno mi jest się z nią zgodzić światopoglądowo. Jej współczuję jeszcze bardziej niż Michałowi, ze względu na całą jej sytuację życiową.

– Mimo drastycznych różnic światopoglądowych?
Aleksandra Kwaśniewska:
Uważam generalnie, choć akurat Marta nie jest chyba tym przykładem, że my, dzieci polityków, dużo łagodniej traktujemy politykę niż normalny obywatel siedzący przed telewizorem.

– Dużo lepiej wiecie, że to jest tylko gra?
Aleksandra Kwaśniewska:
Wiemy, że należy oddzielać poglądy polityczne od osobistych sympatii i antypatii. Wiemy, że ci ludzie, którzy na siebie „szczekają” w telewizji, na co dzień mogą być w bardzo poprawnych, koleżeńskich relacjach.

– Posiadacie więc wiedzę straszliwą.
Aleksandra Kwaśniewska:
Mnie to nie przeraża. Ja uważam, że ta gra jest elementem cywilizowanego świata. Mnie raczej dziwiłoby, gdyby politycy się nienawidzili, bo mają inny pogląd na podatek liniowy.

– Panno – jeszcze – niedoszła psycholog, a dlaczego właściwie dziennikarstwo, a nie po prostu zwykłe ludzkie celebryctwo?
Aleksandra Kwaśniewska:
Na zwykłe ludzkie celebryctwo jestem mimo wszystko za mało próżna. Z jednej strony troszeczkę zazdroszczę moim koleżankom, które zrobiły z siebie chodzące banery reklamowe i skupiają się na tym, żeby dać się ładnie sfotografować, bo na pewno zarabiają dużo lepiej ode mnie. Ale ja chyba nie byłabym w stanie się przełamać. Jednak chciałabym mieć poczucie, że robię coś, co w moim odczuciu jest ważne. Oczywiście to nie jest tak ważne, jak…

– Praca taty?
Aleksandra Kwaśniewska:
Właśnie. Ale ważniejsze od celebrytyzmu. Dziennikarstwo mi to daje. Byłam typowym dzieckiem, które nie miało jednego talentu, zawsze byłam dobra w bardzo różnych rzeczach.

– To nieszczęście dla człowieka.
Aleksandra Kwaśniewska:
Prawda? I to mi się odbija przez całe życie. Ja ładnie śpiewałam i ładnie tańczyłam, i ładnie recytowałam wierszyki. Byłam dobra i z polskiego, i z matematyki, i z biologii, i z wf-u, i z języków. Cały czas mogłam wszystko, ale nie miałam poczucia, że jest ta jedna jedyna rzecz na świecie, która mi wychodzi najlepiej.

– Amy Winehouse tak uważała, ale to długo nie trwało. Z drugiej strony, można powiedzieć, że jest Pani idealnym materiałem na idealną Panią domu – tyle umiejętności…
Aleksandra Kwaśniewska:
No, nie zapędzałabym się. Co prawda bardzo lubię gotować i uprawiać ogrodnictwo balkonowe, ale nie cierpię sprzątać. I siedzenie w domu bez dostępu do ludzi jest dla mnie jednak rodzajem więzienia.

– Ta próba przed Panią. I, Pani zdaniem, na czym polega rola kobiety przy mężczyźnie? Czy w ogóle można mówić o roli kobiety przy mężczyźnie?
Aleksandra Kwaśniewska:
Moim zdaniem rola kobiety przy mężczyźnie jest dokładnie taka sama, jak rola mężczyzny przy kobiecie. Rola wspierania się nawzajem. Tak jest w przypadku moich rodziców. Powielam ten schemat. Jestem absolutnie przyzwyczajona do tego, że mężczyzny bardzo dużo nie ma w domu, a kobieta jest w stanie sama sobie świetnie zorganizować czas. Nie siedzi jak ta Penelopa, nie dzierga z nudów i nie płacze z tęsknoty.

– A pokusy? Penelopa dzierga, Odys daleko, patrzy na syreny i się zabawia. A tutaj zalotnicy prężą muskuły.
Aleksandra Kwaśniewska:
W pokusach nie ma nic złego, dopóki kończą się w miejscu, w którym zaczyna się szkodzenie związkowi.

– Gdzie jest ten moment, który szkodzi związkowi? Po prostu seks?
Aleksandra Kwaśniewska:
Wszelka intymność.

– A flirt?
Aleksandra Kwaśniewska:
Flirt do pewnego momentu jest do wybaczenia. Nie przesadzałabym, jeśli w tym flircie nie pojawiają się żadne obietnice ani deklaracje typu: „Jesteś fantastyczniejsza niż moja żona…”.

– „Czekałem na ciebie całe życie”?
Aleksandra Kwaśniewska:
Czy: „Gdybym nie był żonaty, tobym się z tobą zestarzał”.

– Ale podobno ma Pani wyjść za mąż? Tak słyszałem.
Aleksandra Kwaśniewska:
Też tak słyszałam.

– Ale od bliskich sobie osób?
Aleksandra Kwaśniewska:
Najpierw przeczytałam w gazetach. To jest taki temat, który miałam nadzieję, że uda nam się zachować dla siebie.

– No jak to?! Przecież jest Pani „tą Kwaśniewską”!
Aleksandra Kwaśniewska:
Wiem. Ale akurat w tych kwestiach ciężko jest mi się pogodzić, że media tak bardzo wchodzą mi w życie. Doprowadza mnie do szału, że jakaś gazeta zaprasza nam gości, zanim my zdążymy ich zaprosić. Że ktoś wysyła donos za pieniądze, dotyczący naszych prywatnych spraw.

– Mnie interesuje jedno: skąd Pani wie, że to jest właśnie „ten” facet? Skąd to wiadomo?
Aleksandra Kwaśniewska:
Kompletnie nie wiem. Wolałabym odpowiedzieć na to pytanie za 50 lat, kiedy już będę mogła stwierdzić z całym przekonaniem, czy rzeczywiście miałam rację.

– Ale dzisiaj, podejmując tę decyzję, coś w głowie musi Pani mieć. Że lata lecą?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie. Wydaje mi się, że właściwy moment na taką decyzję jest właśnie wtedy, kiedy człowiek nie zadaje już sobie pytania: po co ja to robię? Tylko jest to naturalne. Jak czasem patrzyłam na moje koleżanki, często odnosiłam wrażenie, że ten ślub się bierze po coś. Że jak będziemy małżeństwem, rodzice dadzą nam spokój, bo cały czas pytali, kiedy to zalegalizujemy. A mnie się wydaje, że przychodzi moment, kiedy ma się wewnętrzne przekonanie, że to jest po prostu dobry pomysł. I wtedy wchodzimy w małżeństwo bez lęku.

– A była Pani taką nastolatką, która marzyła o białym domku z białym płotkiem?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie bardzo. Nigdy specjalnie nie marzyłam też o białej sukni. Nie bawiłam się też w dom, bo wolałam na przykład w detektywa. Totalnie „jarały” mnie powieści detektywistyczne. Herkules Poirot to była moja Królewna Śnieżka. Marzyłam, żeby być taka jak on. I oczywiście bawiłam się w lekarza, jako że miałam dziadków lekarzy, więc i dostęp do strzykawek, plastrów i bandaży.

– Z chłopcami? Zabawa w lekarza z lekcją anatomii?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie. Wtłaczałam hektolitry różnych płynów w moje lalki oraz maskotki, które potem się rozpadały od nadmiaru wnętrzności. Byłam mało dziewczyńska. Nawet jak były bale przebierańców i wszystkie moje koleżanki przebierały się za królewny  w śliczne różowe sukieneczki, to ja byłam przebrana za marchewkę albo wysmarowana kakao jako koleżka Bambo. Dla mnie fajne przebranie było takie, że wszyscy się śmiali, a nie takie, że wszyscy mówili, jaka jestem śliczna.

– A jest Pani?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie myślę tak o sobie. Myślę raczej, że jestem fajna.

– Jak Pani na siebie patrzy w lustrze, to…
Aleksandra Kwaśniewska:
Uważam, że jest OK.

– I obraca się Pani przed dużym lustrem do tyłu, a w drugim, małym lusterku sprawdza, czy nie ma za grubych pośladków?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie jestem zafiksowana na wyglądzie. Szkoda mi na to czasu. Nie lubię tych wszystkich babskich ceregieli. U kosmetyczki czy fryzjera strasznie się nudzę.

– Ubrać, umalować się… A jaki jest Pani stosunek do nagości?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie mam kompletnie żadnych oporów, żeby po domu chodzić nago. Natomiast niekoniecznie mam ochotę pójść na plażę nudystów albo wskoczyć na rozkładówkę w „Playboyu”.

– Raczej pytałem, czy jest Pani z takiego domu, w którym nagość jest tabu?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie… Nie usatysfakcjonowałam pana tą odpowiedzią?

– Tylko słucham, nie zdaje Pani żadnego egzaminu.
Aleksandra Kwaśniewska:
Czułam, że czeka pan, aż powiem coś więcej.

– Ola Kwaśniewska jest zazdrosna?
Aleksandra Kwaśniewska:
Bywam, ale nie chorobliwie. To znaczy skłamałabym, mówiąc, że nigdy w życiu nie zaznałam tego uczucia.

– Ale tłumi i nie mówi o tym, bo jest zbyt wyniosła i zbyt godna, żeby o tym mówić?
Aleksandra Kwaśniewska:
W ogóle nie jestem wyniosła, błagam! Godna tak, dumna tak, ale nie wyniosła!

– A przeżyła Pani taką czarną zazdrość?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie wiem, czy aż taką czarną. Ale zdarzały mi się jakieś jej „strzały”.

– Jak to wtedy jest? Ciemno się robi przed oczami?
Aleksandra Kwaśniewska:
To pan nie wie?

– Nie.
Aleksandra Kwaśniewska:
Ja, mając lat naście czy dwadzieścia, miałam takie emocje, że potrafiłam się rozpędzić do furii w trzy sekundy.

 

Zobacz także: mroczki przed oczami


– Ale do furii? Czy do ryku w poduszkę?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nieee, proszę pana, ja nie z tych. Nic z tych rzeczy. Normalna elegancka furia. Nawet raz mi się zdarzyło rzucanie przedmiotami, acz miękkimi. Ale teraz to mi się już kompletnie nie zdarza. Jakoś zawładnęłam nad tą emocją. Czuję, jak się zbliża, i nie daję jej się rozpędzić. Dziś mężczyzna bardzo musiałby przegiąć, żeby we mnie wzbudzić furię z zazdrości, bo na dużo więcej teraz jestem skłonna przymknąć oko.

– Żyje Pani z zazdrosnym mężczyzną?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie, też nie.

– Sprawdzanie telefonów?
Aleksandra Kwaśniewska:
No, to byłby skandal.

– A ja słyszałem, że to jest skandal powszechny.
Aleksandra Kwaśniewska:
Chyba tak, ale to jest potworne, że jest powszechne. W ten sposób naprawdę można zrobić burzę w szklance wody. O nic.

– Ma Pani taki niefart, że kocha Pani twórcę.
Aleksandra Kwaśniewska:
To takie straszne?

– To niefart, ponieważ niestety rolą takiej kobiety jest też obcowanie z jego twórczością i nie ucieknie się wtedy od ocen. Czy trzeba a priori kochać całą jego twórczość?
Aleksandra Kwaśniewska:
Trochę tak, ale ja mam to szczęście, że kocham ją niezależnie. Byłam fanką mojego narzeczonego i jego twórczości długo, zanim go poznałam.

– Jak napisze coś słabszego, to jest Pani zdolna do krytyki? Czy nie napisał nic słabszego?
Aleksandra Kwaśniewska:
Jeśli coś mi się podoba mniej, to mówię, że to mi się podoba mniej, ale tamto jest wspaniałe. Nie zdarzyło się jednak, żeby napisał coś takiego, żebym powiedziała albo pomyślała, że to nic niewarte.

– No dobrze. Zaplątała się Pani w rozrywkę. Będzie ślub. Nadal będzie Pani, niezależnie od nazwiska, córką prezydenta Kwaśniewskiego. I co dalej?
Aleksandra Kwaśniewska:
A o jak dalekiej przyszłości mówimy?

– Pięć lat. Dzieciaki, które rozwiążą wszystkie dylematy zawodowe każdej młodej matki?
Aleksandra Kwaśniewska:
Może, choć trochę się tego boję, że one rozwiążą te dylematy jednoznacznie. Ale mimo wszystko mam nadzieję, tu odwołam się do wyższych instancji: jak Bóg da…

– A bocian udźwignie.
Aleksandra Kwaśniewska:
I kapusta będzie wystarczająco duża na dziecko dziedziczące tę moją gigantyczną głowę…

– Ma Pani kompleks zbyt dużej głowy?
Aleksandra Kwaśniewska:
Nie, ale bardzo często to się pojawia w różnych komentarzach, więc mam na względzie. Generalnie chciałabym, żeby ludzie traktowali mnie coraz poważniej i żeby jak najdalej uciec od tej nieszczęsnej celebrytki. Cały czas wierzę w to, że małymi kroczkami, żmudną, codzienną pracą wydepczę sobie miejsce w ludzkich sercach (śmiech).

– Jakbym słyszał szanowną mamusię…
Aleksandra Kwaśniewska:
Tak naprawdę chciałabym tylko, żeby oddano mi to, że pracuję. Żeby już nie pisano o mnie „bezrobotna Kwaśniewska”, bo to mnie doprowadza do szału. Nie jestem bezrobotna, nigdy, odkąd skończyłam studia, nie byłam i nie jestem utrzymywana przez moich rodziców, a tym bardziej przez podatników. I tyle.



Rozmawiał Piotr Najsztub
Zdjęcia Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek/LAF AM
Stylizacja Jola Czaja
Asystentka stylisty Justyna Terej
Makijaż Izabela Wójcik kosmetykami MAC COSMETICS
Fryzury Piotr Wasiński/Van Dorsen Talents
Scenografia Anna Tyślerowicz
Produkcja sesji Ela Czaja

Ola Kwaśniewska "w dniu swojego ślubu przeżyła największą traumę w życiu". Kto wyjawił szokujące szczegóły z jej ślubu?

Gwiazdy na premierze Mamma Mia! Here We Go Again
East News
Fleszstyle
Gwiazdy na premierze drugiej części Mamma Mia! Wiemy czy Meryl Streep wystąpi w filmie!
Gwiazdy na premierze drugiej części Mamma Mia! Wiemy czy Meryl Streep wystąpi w filmie!
Aleksandra Kwaśniewska, Jolanta Kwaśniewska
Mateusz Stankiewicz/AF Photo
Newsy
"Czy jak patrzysz na mnie, widzisz siebie?". Jolanta i Aleksandra Kwaśniewskie w szczerej rozmowie
„Mamo, wiesz, jaką cechę z odziedziczonych po Tobie cenię najbardziej?”, „Czy jak patrzysz na mnie, widzisz siebie?”, „Czujesz się ikoną stylu?”, „Wybaczyłabyś mi, gdyby nie interesowało mnie macierzyństwo?”, „Ile razy można kochać?”.

Tylko córka może zadać matce takie pytania. Jolanta i Aleksandra Kwaśniewskie w wyjątkowej i intymnej rozmowie. – Nie masz pojęcia, jak wiele jest pytań, których Ci jeszcze nie zadałam. Jolanta Kwaśniewska: Na przykład? – Na przykład, czy jak patrzysz na mnie, widzisz siebie? Jolanta Kwaśniewska: Trochę tak. – W czym? Jolanta Kwaśniewska: Masz witalność i ciekawość ludzi, jaką ja zawsze miałam. I takiego figla w oku. W naszej rodzinie wszyscy jesteśmy gadułami, ale umiemy słuchać. Poza tym wydaje nam się, że powinnyśmy bardziej żyć dla innych niż dla siebie. W moim przypadku zawsze to był dom i działalność charytatywna, a ty z takim samym oddaniem robisz to w stosunku do swoich przyjaciół. Mam nadzieję, że to jest coś, co wyniosłaś z domu. No i jesteś bzik (śmiech). Ale to jest fajne. – Ale wiesz, że mało kto przypuszcza, że akurat to mogę mieć po Was? Jolanta Kwaśniewska: Każdy nas postrzega przez ten gorset, w który za czasów prezydentury taty musieliśmy się wcisnąć. A ja, jak wiesz, ubóstwiam życie pełną piersią. Jest zasada małej łyżeczki, która mówi, żeby nie przesadzać. Na przykład kiedy rozpoczynamy działania, to żeby nie rozpoczynać ich od razu na wielką skalę. Ja życie mogłabym jeść chochlami. Żyjąc wiele lat i patrząc na doświadczenia wielu osób, zdaję sobie sprawę, że każdy dzień jest ważny. Musimy go przeżyć mądrze. Nie iść na bylejakość. Bo dlaczego mam zjeść byle co i byle jak? Dlaczego mam się spotykać z byle jakimi ludźmi? Jestem zwolenniczką pozytywnej energii, którą sama daję, ale też chcę spotykać się z ludźmi, od których mogę coś czerpać. Bylejakości w naszym życiu i tak jest zbyt wiele. –...

Newsy
Aleksandra Kwaśniewska niczego nie żałuje
Ola Kwaśniewska nie przejmuje się tym, co wypisuje o niej prasa plotkarska. Na przekór temu, co wieszczą media, w jej życiu dzieje się wiele.

– Nie żałujesz czasem, że zaczęłaś przygodę z show-biznesem? Aleksandra Kwaśniewska: Nigdy niczego nie żałuję. Uważam, że po pierwsze, wszystko dzieje się po coś. Po drugie, że jak już, to lepiej żałować rzeczy, które się zrobiło, niż których się nie zrobiło. I po trzecie, że trzeba być wiernym sobie. Te wszystkie frazesy składają się na to, że jak już podejmuję jakąś decyzję, to w nią wierzę. Najwyraźniej w tym momencie życia była mi ona potrzebna. Nawet jeśli tylko do tego, żebym poznała swoje miejsce w szeregu. Decyzja o wzięciu udziału w „Tańcu z gwiazdami” wywróciła moje życie do góry nogami. Od tamtego czasu niejednokrotnie dostałam po tyłku, ale muszę przyznać, że ostatnie trzy lata bardzo dużo mnie nauczyły. Mam na myśli zarówno różnej natury doświadczenia z mediami, jak i wszystko, czego dowiedziałam się o sobie i świecie, który mnie otacza. Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że trzeba ufać swoim instynktom. – Intuicji też? Aleksandra Kwaśniewska: Owszem. Ja intuicji ufałam częściej niż rozumowi. I muszę przyznać, że słusznie, bo zawodziła mnie rzadziej niż rozum (śmiech). Wszystko to, co wydarzyło się w moim życiu przez ostatnie trzy lata, a był to dość ekscytujący czas, zaczęło się od jednej decyzji, która w tamtym momencie wydawała się raczej bez znaczenia. Otóż kiedy kończyła się druga kadencja taty na urzędzie prezydenta, dziennikarze rzucili się na mnie z propozycjami wywiadów. Przypuszczam, że uznali, że to ostatni moment, zanim słuch o mnie zaginie. Tradycyjnie odmawiałam, ale po którymś telefonie pomyślałam, że dla świętego spokoju udzielę jednego wywiadu, gdzie odpowiem na te wszystkie pytania o życiu w pałacu, których notabene nie znosiłam, i będę miała święty spokój. Postanowiłam przyjąć...

Nasze akcje
Gwiazdy
Newsy
Chcesz dobrze czuć się we własnej skórze tak, jak największe gwiazdy? Działaj metodą małych kroków!
Współpraca reklamowa
Skuteczny trening bez wysiłku? Teraz to możliwe!
Newsy
Skuteczny trening to nie tylko siłownia!
Współpraca reklamowa
Weleda
Newsy
Kosmetyki, które łączą tradycję z nowoczesnością. Poznaj je!
Współpraca reklamowa
Nowości
PartyExtra
Małgorzata Rozenek-Majdan uśmiechnięta
Newsy
Małgorzata Rozenek-Majdan
BZ
Julia Wieniawa w neonowej sukience na lato
Newsy
Julia Wieniawa
BZ
Katarzyna Cichopek na 59 Festiwalu w Opolu
Newsy
Katarzyna Cichopek
BZ
Klaudia El Dursi na plaży
TV-Show
Hotel Paradise
BZ
Ślub od pierwszego wejrzenia x-news
TV-Show
Ślub od pierwszego wejrzenia
BZ
Versace wiosna-lato 2022
Fleszstyle
Trendy w koloryzacji włosów na wiosnę i lato 2022. Te odcienie robią mocne wrażenie
Marcelina Zielnik
Gorący trend: Dopamine dressing
Fleszstyle
Dopamine dressing to najgorętszy trend sezonu. Obłędną koszulę w stylu Małgorzaty Rozenek-Majdan kupisz w Sinsay za 39,99
Anna Kusiak
Klaudia Halejcio w najmodniejszych spodniach tego lata. Niemal identyczne kupisz w Sinsay za 35 zł
Newsy
Klaudia Halejcio w najmodniejszych spodniach tego lata. Podobne kupisz w Sinsay za 35 zł
Urszula Jagłowska-Jędrejek
Anna Lewandowska w swetrze za ponad tysiąc złotych
Newsy
Anna Lewandowska w modnym swetrze ponad tysiąc złotych. W Sinsay kupisz podobny za 50 złotych!
Aleksandra Skwarczyńska-Bergiel
Moda uliczna wiosna-lato 2022
Fleszstyle
Najmodniejsze buty na wiosenno-letni sezon. Te modele ma w szafie każda it-girl
Marcelina Zielnik