Reklama

Niedługo po ślubie kościelnym z Anitą, na Adriana ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" spadły druzgocące wieści. Mężczyzna maga się ze wznową glejaka IV stopnia. W dniu swoich 39 urodzin, były uczestnik społecznego eksperymentu TVN postanowił przerwać milczenie. W emocjonalnym nagraniu opowiedział o przebiegu leczenia, pokazał horrendalnie wysokie faktury za zabiegi i zaapelował do Ministerstwa Zdrowia. W mocnych słowach podsumował także szpital, w którym początkowo leczono jego nowotwór.

Adrian ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" o horrendalnie drogim leczeniu glejaka

Niedługo po bajkowym ślubie Anity i Adriana ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia", ich świat ponownie się załamał. Adrian Szymaniak poinformował o wznowie glejaka. Mężczyzna ma już za sobą dwie operacje usunięcia guzów mózgu, a także wielotygodniową radio i chemioterapię, którą zakończył niedługo przed drugim ślubem ze swoją ukochaną. Niestety, równo miesiąc od wielkiego dnia, otrzymał tragiczne wieści o wznowie nowotworu.

Zgodnie z zapowiedziami żony Adriana, Anity, mężczyzna postanowił odnieść się do kąśliwych komentarzy w sieci i przedstawić faktury za swoje leczenie, które obejmują horrendalnie wysokie kwoty.

Właśnie dokonałem płatności w dniu wczorajszym na początek, żeby zacząć tę terapię wpłacie 240 tys. złotych. Później 120 tys. złotych miesięcznie za użytkowanie tego sprzętu TTF (innowacyjna metoda leczenia nowotworów mózgu, polegającą na zastosowaniu pól elektrycznych, które zakłócają podział komórek nowotworowych, przyp. red.).

Jednocześnie zwrócił się do wszystkich, który pomogli mu podczas zbiórki na leczenie, dziękując im za pomoc w walce o jego zdrowie i życie.

Adrian ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" nie kryje żalu do szpitala

Jak poinformował na nagraniu Adrian Szymaniak "jestem w dobrej formie psychicznej, przede wszystkim fizycznej również", podkreślił jednak, że wznowa nowotworu i pojawienie się w jego mózgu nowych guzków, wyklucza podjęcie przez niego udziału w innowacyjnych badaniach klinicznych, w których używane jest m.in. TTF, przez co zmuszony jest korzystać komercyjnie z terapii.

Na najnowszym nagraniu były uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" zaznaczył także, jak ważną rolę w leczeniu nowotworu mózgu odgrywają pierwsze jego etapy. Jednocześnie wypunktował szpital, w którym początkowo został poddany hospitalizacji. "Mamy w Polsce kilkoro świetnych lekarzy, którzy znają się na operacji guzów mózgu. Natomiast kilkoro, nie oznacza, że każdy szpital posiadający oddział neurochirugii w Polsce, specjalizuje się w operacji guzów mózgu. Ja jestem tego idealnym przykładem" - przyznał.

Po pierwszej operacji w Krakowie mój mózg po siedmiu tygodniach odrósł do większego rozmiaru niż był pierwotnie. Tak z tą chorobą już jest. Niemniej jeśli stosować jeden protokół operacji i zastosować techniki, które by mogły zabezpieczyć dokładność tej operacji i wskazać na większą precyzję , ułatwiłoby to wycięcie szczegółowo tego guza, przez co odrost nie byłby tak dynamiczny. I w wielu przypadkach tak jest, bo niestety poznałem wiele osób, które mierzą się z tym samym doświadczeniem, co ja.
- dodaje.

Adrian ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" apeluje do Ministerstwa Zdrowia

Na swoim InstaStories Adrian ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" zaapelował też do Ministerstwa Zdrowia o usystematyzowanie protokołów przeprowadzania operacji nowotworów mózgu, tak, jak ma to miejsce w innych dziedzinach onkologii.

Wystarczy, żeby wprowadzić jeden protokół przeprowadzania operacji, jak jest w przypadku chociażby chirurgii onkologicznej w urologii. Tam jest pewien protokół, pewien standard wykonywania każdej operacji.

Zdradził też, jak dokładnie odbywają się operacje guza mózgu. Jak informuje Adrian ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" podczas przeprowadzania operacji guza mózgu na sali musi być temperatura 37 °C, w innych przypadkach sala operacyjna jest schładzana, żeby zwolnić metabolizm pacjenta, jednak w tym przypadku jest inaczej.

Nagle gasną światła na sali operacyjnej, odpalany jest mikroskop chirurgiczny i wszystkie komórki nowotworowe podświetlają się na różowo. Przez co lekarz widzi dokładnie , gdzie jeszcze ma usunąć ognisko zapalne nowotworu. W przypadku Krakowa to nie zostało zastosowane, bo oni tego nie praktykują. A dlaczego? Nie wiem. Może trzeba mieć jeden standard Panie Ministrze
- apeluje do Ministerstwa Zdrowia Adrian ze ''Ślubu od pierwszego wejrzenia''.

W dalszej części nagrania Adrian Szymaniak ponownie punktuje szpital w Krakowie, w którym początkowo był leczony, porównując go do bydgoskiej placówki. Jak podkreśla, w Bydgoszczy, w porównaniu z Krakowem, wycięte guzy mózgu trafiają na badania molekularne, by ocenić typ nowotworu. "W Bydgoszczy za to również płaci NFZ i refundowane sa badania genetyczne na dziesięć różnych zmian genów, w Krakowie zrobiono mi tylko na dwie zmiany genetyczne".

Gdy prosiłem w Krakowie o to, by zlecić dodatkowe badania, oczywiście skierowanie byłoby wystawione, tylko sekretariat zadzwonił do mnie z pytaniem ''Panie Adrianie, tylko o jakie badania panu chodzi, bo my nie wiemy?''. To jest kolejny przykład, że warto by zachować jeden standard za który i tak NFZ pokrywa koszty. Dobry onkolog ma z tymi danymi dużo więcej możliwości.

Mężczyzna zaznacza również, że w porównaniu do Bydgoszczy, w Krakowie nie został mu wykonany rezonans tuż po operacji usunięcia guza mózgu, przez co lekarze nie mieli podglądu w jakim stopniu zmiana została usunięta. W Krakowie również zabrakło protonoterapii, nowoczesnej formy radioterapii wykorzystująca wiązki protonów do precyzyjnego niszczenia komórek nowotworowych.

Zobacz także:

Dramatyczne wyznanie Anity ze "ŚOPW" po wynikach badań Adriana. "Czuję, jakbyśmy wrócili do punktu wyjścia"

Reklama
Reklama
Reklama