Reklama

W "Królowej przetrwania" pokazano niezbyt przyjemny fragment rozmowy Mai Rutkowski z Krzysztofem Rutkowskim. Słynny "detektyw" zaczął pytać żonę o piny do kart, by móc wykonać potrzebne transakcje zamiast cieszyć się wspólną rozmową, jaką udało się jej wygrać podczas jednej z konkurencji.

Maja Rutkowski o telefonie do Rutkowskiego w "Królowej przetrwania"

Krzysztof Rutkowski już przerwał milczenie na temat tego, co zostało ukazane w "Królowej przetrwania", a teraz w rozmowie z Party.pl, zrobiła to sama Maja:

Ja byłam w takim miejscu, co był słaby zasięg, a Krzysztof był przed naszym domem a z tych emocji mu nie powiedziałam, że w tym momencie, gdzie on tam stał, że nie ma zasięgu. Byłam zirytowana tym, że dostałam ten telefon a wszystko się rozmazuje. Ja coś mówię, on nie słyszy i to rozmowa pół godziny a się nic nie dowiedziałam. (...) Ja w piątki robię dla naszych pracowników (...) i inne zobowiązania i jak mnie zabrakło i te piny co podałam, to im nie działały i mądry człowiek to sobie wyciągnie, że ja wieloma rzeczami się zajmuje.

Maja Rutkowski nie ukrywała, że nie podoba jej się, że produkcja głównie wykazuje wątki podkreślające to, że jest żoną popularnego człowieka, a nie przedstawia tego, jak wszechstronną osobą jest i iloma aktywnościami jednocześnie się zajmuje. Przyznała, że ten fragment został zmanipulowany, ponieważ cała rozmowa trwała ok. 30 minut.

W dodatku przyznała, że telefon do bliskich trafił jej się już drugiego dnia pobytu na planie "Królowej przetrwania". Nawet chciała zawalczyć o telefon dla innej uczestniczki, lub oddać własną nagrodę, ale dostała na to zgody produkcji. Zobaczcie, co na temat całej sytuacji na planie "Królowej przetrwania" ma do powiedzenia Maja Rutkowski.

Zobacz także:

Maja Rutkowski o "Królowej przetrwania". Nie ukrywa prawdy ws. telefonu do Rutkowskiego
Maja Rutkowski o "Królowej przetrwania". Nie ukrywa prawdy ws. telefonu do Rutkowskiego, fot. Artur Zawadzki/REPORTER
Reklama
Reklama
Reklama