perwoll-rethinkfashion
Adobe Stock

Vintage, czyli największy trend na 2020. Dowiedz się, o co w nim chodzi i za co kocha go Maja Sablewska!

perwoll-rethinkfashion
Adobe Stock

Jeszcze do niedawna modowe trendy zmieniały się jak w kalejdoskopie. Najważniejsza była różnorodność - kupowaliśmy ogromne ilości ubrań, ślepo podążając za nowinkami promowanymi przez blogerki czy magazyny shoppingowe. Kupione pod wpływem impulsu ubrania bardzo szybko przestawały być na topie, ponieważ charakteryzowała je głównie sezonowość. Moda przemijała, a nienoszone rzeczy gromadziły się latami w naszych szafach po to, by za jakiś czas wylądować w koszu. Czy to rozsądne?

Nowy trend? Second hand!

Co roku na wysypiska śmieci trafia nawet 92 mln ton ubrań. Sztuczne włókna mogą ulegać rozkładowi nawet do 50 lat. W dodatku ich spalanie uwalnia znaczne ilości siarki do atmosfery. Takie działanie jest bardzo szkodliwe dla środowiska. Część fanów mody, zwłaszcza tych żyjących w duchu eko, zanim stało się to modne, przekazywało swoje wyprzedażowe zdobycze dalej. Oddawali je na przykład do second handów. Mimo, że kilka lat temu pokutował jeszcze stereotyp utożsamiania second handów (czyli tak zwanych lumpeksów) z miejscami, w których można tanio kupić potrzebne ubrania, dzisiaj traktuje się te sklepy jako źródło inspiracji i siedlisko odzieżowych perełek.

Odpowiedzialność w modzie

perwoll-rethinkfashion
Adobe Stock

Obecnie wiele osób preferuje zrównoważone podejście do mody. Recykling ubrań i dodatków to w tym momencie największy trend - a już na pewno większy niż neonowe golfy czy uwielbiane przez nastolatki crop topy. Wiele osób nie daje się zwabić aktualnymi ofertami sieciówek i świadomie wybiera ubrania z drugiej ręki. Pomóc w tym mogą właśnie lumpeksy lub coraz popularniejsze w Polsce vintage shopy. Tutaj liczy się selekcja ubrań, szukanie dodatków z duszą. Na początku wielogodzinne łowy często okazują się bezowocne. Im dłużej jednak szukamy, im więcej miejsc tego typu poznajemy, tym większego doświadczenia w upatrywaniu perełek nabieramy.

Moda na kupowanie ubrań z drugiej ręki sprawiła, że powstały nawet targi odzieży używanej. Targi vintage stały się już tak powszechne, że nie są już tylko domeną wielkich miast. Oczywiście te najbardziej popularne organizowane są w stolicach mody – Nowym Jorku, Mediolanie czy Londynie. Klimat, który tam panuje, mieszanka różnych stylów – to coś, co naprawdę warto zobaczyć i poczuć. Nie trzeba jednak wyjeżdżać za granicę, aby kupić niepowtarzalne ubrania i dodatki. W Warszawie regularnie odbywają się już targi mody vintage, slow fashion czy kryjące się pod jeszcze innymi nazwami podobne wydarzenia. Dużym ułatwieniem bez wątpienia są też aplikacje na smartfona, dzięki którym możemy z łatwością sprzedać lub wymienić się ubraniami – nie tylko tymi sprzed kilkudziesięciu lat, ale również tymi, których po prostu już nie nosimy.

Oryginalność w klimacie vintage

perwoll-rethinkfashion
Adobe Stock

Oprócz second handów, targów i wyprzedaży internetowych coraz większą popularnością cieszą się vintage shopy. Metki sygnowane nazwiskami wielkich projektantów przyciągają tłumy. Te miejsca są kumulacją modowych perełek. Kiedyś słowo „vintage” przywodziło na myśl wyłącznie wyselekcjonowane marki oraz kolekcje nadgryzione zębem czasu. Takie sklepy utożsamiano ze słynnymi markami, takimi jak Prada, Louis Vuitton czy Chanel. Obecnie w vintage shopach możemy trafić na ubrania z metkami tych domów mody, ale powodzeniem cieszą się również inne marki, których logo zdobią wysokiej jakości ubrania i dodatki.

„Vintage” będzie kojarzyło się wielu osobom nie tylko z jakością i sposobem wykonania. Tutaj liczy się również ponadczasowość danego projektu. W czasach, kiedy stawiamy na unikatowość i bycie oryginalnym, wybieranie ubrań vintage może nam je zagwarantować. Z jednej strony ponadczasowe perełki dają poczucie wyróżniania się spośród tłumu, a z drugiej wiele osób zaczyna je traktować jako zapis modowej historii.

Second handy i vintage shopy to sklepy, które nie są obce również gwiazdom. Jedną z nich jest Maja Sablewska, ikona stylu i ambasadorka kampanii #RethnikFashion by Perwoll. Ostatnio mieliśmy z nią przyjemność porozmawiać o tym, jak zmieniła podejście do mody i za co kocha vintage store’y!

maja-sablewska-perwoll
Mat.prasowe

Jak duża część twojej szafy to ubrania i dodatki z drugiej ręki?

Bardzo duża, ponieważ aż 70%. Kocham modę, ale w mądry wydaniu. Od zawsze lubiłam vintage shopy i second-handy. Już w latach 90. chodziłam do tzw. lumpeksów, żeby kupić sobie wymarzone ciuchy np. skórzaną ramoneskę czy flanelową, koszulę w kratę. Nauczyła mnie tego moja mama – prawdziwa królowa second-handów! Jednak rok temu zaszła we mnie duża zmiana – kocham modę i ubrania, ale nie chcę, żeby moje zakupy niszczyły środowisko. Gdy dowiedziałam się, że branża odzieżowa jest drugim sektorem, który najbardziej zanieczyszcza naszą planetę, postanowiłam coś zmienić.

Co konkretnie zrobiłaś?

Zrezygnowałam z programu „Sablewskiej sposób na modę”, ponieważ mówiłam w nim o zmieniających się trendach. Czułam, jakbym namawiała do ciągłego kupowania nowych rzeczy, a to nie jestem ja. Założę się, że każdy z nas ma w swojej szafie wiele świetnych ubrań, tylko ich nie docenia. Co więcej, ostatnio przeprowadzałam się do innego mieszkania. Gdy spakowałam swoje wszystkie ciuchy do kartonów, zostawiłam sobie kilka ubrań do chodzenia na co dzień. Odkryłam wtedy, że z tych dosłownie paru sztuk, bez problemu stworzyłam różne i ciekawe stylizacje na wiele dni! A znajomi komplementowali te looki :) To dało mi dużo do myślenia. Postanowiłam, że nie potrzebuję wielkiej garderoby, tylko małej szafy z jakościowymi ubraniami. Dlatego bardzo cieszę się, że mogę być częścią projektu #RethinkFashion by Perwoll, ponieważ ta idea jest bardzo bliska mojemu sercu.

Czy to jest twój sposób dbania o środowisko?

Tak. Jestem osobą, która mówi tylko o rzeczach, na których się zna, dlatego wybrałam sobie modę. Od zawsze kocham ubrania z drugiego obiegu, dlatego postanowiłam edukować siebie i innych. Dzięki współpracy z marką Perwoll mogę to robić! Chcę jednak podkreślić, że w #RethinkFashion nie chodzi o to,  że nie możesz sobie nic nowego kupić. Kup! Tylko rób to świadomie, wybieraj ubrania dobre jakościowo i na podstawie tego, co już masz w szafie.

Dlaczego warto robić zakupy w vintage storach/second-handach?

Największą wartością człowieka jest jego historia. Uważam, że podobnie jest z ubraniami. Kupując ciuchy czy dodatki z vintage shopów, dajemy im drugie życie – nasze emocje czy ciekawe przygody. To również wyraz naszej troski o środowisko.

maja-sablewska-perwoll
Mat.prasowe

Czy masz jakieś porady, które pomogą znaleźć w vintage storach/second handach prawdziwe perełki?

Po pierwsze, już na samym początku wiem, czego szukam. Po drugie, sprawdzam jakość ubrań. Dotykam tkaniny i od razu rozpoznaje, czy są dobre jakościowo i przetrwają lata. Nauczyła mnie tego moja babcia. Patrzę również na ich kolor – zazwyczaj intensywny, głęboki kolor świadczy o ich jakości. Po trzecie, poświęcam czas na znalezienie wyjątkowych rzeczy. Mam to szczęście, że większość ubrań na mnie pasuje, ale jeśli nie, to po prostu je przerabiam. U krawca albo sama.

Wolisz stacjonarne second handy czy częściej korzystasz jednak ze sklepów online, które oferują rzeczy z drugiej ręki?

Mam ukochane vintage shopy w Barcelonie, Londynie, Nowym Yorku i Los Angeles. Jednak gdy po podróżuje po Polsce, moim pierwszym pytaniem jest zawsze „gdzie jest fajny second hand?” :). Dzięki takim rekomendacjom odkryłam wiele świetnych miejsc! Z zakupów online polecam szczególnie Pyskaty Zamsz i Vestiaire Collective.

Powiedź o swoich najcenniejszych zdobyczach z drugiej ręki: )

Jedną z najcenniejszych dla mnie rzeczy jest marynarka, która kupiłam w East West Musical Instruments z San Francisco z lat 70.. Znalazłam ją w sklepie Vintage na Venice. W tych ubraniach chodziła sama Janis Joplin! Gdy zobaczyłam tę marynarkę, miałam dosłownie ciarki na plecach! Kolejne zdobycze? Na pewno kultowa Chanelka. Prawda jest taka, że markowe torebki kupuje tylko z drugiej ręki. Bardzo cenny jest dla mnie również sweter mojej babci, który mimo tylu lat, nadal świetnie wygląda. Ostatnio dostałam od mojego faceta jego ramoneskę, w której występował w latach 80.! Teraz najcenniejsze są dla mnie ubrania, które kojarzą mi się z ważnymi dla mnie osobami.

 

Chcesz się dowiedzieć więcej na temat odpowiedzialnej mody lub jak odnowić swoje stare ubrania? Wejdź na stronę internetową Perwoll #RethinkFashion!

maja-sablewska-perwoll
Mat.prasowe

Materiał powstał z udziałem marki Pewroll

Advertisement
Więcej na temat Maja Sablewska moda
Przeładuj

Sylwia Madeńska i Mikołaj Jędruszczak rozstali się, a jak wspominają początek znajomości? „Ty mi mówiłaś fejkowe informacje…”

zobacz 01:33