Reklama

Przygotowania do Polsat Hit Festiwal 2026 w Sopocie nabrały nagle niepokojącego tempa. W czwartek, podczas prób w Operze Leśnej do koncertu poświęconego pamięci Krzysztofa Krawczyka, doszło do groźnie wyglądającego upadku Andrzeja Kosmali. 80-letni menedżer i wieloletni przyjaciel zmarłego artysty uderzył głową i trafił na pilne badania do szpitala.

Wypadek na festiwalu w Sopocie. Andrzej Kosmala trafił do szpitala

Do zdarzenia doszło na terenie Opery Leśnej, kiedy ekipa dopinała szczegóły przed festiwalowym startem. Kosmala potknął się na schodach przy ławkach i upadł tak niefortunnie, że uderzył głową w siedzisko. Dodatkowo zamortyzował upadek prawą ręką, co od razu wzbudziło obawy o uraz.

Po wypadku na miejscu natychmiast zareagował medyk, a decyzja była szybka. Kosmala został przewieziony do szpitala uniwersyteckiego, gdzie lekarze wykonali tomografię komputerową głowy oraz rentgen prawej ręki. O zajściu najpierw dowiedzieliśmy się od informatora „Faktu”.

W ten koncert Andrzej wkłada całe swoje serce. Podczas próby niefortunnie się potknął i upadł. Pomocy natychmiast udzielił mu medyk, na szczęście nic poważnego się nie stało
powiedział informator „Faktu”.

Później w rozmowie z „Faktem” opowiedział już sam Andrzej Kosmala. Jak się okazało, po wyjściu ze szpitala przyjaciele pomogli mu dojechać do lokalu ZAiKS-u w Sopocie, gdzie mógł odpocząć.

Wychodząc z opery po próbie, niestety zahaczyłem - tam są bardzo niefortunnie zaprojektowane schody w stosunku do ławek. Podejrzewam, że już niejedna osoba się tam przewróciła. No i ja też się przewróciłem, uderzając głową w ławkę. Jeśli mogę coś zasugerować, to naprawdę powinni przyjrzeć się tym ławkom. To nie było tak, że się zachwiałem, tylko po prostu niefortunna konstrukcja. Po tym incydencie od razu trafiłem do szpitala uniwersyteckiego. Zrobiono mi tomografię komputerową głowy oraz rentgen prawej ręki, na którą upadłem. Na szczęście nic nie wykazały. Przyjaciele odwieźli mnie później do miejsca, w którym mieszkam - do ZAiKS-u w Sopocie. Jestem jego wieloletnim członkiem
wyjaśnił na łamach „Faktu”.

Andrzej Kosmala przed wypadkiem rozmawiał z Edytą Górniak

Wypadek wydarzył się w szczególnym momencie: w trakcie prób do koncertu upamiętniającego Krzysztofa Krawczyka. Wydarzenie prowadzi Agnieszka Hyży, a wśród zapowiedzianych wykonawczyń przebojów artysty są m.in. Edyta Górniak i Natalia Szroeder. Kosmala jest mocno zaangażowany w ten punkt programu, dlatego sytuacja za kulisami odbiła się szerokim echem.

W piątek 22 maja zdecydował, że zwolni tempo i odpocznie. Zrezygnował też z planowanej wizyty w programie „Halo, tu Polsat”, w którym pojawiła się również Ewa Krawczyk. Dla Kosmali priorytet był jasny - dojść do siebie po upadku i nie ryzykować kolejnego urazu w dniu, kiedy emocje mają przenieść się na scenę.

Dziś pozwoliłem sobie trochę odpuścić. Miałem być w „Halo, tu Polsat”, gdzie była też Ewa Krawczyk, ale postanowiłem odpocząć po tym upadku. Tym bardziej że najważniejsze jest dzisiejsze wydarzenie wieczorem - koncert pamięci Krzysztofa Krawczyka. Wczoraj byłem jeszcze na próbie i wszystko było w porządku. Co zabawne, ostatnio przewróciłem się w Opolu, a teraz w Sopocie… Wczoraj z kolegą żartowaliśmy, że do Kołobrzegu i Zielonej Góry to już na pewno nie pojedziemy
przekazał Kosmala.

Na koniec w rozmowie z redakcją padł jeszcze jeden interesujący szczegół. Kosmala rozmawiał z Edytą Górniak mniej więcej godzinę przed wypadkiem. Po wszystkim przyznał, że ten zbieg okoliczności zrobił na nim wrażenie.

Bardzo się lubimy z Edytą Górniak. Miała wczoraj próbę, mniej więcej na godzinę próbę, przyszła do mnie i robiliśmy sobie zdjęcia, przytulaliśmy się. To było jakieś godzinę przed wypadkiem. Położyła mi rękę na sercu i zapytała: „Andrzejku jak u ciebie z sercem?”. Odpowiedziałem: „Jak ciebie widzę, to moje serce szaleje”. No i proszę - godzinę później taki zbieg okoliczności, ten wypadek… to aż mistyczne
dodał.

Zobacz także:

Wypadek na festiwalu w Sopocie. Przyjaciel Krawczyka w szpitalu
Wypadek na festiwalu w Sopocie. Przyjaciel Krawczyka w szpitalu Fot. Karol Makurat/REPORTER
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...