Reklama

Po wyjątkowo długiej i mroźnej zimie Karol Strasburger nie ma luksusu spokojnego wejścia w wiosnę. Prowadzący „Familiady” w ostatnich dniach łączy obowiązki zawodowe z domowymi sprawami: w jego domu pojawiły się drobne usterki po mrozach, a w ogrodzie czeka lista prac, które trzeba dopiąć przed sezonem. Najbardziej doskwiera mu presja czasu i to, że przy takich naprawach musi być na miejscu.

Karol Strasburger przeprowadza remont domu

Strasburger podkreśla, że nie chodzi o wielkie zniszczenia ani scenariusz rodem z katastroficznych nagłówków. To raczej typowy, pozimowy pakiet niespodzianek, który zna wiele osób mieszkających w domach: coś puściło po mrozie, coś wymaga poprawki, a wiosna nie czeka. Wśród konkretnych prac, które ma do ogarnięcia, są m.in. płytki, które odpadły i wymagają ponownego przyklejenia, a także drobne naprawy i porządki. Prezenter nie ukrywał w rozmowie z „Faktem”, że przez to ostatnio ciągle jest w ruchu.

Jestem w tej chwili w biegu - między sklepem, podróżą i remontem, ponieważ mam teraz do zrobienia takie domowe sprawy, pozimowe. Nie są to jakieś wielkie szkody, to za dużo powiedziane, żeby zaraz nie zrobiła się z tego sensacja. Po prostu po zimie, mróz jak zawsze coś zniszczył - jakieś płytki odpadły, trzeba je poprzyklejać, zrobić różne poprawki ogrodowe przed wiosną i latem
powiedziała na łamach „Faktu”.

W pakiecie jest też ogród. Przed wiosną i latem trzeba zaplanować poprawki, przygotować przestrzeń i doprowadzić ją do porządku po zimie. To etap, który zwykle wymaga kilku decyzji na miejscu: co przyciąć, co zostawić, co naprawić od razu, a co może poczekać.

Karol Strasburger pod presją. „Masa roboty”

Największym wyzwaniem nie jest sama skala usterek, tylko kalendarz. Strasburger mówi wprost, że trudno mu znaleźć czas na takie „domowe” tematy, bo zawodowe zobowiązania nie zwalniają tempa. Dlatego, gdy pojawia się nawet krótki moment wolnego i jednocześnie udaje się zgrać termin z osobą, która może pomóc w naprawach, wszystko musi wydarzyć się szybko i konkretnie. Podjął się nowego wyzwania.

Jest masa roboty tego typu, a ja nie bardzo mam na to czas. Dlatego jak już znajdę dwie godziny i jeszcze kogoś, kto mi w tym pomaga, to chcę to wykorzystać
przyznał we wspomnianym wywiadzie.
Ale muszę przy tym być, nadzorować, mówić co wyciąć, co przykleić
dodał.

Warto przypomnieć, że oprócz tego prezenter telewizyjny ma na głowie wychowywanie małego dziecka, a także obowiązki związane z „Familiadą”. Nie tylko remontem żyje gwiazda „Familiady”. Niedawno Karol Strasburger przekazał radosną nowinę.

Zobacz także:

Karol Strasburger już tego nie kryje. W jego życiu doszło do rewolucji
Karol Strasburger już tego nie kryje. W jego życiu doszło do rewolucji Aliaksandr Valodzin/East News
Reklama
Reklama
Reklama