Prawda o Agacie Dudzie wyszła na jaw. Dopiero teraz się wydało
W sierpniu 2025 roku Andrzeja Duda z żoną oficjalnie opuścili pałac prezydencki. Od tamtej pory niewiele pojawia się nowych informacji na temat byłej pierwszej damy, a przynajmniej aż do teraz. Projektantka, która współpracowała z nią przez lata, wyjawiła prawdę.

Agata Duda świętuje 2 kwietnia 54. urodziny. Z tej okazji do jej czasu w Pałacu Prezydenckim wraca Dorota Goldpoint - projektantka, która przez osiem lat przygotowywała dla niej stroje na uroczyste wyjścia. Za eleganckimi zdjęciami z oficjalnych wizyt stała praca pod presją: każda decyzja o kroju, kolorze czy wzorze miała szansę wywołać skrajne reakcje. A jak wspomina samą Agatę Dudę?
Praca dla Agaty Dudy była zaszczytem i przekleństwem w jednym?
W świecie pierwszej damy moda nie jest dodatkiem, tylko elementem publicznej roli. Dorota Goldpoint podkreśla w rozmowie z Faktem, że stres wracał za każdym razem - nie dlatego, że chodziło o samą kreację, ale o odpowiedzialność, którą niosła. Strój miał być dopracowany, formalny i spójny z rangą wydarzenia, a jednocześnie od razu trafiał pod lupę.
Pracowałyśmy razem przez osiem lat, pierwsze zlecenie otrzymałam w 2017 r., czyli dwa lata po wyborach. I na początku były one pojedyncze. Pierwsza stylizacja, którą stworzyłam dla pani prezydentowej, to był granatowy płaszcz w złote wzory. Pamiętam, że jedni się nim zachwycali, a drudzy pisali, że pani prezydentowa miała na sobie kanapę. Ja wtedy strasznie to przeżyłam i mimo że pani prezydentowa wyglądała pięknie w tym płaszczu, opinie były bardzo podzielone. Dlatego stres pojawiał się za każdym razem, bo to była presja odpowiedzialności, którą bardzo mocno odczuwałam
Mechanizm ocen był bezlitosny i - jak wynika ze wspomnień projektantki - działał w dwie strony. Gdy stylizacja była gładka i klasyczna, pojawiały się komentarze o nudzie i zachowawczości. Kiedy wchodziły kwiaty, desenie czy bardziej wyraziste wzory, krytyka skręcała w stronę zarzutów, że jest „za dużo” i zbyt dekoracyjnie. Efekt? Projektowanie dla osoby tak widocznej oznaczało stałe balansowanie między oczekiwaniami różnych odbiorców.
Jaka za zamkniętymi drzwiami była Agata Duda?
Dorota Goldpoint przyznaje, że doświadczenie tej współpracy było dla niej lekcją pokory, dyscypliny i uważności. Pytana przez Fakt o to, czy po zakończeniu prezydentury utrzymują kontakt, projektantka nie chce mówić. Podkreśliła jednak, że Agata Duda miała wysoką kulturę osobistą, a także niezwykłe poczucie humoru, czego dowód dała niedawno w mediach społecznościowych, pokazując memy o sobie.
Proszę mi wybaczyć, ale o pewnych kwestiach nie mogę rozmawiać, bo obowiązuje mnie tajemnica. Natomiast nigdy nie ukrywałam, że pani Agata jest osobą o niezwykłej kulturze osobistej. Mogę to powiedzieć także o sobie i o moim zespole, który współpracował z panią prezydentową. Zawsze mieliśmy poczucie, że mamy do czynienia z osobą wyjątkowo kulturalną i o genialnym poczuciu humoru. Bardzo podobał mi się ostatni wpis pani prezydentowej, ten z memem przedstawiającym kłaniającą się panią prezydentową. Było to po prostu genialne! W ten sposób pokazała, że ma do siebie ogromny dystans
Z opowieści projektantki dowiadujemy się również coś, o czym przez lata nie mieliśmy pojęcia. Okazało się, że Agata Duda co roku dawała swoim pracownikom wyjątkową rzecz - bombki na choinkę. Dorota Goldpoint podkreśla także, że choć w naszym kraju żona Andrzeja Dudy wywoływała mieszane emocje, poza granicami była uwielbiana.
Polonia za granicą uwielbiała ją i chętnie się z nią spotykała. Mam kontakt z tymi osobami, bo są też moimi klientkami. Zawsze mówią, że pani Agata Duda to urocza, wspaniała kobieta, ciepła, pełna uśmiechu, radości i szacunku do człowieka
Zobacz także: Dorota Wellman powiedziała to mamie tuż przed jej odejściem. "Nie mam pojęcia, czy słyszała"
Tak Sandra Kubicka udekorowała swój apartament na Wielkanoc. Przebiła Halejcio?
