Najgłośniejszy skandal w historii WOŚP. Oszukał Jurka Owsiaka na astronomiczne 5 milionów!
17-letni chłopak z Ustki pod pseudonimem "Matrix" oszukał Jerzego Owsiaka i całą Polskę, zgłaszając fikcyjną ofertę w wysokości 5 milionów złotych podczas licytacji złotego serduszka WOŚP. Skandal wstrząsnął opinią publiczną.

Podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 2003 roku doszło do jednego z największych skandali w historii tej charytatywnej akcji. Licytacja złotego serduszka, która zwykle przyciąga uwagę darczyńców, tym razem zakończyła się szokującym oszustwem. Pod koniec aukcji, gdy suma wynosiła 200 tysięcy złotych, do rywalizacji niespodziewanie dołączył internauta posługujący się pseudonimem "Matrix". Zaoferował on niewyobrażalną kwotę 5 milionów złotych, bijąc wcześniejszy rekord z 1999 roku, który wynosił 333 tysiące dolarów.
Kim był nastolatek podszywający się pod milionera i co ukrywał?
Za tajemniczym pseudonimem stał zaledwie 17-letni chłopak z Ustki, znany później jako Damian W. Jego zgłoszenie natychmiast wywołało medialną sensację, a sam Jerzy Owsiak osobiście pogratulował mu przez telefon. Jednak radość nie trwała długo. Gdy "Matrix" nie potwierdził przelewu, pojawiły się wątpliwości co do jego wiarygodności.
Damian W. twierdził, że pieniądze na licytację odziedziczył po zmarłej babci. Unikał jednak odpowiedzi na pytania dotyczące majątku, nie chciał również okazać żadnych dokumentów potwierdzających posiadanie konta bankowego czy zgromadzenie wspomnianej kwoty. Mimo to media nie przestawały się nim interesować, a chłopak chętnie udzielał wywiadów, jeszcze bardziej podsycając zainteresowanie.
Jak zakończyła się sprawa? Decyzja sądu i zniknięcie Damiana W.
Śledztwo wykazało, że nastolatek nie tylko nie posiadał obiecywanej sumy, ale był już wcześniej notowany przez policję. Damian W. miał na swoim koncie wyłudzenie około 50 tysięcy złotych poprzez wysyłanie fałszywych potwierdzeń transakcji podczas sprzedaży przedmiotów na aukcjach internetowych. Oszukał w ten sposób 27 firm.
Co więcej, okazało się, że Damian mieszkał sam. Jego matka przebywała w zakładzie karnym w Lesznie, choć chłopak twierdził, że jest na zagranicznym kontrakcie. Ta informacja rzuciła nowe światło na jego motywacje i sytuację życiową.
Po ujawnieniu całej prawdy i rozpatrzeniu sprawy w sądzie, 17-latek został umieszczony w pogotowiu opiekuńczym w Sławnie. Tłumaczył się, że jego celem było obnażenie słabości systemu sprawdzania wiarygodności uczestników licytacji.
Od tego czasu Damian W. zniknął z życia publicznego. Media nie donosiły o dalszych losach młodego oszusta, który raz na zawsze zapisał się w historii WOŚP jako autor najbardziej szokującego przekrętu.

Zobacz także: Wielkie zamieszanie wokół aukcji WOŚP Julii Wieniawy. Teraz się tłumaczy