Beata Jałocha w Pierwszej miłości
Instagram/Beata Jałocha

Na Beatę Jałochę 7 lat temu spadł samobójca. Do teraz jeździ na wózku

Beata Jałocha w Pierwszej miłości
Instagram/Beata Jałocha

Choć ona go nie pamięta, tamten majowy dzień siedem lat temu na zawsze zmienił jej życie. Beata Jałocha (35), fizjoterapeutka i instruktorka fitnessu z Krakowa, szła warszawską ulicą, kiedy spadł na nią samobójca. Lekarze nie pozostawili jej złudzeń: nigdy nie stanie na nogi. Beata miała wtedy zaledwie 28 lat i wiele planów na przyszłość, także ślub. Nie było łatwo, jednak się nie poddała, a każdy dzień przeżywa intensywniej niż kiedyś. Teraz możemy oglądać ją w telewizji!

– Gra w serialu była jednym z moich marzeń i ono właśnie się spełnia – mówi „Fleszowi” Jałocha, która dołączyła do obsady „Pierwszej miłości”.

To nowe wyzwanie cieszy ją z jeszcze jednego powodu: rolą w serialu chce zrobić coś dla innych.

Beata Jałocha w czerwonej sukience
Mat. prasowe

TO BYŁ MOMENT

Sobota, 18 maja 2013 roku. Beata przesunęła wizyty u trzech rehabilitowanych pacjentów na rano, żeby później pojechać z narzeczonym na basen. Chciała w końcu przestać się śpieszyć, spędzać więcej czasu z bliskimi. Z tamtego dnia pamięta jeszcze, że wracała od kolejnej pacjentki. Później – już nic, mimo że była przytomna. W szpitalu dowie się, że spadł na nią samobójca, który wyskoczył z siódmego piętra. Usłyszy też, że ma połamane żebra, zmiażdżoną nogę i przerwany rdzeń kręgowy, w efekcie czego jest sparaliżowana od pasa w dół. W jednej chwili z rehabilitantki stała się pacjentką. Na szczęście mogła liczyć na pomoc mamy, siostry i ówczesnego narzeczonego Tomka. Za sobą ma walkę o zaakceptowanie swojego nowego życia, ale także o pieniądze na rehabilitację. Przez to, że jej wypadek jest tak niespotykany, nie ma organizacji, które zrzeszałaby osoby mające podobne doświadczenia. Jałocha nie poddała się, bo jak mówi, „fajnie by było, gdyby ten mój wypadek, moja historia przekuła się na coś wartościowego. Wtedy to miałoby dla mnie sens”. Dziś rozważa założenie fundacji.

– Chciałabym, aby osoby z niepełnosprawnością, i nie tylko, znalazły w sobie determinację i siłę do realizacji swoich życiowych planów, o które ja każdego dnia także walczę – dodaje.

ŻYJ, JAKBY JUTRA NIE BYŁO

Jałocha często powtarzała, że chciałaby wrócić do życia sprzed wypadku, ale w troszkę w innej formie, bo na wózku. Wystartowała w wyborach Miss Polski na Wózku 2014, w których zdobyła tytuł wicemiss, i w wyborach Miss Świata na Wózku. Skakała ze spadochronem, latała balonem, robi kurs szybowcowy. Marzył jej się powrót do zawodu fizjoterapeutki, ale zderzenie z rzeczywistością pokazało, że to niemożliwe. Czy w planach ma również założenie rodziny?

– Tak, jeśli pojawi się na mojej drodze odpowiednia osoba i… najpierw muszę się zakochać – mówize śmiechem Beata.

Na razie Jałocha spełnia kolejne marzenie ze swojej listy: gra w serialu. Jej postać w „Pierwszej miłości” też ma na imię Beata, a jeden z głównych bohaterów umówi się z nią na randkę w ciemno. I nie będzie wiedział, jak traktować osobę na wózku. To niewątpliwie ważny społecznie temat, a Jałocha nie ukrywa, że nie każdy umie postępować z osobami niepełnosprawnymi. Jedni się ich boją, inni nie wiedzą, jak się zachować, wielu osobom są obojętne. Ona sama zmaga się z tym każdego dnia. Praca na planie bardzo jej się podoba.

– Pierwszy dzień nagrań był ekscytujący z niewielką dawką stresu, to w końcu także mój pierwszy raz na planie serialu! Nie mogę też nie wspomnieć o świetnej ekipie „Pierwszej miłości” i dobrej atmosferze panującej na planie – cieszy się Beata.

Długo po wypadku Jałocha wierzyła, że któregoś dnia wstanie z wózka. Czy dziś wciąż ma na to nadzieję?

– Pamiętam, że w tamtym wywiadzie powiedziałam również, że nie mogę skupić się tylko na tym, że będę chodzić, bo po drodze jest życie. Myślę, że nadzieję trzeba mieć zawsze, ale żyć tym, co tu i teraz, a marzenia zamieniać na cele – wyjaśnia Beata.

Przeładuj

Natalia Siwiec zapowiedziała, że ma ''asa'' na Dodę. Teraz spotkała się z Piotrem Krysiakiem!

zobacz 01:08