Reklama

Marianna Schreiber pokazała w mediach społecznościowych nagranie z psem, którego zabrała ze schroniska w Sobolewie. Jak sama przyznała, by uratować zwierzę musiała przeskoczyć przez płot. Jej wpis obił się szerokim echem na Instagramie, a internauci natychmiast ruszyli z komentarzami.

Schronisko w Sobolewie zamknięte

Nie milkną echa po głośnej sprawie schroniska w Sobolewie, które zostało zamknięte z powodu złych warunków i rażących zaniedbań wobec zwierząt. W nagłośnienie sprawy mocno zaangażowała się Doda, która apelowała w mediach społecznościowych o wsparcie i nagłośnienie problemu patoschronisk w całym kraju.

Po zamknięciu schroniska ludzie zaczęli przenosić psy do bezpiecznych placówek, a 146 zwierząt trafiło pod opiekę Instytutu Ochrony Zwierząt w Wojtyszkach. Dzięki temu większość czworonogów znalazła nowy dom i profesjonalną opiekę, a działania artystki zwróciły uwagę na konieczność dalszej walki z zaniedbaniami w podobnych miejscach.

Marianna Schreiber zabrała psa z Sobolewa

Schronisko "Happy Dog" w Sobolewie od dawna budziło kontrowersje, ale dopiero styczniowy protest mieszkańców, aktywistów i celebrytów zmusił władze do działania. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął placówkę z powodu poważnych uchybień, a tłum pod bramą ruszył do boksów, by ratować psy. Wśród nich była Marianna Schreiber, która zabrała jednego z pupili do domu.

Słuchajcie, to prawda. Ukradłam tego psa z Auschwitz dla zwierząt, z Sobolewa. Po prostu przeskoczyłam przez ogrodzenia i z innymi ludźmi ratowaliśmy psy
opowiadała na Instagramie.

Celebrytka podkreśliła, w jak fatalnych warunkach musiało przebywać zwierzę, które nie miało dostępu do jedzenia i wody.

On, jak się okazuje, musiał jeść ziemię, bo nie było jedzenia, nie było picia. I przeżył w klatce w -15 stopniach, w śniegu
opowiadała.

Jak relacjonowała Marianna Schreiber, zwierzę niezwłocznie zostało przewiezione do kliniki weterynaryjnej, gdzie otrzymało niezbędną pomoc i opiekę medyczną.

Spędził całą noc w szpitalu w klinice. Psa nazwałam Ułan i teraz będzie mieszkał w domu u mojej mamy. Zrobiłam psu badania – ma czipa, ale są zastrzeżone dane. (…) Ma wszystkie badania. Pies nie wypróżniał się, nie chce jeść, jadł ziemię, bo nie miał co jeść, więc teraz chcę powiedzieć, że pies jest bezpieczny i tylko to się dla mnie liczy
dodała.

Zobacz także: Małgorzata Rozenek przemówiła z protestu w Sobolewie. "To jest temat, który powinien jednoczyć absolutnie wszystkich"

Reklama
Reklama
Reklama