Maria Sadowska opowiedziała o dramacie sprzed lat. "Byłam przerażona"
Maria Sadowska w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" wróciła do dzieciństwa i nagłej zmiany, która spotkała ją po telewizyjnym sukcesie. Aż trudno uwierzyć, że inne dzieci mogły ją tak potraktować.

Maria Sadowska wróciła wspomnieniami do momentu, w którym dziecięca popularność w telewizji miała dać jej skrzydła, a w szkolnej codzienności stała się powodem dotkliwego odrzucenia. Artystka opowiedziała o tym, co wydarzyło się po wakacjach, gdy we wrześniu znów pojawiła się w klasie.
Bolesne wspomnienie Marii Sadowskiej
Na łamach "Wysokich Obcasów" Maria Sadowska wspomniała o czasach, gdy dopiero zaczynała swoją karierę. Z jednej strony - telewizja, występy i szybkie tempo dziecięcej popularności, a z drugiej szkolna sala i przerwy, które nagle przestały być bezpieczne. Opisała, że po letnim wejściu do telewizji programu "Tęczowy Music Box" wróciła do szkoły i poczuła, jakby ktoś w jednej chwili wyłączył jej miejsce w grupie.
Do tej pory była dzieckiem towarzyskim, z poczuciem, że jest lubiana. Wspomina nawet swoją paczkę o wdzięcznej nazwie Srebrne Jaskółki. Tym mocniej uderzył ją gwałtowny zwrot.
Program ''Tęczowy Music Box'' wszedł do telewizji latem. I kiedy wróciłam we wrześniu do szkoły, od kolegów i koleżanek usłyszałam: ''Nie gadamy z tą Sadowską''. Byłam przerażona. Zawsze byłam towarzyska, miałam nawet swoją bandę Srebrne Jaskółki, poczucie, że jestem lubiana. A potem wracam i nagle
Sadowska szczególnie do dziś pamięta jeden z najtrudniejszych momentów z tamtych lat:
Myślę, że dziś nazwalibyśmy to bullyingiem. Kiedyś miałam nawet samosąd: postawili mnie na środku sali i każdy mówił, co mu się we mnie nie podoba. Bałam się chodzić po korytarzach i gdy tylko słyszałam dzwonek na przerwę, uciekałam do biblioteki. W telewizji - akceptacja. W szkole - negacja
Tak zaczęła się kariera Marii Sadowskiej
Maria Sadowska przypomniała też początki swojej kariery: występy w objazdowym "Podwieczorku przy mikrofonie", gdzie obok piosenkarzy pojawiali się kabareciarze, a czasem nawet iluzjonista. Z koleżankami założyła zespół Gaola Maliza, który występował na dziecięcych festiwalach, a później przerodził się w Tęczę.
Ten etap zaprowadził ją do "5-10-15", a wraz z nim przyszły kolejne skojarzenia: teledysk, rozmach koncertów i obrazki typowe dla tamtych czasów. Wspomina wielkie widowiska, intensywną liczbę występów, a także stylizacje, które wyróżniały zespół na tle szarej codzienności: kolorowe dodatki, tiulowe spódniczki i jazdę na wrotkach.
Z koleżankami Gabrysią, Olą, Marysią i Elizą założyłyśmy zespół Gaola Maliza, występowałyśmy na festiwalach dziecięcych. Potem przerodził się w zespół Tęcza. Zaproszono mnie do kultowego programu ''5-10-15'', gdzie śpiewałam moją buntowniczą jak na tamte czasy piosenkę: ''My, wariatki, ładne kwiatki, rock i disco na boisko, ooo, w głowie pstro''. Miałam nawet teledysk. Tęcza odniosła gigantyczny sukces, zaczęliśmy grać mnóstwo koncertów, zapełnialiśmy stadiony, na których było kilka tysięcy ludzi. Graliśmy nawet po trzy koncerty. To były wielkie show. W tamtych czasach wszystko było szare, a my byliśmy kolorowi: frotki, tiulowe spódniczki, a ja jeszcze jeździłam na wrotkach
Zobacz także: Wystarczył jeden kadr. Wersow wszystko potwierdziła
Bogdan Trojanek gorzko o dyskryminacji Romów. Wspomniał o wnuku i Viki Gabor
