Marcelina Zawadzka w Dubaju: zabrała głos. "Rozważamy różne scenariusze"
Marcelina Zawadzka, wraz z narzeczonym Maxem Gloecknerem i synem, przekazała nowe, bezpośrednie informacje z Dubaju. Gwiazda opisała, jak wygląda codzienne życie na obrzeżach miasta w czasie rosnącego napięcia na Bliskim Wschodzie i zaskoczyła wyznaniem.

Marcelina Zawadzka, znana modelka i prezenterka telewizyjna, ponownie zwróciła się do fanów. Zawadzka mieszka wraz z narzeczonym Maxem Gloecknerem oraz synem Leonidasem na obrzeżach Dubaju, w niskim, murowanym domu, bez ogromnych przeszkleń. To właśnie takie miejsce wybrała ze względów bezpieczeństwa. W najnowszym wpisie zdradziła nowe informacje o swojej sytuacji w Emiratach.
Marcelina Zawadzka zabrała głos z Dubaju
Marcelina Zawadzka, reagując na liczne wiadomości, które spływają do niej w mediach społecznościowych, podzieliła się kolejnym wpisem dotyczącym swojego życia w Dubaju. Na początku podkreśliła, że mimo niepokojącej sytuacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ona i jej najbliżsi są bezpieczni. W relacji napisała:
U nas bez większych zmian - dobrze. Tzn. jesteśmy w domu, który jest niski, murowany, nie ma ogromnych szyb i znajduje się na obrzeżach Dubaju. Rozważamy różne scenariusze i staramy się na to przygotować. O planie na najbliższy czas poinformuję Was, kiedy już coś będzie wiadomo na 100%.
W swojej relacji Marcelina Zawadzka ujawniła również, z jaką skalą hejtu i dezinformacji muszą mierzyć się osoby mieszkające obecnie w Dubaju. Modelka stwierdziła wprost:
Ogólnie takie sytuacje polaryzują ludzi - dobrze widać to w internecie. Jaka fala hejtu spływa na ludzi, którzy znaleźli się w obecnej sytuacji. I to jest totalnie obrzydliwe.
Tak obecnie wygląda życie Zawadzkiej w Dubaju
Marcelina Zawadzka podkreśliła, że życie w Dubaju, mimo przerażających ataków, o których mówiła wcześniej, toczy się względnie normalnie. Ludzie nadal odwiedzają się, chodzą na spotkania, a restauracje pozostają otwarte. Gwiazda zapewniła, że nie ma żadnej paniki, a społeczność stara się funkcjonować tak jak dotąd.
Z tego, co widzę sama i słyszę też od bliskich tu (na grupach czy w prywatnych wiadomościach) - życie toczy się dalej. Ludzie się odwiedzają, chodzą na spotkania, do restauracji. Starają się funkcjonować, nie ma paniki, absolutnie nie. Więc też nie wierzcie we wszystko, co zobaczycie w internecie. Nie bagatelizujmy i nie lekceważmy tego, co się dzieje, ale też nie nakręcajmy strachu i spirali paniki
Zobacz także:
- Marcelina Zawadzka zostaje w Dubaju. Wyjawiła poruszające szczegóły decyzji
- Marcelina Zawadzka ponownie zabrała głos z Dubaju. "Głos mi drży"
