Janusz Korwin Mikke uderzył w twarz Michała Boniego
ONS

W świecie polityki ostatnio bardzo dużo się dzieje. Kilka tygodni temu wybuchł wielki skandal z profesorem Chazanem w roli głównej, następnie Polka żyła aferą podsłuchową, której echa do tej pory nie milkną. Zamieszani są w nią nie tylko politycy, ale i gwiazdy. Przypomnijmy: Edyta Górniak boi się afery podsłuchowej. Ma na sumieniu jeden grzeszek

Dziś wydarzył się kolejny skandal, który na pewno wzbudzi wielkie emocje. Na spotkaniu europosłów z przedstawicielami ministerstwa spraw zagranicznych w Warszawie przy ul. Foksal doszło do poważnego incydentu - Janusz Korwin Mikke spoliczkował Michała Boniego. O całym zajściu europoseł poinformował na Twitterze. Boni chciał podać rękę politykowi, ten jednak uderzył go w twarz:

Powiedziałem "dzień dobry", a on odsunął się na dwa kroki i uderzył mnie w twarz - relacjonuje europoseł Michał Boni.

Polityk nie ma zamiaru tego tak zostawić. Gazecie Wyborczej zdradził, że sprawa trafi do prokuratury. Tłumaczy, dlaczego mógł zostać zaatakowany przez Korwina. Chodziło o oskarżenia Boniego sprzed lat, że Korwin jest oszołomem i agentem:

MSZ wyda oficjalny komunikat w tej sprawie, skieruje też sprawę do prokuratury, ja rozważę również kroki prawne. Miał do mnie żal od lat, mimo że wielokrotnie publicznie go przepraszałem m.in. w 2007 roku, jak widać nadal chował urazę. Pan poseł jest tymi przeprosinami nie usatysfakcjonowany. - mówi Boni

Janusz Korwin Mikke przyznał w TVN24, że takie zdarzenie miało miejsce i wcale tego nie żałuje. Wręcz przeciwnie:

Tylko ja to zrobiłem w miejscu dyskretnym, w MSZ. Było tylko ze 20 osób przytomnych, ludzi honoru. Myślałem, że jedyną konsekwencją będzie to, że zobaczę sekundantów od pana Boniego. Takie rzeczy między ludźmi honoru załatwia się w dyskrecji. Ale ta gnida zwyczajnie się tym natychmiast publicznie pochwaliła. To się w ogóle nie mieści w głowie. Żałuję tylko, że zamiast go spoliczkować jak człowiek honoru, nie naplułem im w twarz. Bo ludziom, którzy nie są honorowi, pluje się w twarz, a nie policzkuje - przekonuje Mikke


Polityk stwierdził, że nie boi się żadnych konsekwencji:

Pójdę siedzieć za pana Boniego. Za komuny siedziałem, mogę pójść siedzieć i teraz. Niech pan Michał Boni oświadczy, ile trzeba mu zapłacić za spoliczkowanie. Zapłacę mu jeszcze drugie tyle i po raz drugi mu dam. - przekonuje polityk Prawicy

Szok. Powinno nam być wstyd, że tacy ludzie reprezentują nasz kraj za granicą?

Zobacz: Afera podsłuchowa - zaskakujące słowa Donalda Tuska w Sejmie: Przepraszam!
 




 

Gwiazdy o aferze podsłuchowej: 

Więcej na temat Janusz Korwin Mikke