Reklama

James Van Der Beek nie żyje. Informację o jego śmierci przekazali najbliżsi, a fani "Jeziora marzeń" nie mogą uwierzyć, że aktor przegrał walkę z chorobą, z którą walczył przez dwa ostatnie lata. Po tym, jak ujawnił, że choruje na raka opowiedział też wprost o pierwszych objawach. Pierwszy zignorował, bo wydawał się nic nie znaczący...

James Van Der Beek nie żyje

Śmierć Jamesa Van Der Beeka wstrząsnęła nie tylko jego rodziną, ale i milionami fanów na całym świecie. Gwiazdor "Jeziora marzeń" odszedł w wieku 48 lat, zostawiając pogrążoną w smutku żonę Kimberly i sześcioro dzieci. Dramat rozegrał się w Austin, gdzie aktor mieszkał po przeprowadzce z Los Angeles. Rodzina w emocjonalnym oświadczeniu prosiła o prywatność, podkreślając odwagę i godność, z jaką James stawił czoła chorobie. Przypominano o jego miłości do najbliższych i sile, z jaką walczył do końca.

Tak James Van Der Beek mówił o pierwszych objawach raka jelita grubego

Choć James Van Der Beek prowadził wzorowo zdrowy tryb życia, jego organizm zaatakował rak jelita grubego. Aktor był aktywny fizycznie, praktykował zimne kąpiele, regularnie trenował i stosował organiczną dietę.

Robiłem wszystko: chodziłem na saunę, zażywałem kąpieli w zimnej wodzie, podnosiłem ciężary. Tańczyłam, a także trenowałam piłkę nożną
- mówił aktor.

Jednak mimo tych działań zignorował pierwszy subtelny objaw, jakim była zmiana regularności wypróżnień. Próbował wyeliminować problem, rezygnując z kawy, jednak dolegliwości nie ustępowały. Decyzja o wykonaniu kolonoskopii przyszła dopiero wtedy, gdy objawy się utrzymywały. Badanie wykazało nowotwór jelita grubego w trzecim stadium zaawansowania z przerzutami do węzłów chłonnych.

Pomyślałem, że może muszę odstawić kawę. Albo może nie dodawać śmietanki do kawy. Ale kiedy odstawiłem kawę i nic się nie poprawiło, pomyślałem: 'W porządku, lepiej to sprawdzić'. Gastroenterolog powiedział w najbardziej uprzejmym tonie, że to rak. Myślę, że wtedy przeżyłem szok
- mówił aktor w wywiadzie dla magazynu 'People'

Publiczny apel Jamesa Van Der Beeka

Diagnoza była dla Jamesa Van Der Beeka totalnym szokiem. W rozmowach z mediami przyznał, że nie miał żadnych alarmujących objawów, poza nieznaczną zmianą regularności wypróżnień. Wyznał, że przez długi czas nie podejrzewał u siebie tak poważnej choroby. Po publicznym ogłoszeniu diagnozy w listopadzie 2024 roku aktor rozpoczął kampanię na rzecz badań przesiewowych. Apelował do wszystkich po 45. roku życia lub obciążonych rodzinnie, by nie czekali na pojawienie się objawów i regularnie wykonywali kolonoskopię. Przekonywał, że wczesne wykrycie raka jelita grubego daje realne szanse na uratowanie życia.

Naprawdę chcę przekonać ludzi, że nie trzeba mieć objawów, aby poddać się badaniom przesiewowym. Jeśli masz 45 lat lub więcej albo masz obciążenia rodzinne, porozmawiaj z lekarzem o możliwości badań przesiewowych
- podkreślał w wywiadzie dla 'Healthline'

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama