Reklama

"Sanatorium miłości" to program, który już kolejny sezon cieszy się ogromną sympatią polskich telewidzów, którzy z przyjemnością oglądają uczestników szukających nie tylko nowych życiowych doświadczeń, lecz także prawdziwej miłości. Od pierwszych odcinków największe emocje dostarczała Basia, która ostatecznie pożegnała się z programem. Po jej odejściu milczenie przerwał Henryk.

Henryk zabrał głos po odejściu Barbary z "Sanatorium miłości"

Barbara ze Szczecina dała się poznać telewidzom jako najbardziej barwna i jednocześnie kontrowersyjna uczestniczka "Sanatorium miłości". Po niejednej nieprzyjemnej sytuacji cała grupa nie miała wątpliwości, że źle wpływa ona na codzienną atmosferę, czego bezpośrednim powodem był koniec przygody Basi w "Sanatorium miłości". O całej sytuacji, która wcześniej nie zdarzyła się jeszcze w programie, wypowiedział się uczestnik aktualnej edycji, zdradzając, jak naprawdę wyglądały relację między Barbarą a resztą grupy.

Henryk z Gliwic w rozmowie z Faktem przyznał, że Barbara było bardzo trudną rozmówczynią oraz osobą, która niezbyt dobrze odnajdywała się w grupie.

To była osoba… nawet nie umiem jej określić. Nie spotkałem jeszcze kogoś, kto nie pozwalałby drugiej osobie dokończyć zdania. Próbowała być najważniejsza, liczyło się tylko jej zdanie. Nigdy nie potrafiła wysłuchać innych.

Z relacji mężczyzny wynika, że starania grupy o lepszą atmosferę i poprawne relacje z Barbarą były bezskuteczne.

To było naprawdę na ostrzu noża. Później doszło do tego, że w ogóle się z nami nie dogadywała. Pojawiały się niemiłe słowa, to było smutne. Prosiliśmy ją, żeby odpuściła, dała innym dojść do głosu, ale to nie do końca docierało.
skomentował w rozmowie z Faktem.

Co więcej, zdradził też, że Basia nie miała w grupie ani jednego sojusznika, co poskutkowało ultimatum, jakie uczestnicy postawili prowadzącej format Marcie Manowskiej.

Było nas jedenaście osób i wszyscy potrafiliśmy się dogadać, tylko Basia psuła nam humor. Byliśmy zniesmaczeni. To była nasza wspólna decyzja. Rozmawialiśmy z Martą Manowską: albo ona, albo my.

Tak wygląda relacja Henryka i Barbary po programie

Jak się okazało, Barbara kontaktowała się z Henrykiem po programie, informując go, że wciąż nie rozumie, dlaczego została potraktowana przez grupę w ten sposób. Niestety, pod naporem wiadomości, mężczyzna zdecydował się ostatecznie zablokować numer byłej uczestniczki programu.

Ja już musiałem ją zablokować na telefonie, bo nawet po pół roku nie mogła tego zrozumieć. Twierdziła, że wszystko było wyreżyserowane. Tłumaczyłem jej, że tak nie było, ale ona dalej swoje.

Mimo to Henryk zaznaczył, że życzy Barbarze jak najlepiej.

Chciałbym, żeby była szczęśliwa, bo każdy na to zasługuje. Ale musi nad sobą popracować. W takim zachowaniu trudno będzie jej zbudować relację
podsumował Henryk.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama