Reklama

"Sanatorium miłości" wywołuje w uczestnikach najróżniejsze emocje, choć zarówno prowadząca, jak i produkcja biorą pod uwagę, że każdy z nich wchodzi do programu z bagażem często niełatwych życiowych doświadczeń. Choć otwarte opowiedzenie o sobie przed kamerami nie należy do łatwych, w ostatnim odcinku Ewa zdecydowała się na pełne wzruszeń wyznanie. Nawiązała do swojego byłego męża i córki, opowiadając, jaką lekcję spłatało jej życie.

Historia Ewy z "Sanatorium miłości"

Ewa przyszła do "Sanatorium miłości" i natychmiastowo zrobiła furorę wśród kuracjuszy. Choć cały czas próbuje odnaleźć się w grupie, bacznie wypatrując na horyzoncie prawdziwego uczucia, to dopiero podczas intymnej rozmowy z Martą Manowską postanowiła otworzyć się na wspomnienia sprzed lat, które mogą rzutować na to, jakim człowiekiem jest dzisiaj.

Największe emocje ogarnęły Ewę, kiedy wspomniała o wyjeżdżaniu do Niemiec do pracy w latach 90. Po latach dowiedziała się, jak wpłynęło to na jej najbliższych.

Pracowałam w Niemczech i kiedyś córka mi to wypomniała, teraz, w dorosłym życiu. Ja sobie z tego nie zdawałam sprawy, bo myślałam, że ja robię dobrze. Przynoszę jej zabawki. Ona miała najładniejsze zabawki, którymi mogła się przed koleżankami pochwalić...

W tym momencie Manowska dopowiedziała:

A chciała ciebie.

Choć Ewa nie kryła emocji i łez w oczach, zdecydowała się wyznać, jaką życiową lekcję dała jej ta sytuacja.

Teraz wiem, że najważniejsza jest obecność matki przy dziecku. (...) Nie zdawałam sobie sprawy, że krzywdzę córkę. (...) Żadna matka nie powinna zostawiać dziecka
powiedziała łamiącym się głosem Ewa.

Ewa z "Sanatorium miłości" wyznała prawdę o rozwodzie z byłym mężem

W trakcie rozmowy Marta Manowska zwróciła też uwagę, że poruszanie tematu byłego małżeństwie kosztuje Ewę dużo emocji. Zapytana o powód takich reakcji, odpowiedziała, że być może źródłem takiego usposobienia jest jej dzieciństwo. Jako dziecko była zawsze tą najstarszą, a w dodatku nieczęsto "wygadywała się" rodzicom.

Opowiedziała też, że swojego pierwszego męża poznała już w wieku 17 lat. "Po 3 latach znajomości się pobraliśmy, a po 24 latach się rozwiedliśmy".

Zapytana o to, czy jej były mąż "coś nawywijał", odpowiedziała w emocjach, choć z pełną klasą:

O umarłych i byłych mówi się dobrze albo wcale. (...) Mogę tylko tyle powiedzieć, że rozwód był z winy męża
powiedziała Ewa.

Zobacz także:

Ewa z "Sanatorium miłości"
Ewa z "Sanatorium miłości", fot. TVP mat prasowe Weronika Marczyk-Kiełbasa
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...