Reklama

Edward Linde-Lubaszenko nie żyje. Smutna informacja o śmierci wybitnego aktora nadeszła w niedzielny wieczór. Olaf Lubaszenko opublikował poruszający wpis, w którym pożegnał ojca. Środowisko artystyczne pogrążyło się w żałobie, wspominając wielkiego aktora i człowieka o niezwykle złożonej historii. Tak wygląda historia jego nazwiska...

Edward Linde-Lubaszenko, czyli aktor z przeszłością naznaczoną wojną

Edward Linde-Lubaszenko urodził się 23 sierpnia 1939 roku w Białymstoku, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Od najmłodszych lat jego życie było naznaczone dramatycznymi doświadczeniami. Był cenionym aktorem teatralnym i filmowym, znanym z ról w wielu produkcjach oraz setek spektakli. Pomimo ogromnych sukcesów zawodowych, jego przeszłość kryła bolesne tajemnice.

Jego matka była Polką, ojcem Julian Linde Niemiec o szwedzkich korzeniach. Po zajęciu Białegostoku przez ZSRR, Julian opuścił miasto. W obawie o życie matka Edwarda, wraz z synem, skorzystała z pomocy radzieckiego kapitana Mikołaja Lubaszenki, z którym wyjechała do Archangielska. Tam, w trudnych warunkach, kobieta była zmuszona oddać syna do domu dziecka.

Tajemnica nazwiska Edwarda Linde-Lubaszenki

Przez większość życia Edward był przekonany, że jego ojcem jest Mikołaj Lubaszenko. Dopiero jako dorosły mężczyzna dowiedział się o istnieniu swojego biologicznego ojca Juliana Linde. Informację tę otrzymał w wieku około 18 lat. Julian przez lata próbował odnaleźć rodzinę za pośrednictwem Polskiego Czerwonego Krzyża.

Pierwsze spotkanie ojca i syna odbyło się w Wigilię 1957 roku w Polanicy-Zdroju. Edward, pracując wówczas w hucie szkła, nie spodziewał się, że pozna człowieka, którego istnienie ukrywano przed nim przez całe dzieciństwo. Spotkanie to zapisało się w jego pamięci jako jedno z najbardziej poruszających przeżyć.

Skąd wzięło się nazwisko Linde-Lubaszenko?

W 1991 roku Edward postanowił połączyć dwie części swojej historii i oficjalnie dodał do nazwiska człon „Linde”. Gest ten był symbolicznym uhonorowaniem zarówno biologicznego ojca, jak i człowieka, który uratował jego życie podczas wojny.

W wywiadzie dla „Faktu” aktor wyjaśniał, że często był pytany o ukraińskie brzmienie nazwiska. Podkreślał, że sam jest Polakiem, a Lubaszenko to nazwisko jego ojczyma Ukraińca i oficera Armii Czerwonej, który ocalił jego i matkę przed wywózką na Syberię.

Miałem dużo takich przypadków, czy jestem Ukraińcem. Odpowiadam, że nie, to mój ojczym tak się nazywał, miał takie nazwisko, a ja jestem Polakiem. Mikołaj Lubaszenko był Ukraińcem i on uratował mnie i mamę przed wywózką na Sybir. Był oficerem Armii Czerwonej. Zrewanżowaliśmy mu się, wyciągając go ze Związku Radzieckiego. Mieszkał w Polsce do końca życia. We Wrocławiu mieszka jego syn, a mój brat przyrodni Bogdan i jego dzieci. Nawet ci w Polsce mieszkający Ukraińcy mnie zaczepiają i delikatnie, i życzliwie pozdrawiają
- mówił przed laty Edward Linde-Lubaszenko w rozmowie z 'Faktem'
Edward Linde-Lubaszenko żegna się ze sceną! Pożegnalny występ w Warszawie
Edward Linde-Lubaszenko żegna się ze sceną! Pożegnalny występ w Warszawie East News

Zobacz także:

Czy Edward Linde-Lubaszenko miał romans z młodszą o 50 lat aktorką
Edward Linde-Lubaszenko, Olaf Lubaszenko GERARD/REPORTER
Reklama
Reklama
Reklama