Doda zabrała głos po proteście pod Sejmem. Uderzyła w celebrytów
Pod Sejmem odbył się protest w obronie praw zwierząt. Wśród zgromadzonych nie mogło zabraknąć Dody, która aktywnie nagłaśnia dramatyczną sytuację czworonogów w Polsce. Ze strony wokalistki padły gorzkie słowa pod adresem celebrytów, którzy nie wsparli tej inicjatywy.

W czwartkowe popołudnie pod Sejmem odbył się protest w obronie zwierząt. Na miejscu zebrało się wiele osób, które przyszły z jasnym przekazem: domagały się m.in. ograniczenia działalności pseudohodowli oraz obowiązkowego czipowania zwierząt. Wśród uczestników byli też celebryci. Na miejscu widziano Dodę, Agatę Młynarską, Annę Korcz oraz Edytę Herbuś. To właśnie obecność części gwiazd, a jednocześnie brak innych nazwisk, stały się później osią komentarza artystki.
Doda protestowała pod Sejmem. Gorzko podsumowała aktywność celebrytów
Tuż po demonstracji Doda opublikowała nagranie w mediach społecznościowych. W swoim komunikacie skupiła się na tym, że przy tak głośnym i emocjonalnym temacie zabrakło wielu znanych osób, które zwykle są aktywne w przestrzeni publicznej. Artystka zwróciła uwagę, że chodziło o prosty gest: pojawić się, wesprzeć, wzmocnić przekaz i pokazać, że temat realnie porusza również ludzi z pierwszych stron portali. Wypowiedź była stanowcza, a w jej przekazie wybrzmiało rozczarowanie.
Pytam się, gdzie są wszyscy celebryci? Gdzie byli wszyscy celebryci? Którzy potrafią szlajać się po Warszawie godzinami, w „fancy” restauracjach siedzieć, znajdować nie wiadomo jakie preteksty, żeby wychodzić z domu, mieszkając w stolicy
W nagraniu Doda odniosła się do sytuacji, w której na obecność potrzeba było, jak podkreślała, zaledwie „15 min.”. To ten szczegół najmocniej poniósł się dalej, bo wybrzmiał jak zarzut: skoro wiele osób potrafi spędzać czas w Warszawie, bywać w restauracjach i wychodzić z domu, to trudno wytłumaczyć brak pojawienia się na proteście pod Sejmem. Artystka nazwała tę sytuację „żenadą”, akcentując, że wsparcie miało być widoczne nie tylko w deklaracjach.
15 min. zabrakło, żeby przyjść na chwilę, stanąć na scenie, powiedzieć, nagrać parę słów, zmotywować ludzi, pokazać swoją dezaprobatę, zaznaczyć swoją obecność. No żenada! Po prostu żenada. Gdzie są te wszystkie osoby, które tak szumnie podpisywały się pod tę akcję w trakcie mrozów? Teraz widać czarno na białym, kto z gwiazd, kto z celebrytów, komu faktycznie zależy na zwierzętach. Raptem 15 min., tylko tyle!
Doda pod Sejmem. Gwiazda od dawna walczy o prawa zwierząt
Doda przypomniała też w swoim komentarzu o celebrytach, którzy wcześniej podpisali apel do władz dotyczący poprawy losu bezdomnych zwierząt. W jej relacji ten kontekst był ważny: zestawiła publiczne deklaracje z fizyczną obecnością na wydarzeniu, gdzie - według niej - można było w prosty sposób wzmocnić przekaz protestujących. W praktyce chodziło o to, by stanąć razem z ludźmi, którzy przyszli pod Sejm, i dołożyć rozpoznawalność do sprawy.
W całej historii wybrzmiewa też szersze tło: wokalistka od początku roku angażuje się w działania na rzecz bezdomnych zwierząt. Warto przypomnieć, że Doda nagłośniła dramatyczną sytuację zwierząt w schronisku w Sobolewie, a także Bytomiu.
Zobacz także:
- Doda zaskoczyła nagłym apelem. Zwróciła się do internautów
- Doda na proteście ws. zwierząt w Warszawie. "Mamy dość!"
