Nad Robertem Lewandowskim w ostatnim czasie zebrały się czarne chmury. W sieci wielokrotnie był wywoływany do tablicy, aby zabrał głos w sprawie nowej pasji swojej żony, która za sprawą tańca z przystojnymi Hiszpanami wywołała burzę w sieci, a teraz okazuje się prawdziwe kontrowersje wywołuje dyplom, który otrzymał cztery lata temu. Wszystko po wypowiedzi jednej z osób, u której miał uczęszczać na zajęcia...
WIDEO…
Robert Lewandowski będzie miał kłopoty? "Do pięciu lat pozbawienia wolności"
Robert Lewandowski jest obecnie jednym z najbardziej uznanych piłkarzy na świecie, a lista nagród i pucharów, jakie otrzymał, wydaje się nie kończyć. Piłkarz zadbał też o swoje wykształcenie i w 2017 roku pochwalił się ukończonym licencjatem, a trzy lata później w 2020 roku zdobył tytuł magistra Wyższej Szkoły Edukacji w Sporcie. Robert Lewandowski studiował niemal 13 lat, ale ostatecznie udało mu się uzyskać dyplom i nie ukrywał swojego szczęścia.
Od jakiegoś czasu pojawiły się dość szokujące spekulacje na temat pochodzenia dyplomu Lewandowskiego, które pojawiły się w obliczu innych afer związanych z kupowaniem dyplomów. Oliwy do ognia dolał fakt, że jedna z osób, do której Robert Lewandowski miał uczęszczać na zajęcia zdecydowała się napisać kilka mocnych słów na temat edukacji piłkarza:
Robert Lewandowski kupił dyplom w prywatnej uczelni w Łodzi. Piszę to z całą odpowiedzialnością, bo »zdał« u mnie dwa egzaminy. O wszystkim dowiedziałam się w czasie przesłuchania jako świadek w tej obrzydliwej sprawie pisała dr Barbara Mrozińska w serwisie X, a Robert Lewandowski miał być jej studentem
Co więcej, dr Barbara Mrozińska miała przekazać Onetowi, który bada tę aferę, że nie widywała piłkarza na zajęciach i egzaminach, które prowadziła. Kobieta nie przesądza jednak, w jaki sposób Robert Lewandowski zdobył swój dyplom, bo obawia się procesu.

Serwis Onet zapytał prawnika o opinię, co grozi osobie, która zdobyłaby dyplom w nie do końca legalny sposób. Odpowiedź może zaskoczyć, bo kara jest dość surowa:
Każda osoba, która podżega osobę uprawnioną do wydania 'nierzetelnego' dyplomu uczelni wyższej, jak również pomaga osobie uprawnionej w wydaniu go, podlega odpowiedzialności karnej za przestępstwa zagrożone karą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Sprawa pana Lewandowskiego wynika, póki co z doniesień medialnych i jako taka powinna być badana ze szczególną ostrożnością, gdyż przekazywane informacje są zdawkowe i nie pozwalają w żadnym stopniu na stwierdzenie, że pan Lewandowski popełnił jakikolwiek czyn zabronionyPowiedział dla Onetu Arkadiusz Szymański, specjalista od spraw karnych, wspólnik w kancelarii Zemła Szymański Adwokaci sp. j..

Co jednak ciekawe, czysto teoretycznie, jeżeli przekazywana w mediach sytuacja w jakimś stopniu miała miejsce, ale pan Lewandowski nie miał świadomości, że ktokolwiek z władz uczelni 'ułatwi' mu uzyskanie dyplomu, to nie można przypisać mu za ten czyn winydodał adwokat dla Onetu.
Spodziewaliście się?


















