Blake Lively przegrała w sądzie z Justinem Baldonim. "Nie przestanę walczyć" - zapowiada
Proces Blake Lively przeciwko Justinowi Baldoniemu znów nabiera tempa. Sąd oddalił 10 z 13 zarzutów aktorki, w tym dotyczących molestowania, zniesławienia i spisku. Aktorka zabrała głos. Opublikowała emocjonalne oświadczenie w sprawie.

Spór Blake Lively z Justinem Baldonim wchodzi w nową fazę po częściowym orzeczeniu sędziego Lewisa Limana z czwartku 2 kwietnia. Sąd odsunął na bok większość roszczeń aktorki, ale trzy wątki wciąż pozostają w grze. Teraz Blake Lively zareagowała w mediach społecznościowych, publikując obszerne oświadczenie/
Sąd większość zarzutów Blake Lively przeciw Justinowi Baldoniemu
Od miesięcy światowe media żyją konfliktem pomiędzy Blake Lively a Justinem Baldonim. Blake Lively oskarżyła reżysera "It Ends With Us" o niestosowne zachowanie o charakterze seksualnym na planie filmu oraz działania odwetowe, które - jej zdaniem - miały nadszarpnąć jej wizerunek w przestrzeni opinii publicznej.
W czwartek, 2 kwietnia br., odbyła się sprawa sądowa, podczas której sędzia Lewis Liman oddalił 10 z 13 zarzutów w pozwie Lively przeciwko Baldoniemu, w tym te dotyczące molestowania seksualnego, zniesławienia oraz rzekomego spisku. Jednocześnie to nie jest koniec batalii. Do dalszego procedowania dopuszczono trzy roszczenia: naruszenie umowy, działania odwetowe oraz pomoc w działaniach odwetowych.
W tle cały czas są wysokie stawki finansowe. Lively domaga się odszkodowania w wysokości co najmniej 161 mln dolarów. Baldoni odpowiada kontrpozwem i żąda 400 mln dolarów od Lively oraz jej męża, Ryana Reynoldsa.
Blake Lively zabrała głos w sprawie przegranej rozprawy z Baldonim
Po częściowej przegranej, Blake Lively nie zamierza odpuszczać. W opublikowanym na Instagramie oświadczeniu podkreśliła, że zależy jej na tym, by nie sprowadzać całej historii do rozrywkowej "dramy" związanej z nazwiskami, bo w jej ocenie problem dotyka mechanizmów, które mogą uderzać w wiele osób.
Jestem wdzięczna za decyzję Sądu, która pozwala na przedstawienie sedna mojej sprawy ławie przysięgłych w przyszłym miesiącu i za to, że w końcu będę mogła opowiedzieć całą swoją historię na rozprawie, dla własnego dobra, ale także dla tych, którzy nie mieli takiej możliwości... wielu z nich znam i kocham, a niezliczonej liczby nigdy nie poznam
Aktorka akcentowała, że jej wejście na drogę sądową nie było celem samym w sobie. Przedstawiała je jako konsekwencję sytuacji, w której miała mierzyć się z reakcją odwetową po tym, jak domagała się bezpiecznych warunków pracy. Zwróciła też uwagę na realność przemocy w przestrzeni cyfrowej i na to, jak łatwo internetowa nagonka może stać się narzędziem nacisku.
Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam w życiu, był pozew sądowy, ale zdecydowałam się na ten krok, ponieważ mierzyłam się z ciągłymi działaniami odwetowymi za to, że domagałam się bezpiecznych warunków pracy
Filmowy hit, prywatny konflikt i publiczne konsekwencje
Źródłem całego sporu jest napięcie, które narosło wokół filmu "It Ends With Us", globalnego hitu z 2024 r., który miał przynieść 350 mln dolarów wpływów. Premierze towarzyszyły plotki o konflikcie między gwiazdą a reżyserem i ekranowym partnerem, a z czasem w sieci pojawiła się fala negatywnych komentarzy pod adresem Lively. Aktorka przekonywała, że padła ofiarą zorganizowanej kampanii dyskredytującej.
W samych zarzutach wobec Baldoniego, Lively opisywała m.in. niewłaściwe zachowania o charakterze seksualnym, komentarze dotyczące wyglądu i wagi, a także zastraszanie. Wątek "odwetu" przewija się konsekwentnie: w pozwie i w reakcji po decyzji sądu. Baldoni od początku zaprzeczał oskarżeniom, a jego strona podnosiła, że Lively miała wyolbrzymiać część sytuacji, by uzyskać większą kontrolę nad produkcją.
W lutym doszło do mediacji, ale nie przyniosły porozumienia. Teraz sprawa zmierza do procesu planowanego na ma. Jedno jest pewne, po kwietniowym orzeczeniu emocje nie opadły, a konflikt, który zaczął się w cieniu filmowego sukcesu, wciąż ma przed sobą najważniejsze rozstrzygnięcia.
- Zobacz także:
- Głośna afera nie zakończyła jej kariery. Aktorka wraca w kontynuacji kasowego hitu
- Widzowie "Must be the music" oburzeni najnowszym odcinkiem show. "Ustawka" - grzmią


