Basia Kurdej Szatan Flesz Basia Kurdej Szatan i Rafał Szatan na Festiwalu w Opolu 2018 Basia Kurdej-Szatan i Rafał Szatan na Instagramie
Basia Kurdej Szatan Flesz
1/3
Basia Kurdej Szatan Flesz

 

 

Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan razem występują w musicalach, śpiewają na koncertach, a teraz będą też grać w serialu. Czy nie mają czasem siebie dość? Czy nie zazdroszczą sobie nawzajem? Jakie mają plany – zawodowe i prywatne? Barbara Kurdej-Szatan (32) tylko nam opowiada o swoim małżeństwie. A my pytamy ją także o niedawne plotki, które głosiły, że załatwiła swojemu mężowi Rafałowi Szatanowi rolę w „M jak miłość”. Ile jest w tym prawdy?

 

Kogo w „M jak miłość” zagra twój mąż Rafał?


Muzyka, z którym zaśpiewam jeden utwór. On potem okaże się lowelasem, więc go nie polubię.


Jak się pracuje z własnym mężem na planie?


Mieliśmy tylko kilka wspólnych scen. Ale nam zawsze się dobrze razem pracuje. Zresztą poznaliśmy się w pracy. Po raz pierwszy zobaczyliśmy się w Teatrze Muzycznym w Gliwicach, gdy byliśmy w obsadzie musicalu „Hair”. Ja miałam grać Sheilę, a Rafał Claude’a. To dwie główne role, a w dodatku zakochana w sobie para. Niestety, byłam tylko na jednej próbie, bo w poznańskim Teatrze Nowym, gdzie wtedy pracowałam, przesunięto datę premiery, w której brałam udział, terminy się nałożyły i musiałam zrezygnować z roli Sheili. Ale pamiętam, że od razu zwróciliśmy z Rafałem uwagę na siebie. Wciąż wpatrywaliśmy się w siebie, a kiedy po próbie on usiadł do pianina, to zrobił na mnie jeszcze większe wrażenie. Zagrał i zaśpiewał jakiś jazzowy kawałek, a ja kocham jazz. Potem nasze drogi się rozeszły, a drugie spotkanie nastąpiło, gdy przyjechałam po kilku miesiącach obejrzeć premierę „Hair”. Rafał bardzo mi się spodobał na scenie. Dwa miesiące później wysłał mi SMS, ale ja już trochę o nim zapomniałam i dlatego nie skojarzyłam, od kogo jest ta wiadomość. Myślałam, że od chłopaka, któremu kilka dni wcześniej na dyskotece w Opolu dałam mój numer. Dlatego odpisałam: „Co tam w Opolu?”, a Rafał na to: „Właśnie przez nie przejeżdżam”. I tak to się zaczęło.


Szybko poszło?


Bardzo szybko! Po pięciu miesiącach Rafał mi się oświadczył. Zawładnęło nami tak mocne uczucie, to były tak intensywne emocje, że szczerze mówiąc, niewiele z tamtego okresu pamiętam. Niczego wtedy nie kontrolowałam. Wszystko po prostu działo się samo, szło, a właściwie biegło do przodu.


A kiedy w końcu razem zagraliście?


Zdarzyło się to dopiero trzy lata temu w musicalu „Legalna blondynka” w krakowskim Teatrze Variété. Janusz Józefowicz długo nie mógł się zdecydować, kogo ma zagrać Rafał – bezwzględnego i uwodzicielskiego Warnera, który mnie w sobie rozkochuje, a potem porzuca, czy poczciwego Emmetta, który darzy mnie szczerym uczuciem i jest mi bezgranicznie oddany. W końcu obsadził go w obu tych rolach. Graliśmy osoby kompletnie różne od tych, jacy jesteśmy, co było dla nas ciekawe i dość zabawne.


Emocji ze sceny nie przenosi się potem podświadomie do domu?


Nie. A wiem, co mówię, bo my nie tylko gramy razem w musicalach, ale i od lat wspólnie koncertujemy. W Filharmonii Opolskiej co sezon gramy inny program w koncercie „Na Dwa Głosy”. Razem śpiewamy też w zespole Soul City, z którym wystąpiliśmy w „X Factorze”. Byłam wtedy w ciąży z Hanią. To była edycja, w której wygrał Dawid Podsiadło, a my byliśmy na piątym miejscu. Jak widać, wspólna praca jest dla nas po prostu normą. Bardzo to lubimy i cenimy siebie nawzajem zawodowo. Przy Rafale zawsze czuję się na scenie bezpiecznie. On jest absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach, więc mam do niego pełne zaufanie, jeśli chodzi o aranżację i brzmienie. Poza tym dobrze się rozumiemy i potrafimy dawać sobie konstruktywne uwagi, nie obrażając siebie nawzajem. Jesteśmy obiektywni, bo chcemy być jeszcze lepsi.

 

Czy Basia i Rafał rywalizują ze sobą? Zajrzyj na kolejną stronę galerii!

 

2/3
Basia Kurdej Szatan i Rafał Szatan na Festiwalu w Opolu 2018

 

 

A czy w związku dwojga artystów nie ma rywalizacji albo zazdrości?


Ja i Rafał przyjechaliśmy do Warszawy kilka lat temu. Startowaliśmy tutaj od zera. Zaczęliśmy od „X Factora”, potem ja dostałam główną rolę w musicalu „Deszczowa piosenka” w Teatrze Roma i reklamy sieci Play. Zaczęłam nagle mieć mnóstwo pracy i Rafał potrzebował czasu, by się z tym oswoić. Na pewno nie było mu łatwo. Choć wtedy jeszcze grał spektakle w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, to pracował mniej niż ja. Miał też zespół RH+, ale nie do końca grał taką muzykę, jaką czuł. W tamtych czasach rzeczywiście zdarzały się między nami nieporozumienia. Zawód artysty bywa brutalny. Jeśli nie ma zleceń lub one nas nie cieszą i nie czujemy się spełnieni, potrafimy być mocno sfrustrowani. A dla mężczyzny, który chce dbać o rodzinę, jest to tym bardziej trudne. Z kolei kobieta, która wraca zmęczona do domu po całym dniu pracy, nie marzy o niczym innym jak przytulenie, zrozumienie i wsparcie. W tym czasie mieliśmy małe dziecko, docieraliśmy się nie tylko jako para, ale i jako rodzice. Kiedy ja wychodziłam, Rafał zostawał z Hanią w domu. Widziałam, że nie jest do końca szczęśliwy, mimo że jest wspaniałym ojcem i bardzo kocha córkę.


Ale teraz to się zmieniło, bo żadne z was nie narzeka na brak zajęć.


Tak! Cieszę się, że Rafał ma teraz tyle propozycji, bo na to zasługuje. Zawsze fascynował mnie jego talent i zawsze w niego wierzyłam. To wspaniałe, że ma wreszcie okazję zaprezentować swoje możliwości szerszej publiczności. Teraz jedynym problemem jest pogodzenie wszystkich obowiązków. Rafał występuje w musicalu „Notre Dame de Paris” w gdyńskim Teatrze Muzycznym, ma rolę w „M jak miłość”, a teraz będzie jeszcze występować w „Twoja twarz brzmi znajomo”. Musimy więc pomyśleć nad organizacją opieki nad dzieckiem. Ale Hania jest na tyle duża, że damy sobie radę. Niedługo jedziemy we troje do Gdyni. Gdy Rafał będzie na scenie, my będziemy się byczyć na plaży.


Czy nie uważasz, że twój mąż został zauważony dzięki tobie?


Nie, i tym bardziej mnie to cieszy. Sam zabrał się w końcu do tego, aby nagrać swój singiel „Życie zmieniasz w sen”, sam zorganizował też nagranie teledysku do tej pięknej piosenki. Za chwilę będzie kręcił kolejny wideoklip, tworzy swoją płytę. Na casting do „Twoja twarz brzmi znajomo” zgłosił się już w zeszłym roku, ale wtedy coś pokrzyżowało mu plany i dlatego wystąpi dopiero w tej edycji. Dorota Szpetkowska, która wpadła na to, abyśmy poprowadzili galę Debiutów w Opolu, zachwyciła się kiedyś Rafałem podczas koncertu chóru Opole Gospel Choir, w którym razem śpiewamy, i zaczęła zapraszać Rafała do różnych koncertów. A do roli w „M jak miłość” potrzebowali muzyka, a konkretnie kogoś, kto potrafi grać na pianinie. I sami zgłosili się do mojego męża.
 

 

Czy Basia i Rafał myślą już o drugim dziecku? Zajrzyj na kolejną stronę galerii!

 

3/3
Basia Kurdej-Szatan i Rafał Szatan na Instagramie
Instagram

 

 

Czy Rafał cię inspiruje?


Muzycznie – na pewno. Często daje mi uwagi, jak powinnam coś zaśpiewać, a kiedy mnie chwali, to znaczy, że śpiewam dobrze (śmiech). On mi daje wskazówki muzyczne, ja częściej aktorskie. Uzupełniamy się.


Budzi cię codziennie rano jakąś piosenką?


Codziennie to budzi mnie dźwięk zza ściany. Mamy w domu własne studio nagrań, w którym Rafał komponuje utwory. Wzruszył mnie, gdy podarował mi na urodziny jeden z nich, wspomniany już singiel „Życie zmieniasz w sen”. To było piękne.


A gdybyś miała wybrać: kolię z brylantów czy piosenkę, co byś chciała?


Muzyka ponad wszystko, więc wybrałabym piosenkę. Rafał od zawsze daje mi dużo dobrych emocji, a dla mnie ważniejsze od przedmiotów są przeżycia. Niedawno zrobiłam mu prezent i zabrałam go do USA na koncert Seala.


Czy jako para artystów unosicie się nad ziemią w życiu codziennym?


Czasami tak. Ile ja razy zapomniałam zapłacić na czas rachunki! Lubię żyć spontanicznie, trzymam się zasady, że w życiu trzeba celebrować chwile. Rafał jest bardziej zrównoważony. To on kosi trawę w ogródku i zawsze ma czyściutko w samochodzie.


Instrukcja obsługi twojego męża?


Musi być najedzony, w miarę wyspany i trzeba mu jeszcze puścić dobrą muzykę. Mężczyźni są prości w obsłudze (śmiech).


Jakie macie wspólne marzenie zawodowe?


Myśleliśmy o otworzeniu szkoły musicalowej albo organizowaniu takich warsztatów. Jednak naszym największym wspólnym marzeniem jest wyprodukowanie musicalu, filmu z prawdziwego zdarzenia. Mój szwagier też jest muzykiem, pianistą i kompozytorem, a siostra aktorką Teatru Muzycznego w Gdyni, więc potencjał w rodzinie mamy! Poza tym znamy wielu dobrych tancerzy, świetnie śpiewających aktorów i reżyserów. Myślę, że przyjdzie taki czas, że w końcu się do tego zabierzemy.


Ale najpierw drugie dziecko w planach?


No tak, pracujemy na tym. Tworzymy intensywnie (śmiech).