Reklama

Anastazja Jakubiak wróciła do dnia, w którym zmarł Tomasz Jakubiak. Kucharz odszedł w Atenach, gdzie przechodził terapię leczenia niezwykle rzadkiego nowotworu. Jego żona ujawniła, że w kluczowym momencie była poza Grecją i nie miała szans dolecieć na czas, a wcześniej usłyszała od męża konkretną prośbę.

Wdowa po Tomaszu Jakubiaku opowiedziała o ostatnich chwilach męża. Nie mogła przy nim być, gdy umierał

Tomasz Jakubiak zmarł 30 kwietnia 2025 roku w Atenach. Miał 41 lat i przez długi czas walczył z rzadkim, agresywnym nowotworem. W nowej rozmowie Anastazja Jakubiak wraca do najtrudniejszego fragmentu tej historii nie po to, by wzmacniać dramat, ale by dopowiedzieć to, co dla wielu osób bywa niezrozumiałe: dlaczego żona nie była obok w ostatnim momencie.

Jak podkreśla, kluczowa była prośba męża. Tomasz Jakubiak miał nalegać, by nie uczestniczyła w chwili jego odejścia i by zachowała w pamięci jego obraz jako człowieka żywego, obecnego, „sprzed choroby”. Dla Anastazji to nie była łatwa decyzja do przyjęcia, ale konsekwentnie mówi o szacunku do jego woli.

Tomek zawsze prosił mnie, że mam nie być przy jego śmierci, a po drugie chciał, żebym zawsze go pamiętała żywego i tak go chcę zapamiętać. (...) W momencie jak dowiedziałam się, że on odchodzi, byłam poza granicami Grecji. Nie mogłabym fizycznie do niego w tym czasie wsiąść w samolot i dolecieć, bo to już się działo
przyznała w wywiadzie na łamach Świata Gwiazd.

Wdowa po Tomaszu Jakubiaku szczerze o tym, jak szef kuchni zmienił się po diagnozie. Przeżyli trudne chwile

Anastazja Jakubiak nie ukrywała w rozmowie, że ostatni rok był dla niej wyjątkowo trudny. Opowiedziała o codzienności po stracie męża i o tym, jak bardzo zmieniło ją doświadczenie choroby w domu. Wspomniała również momenty szczególnie delikatne, związane z ich dzieckiem. Cdarzył się czas, kiedy Tomasz Jakubiak odsunął od siebie syna, bo mierzył się z poczuciem, że nie jest w stanie być takim ojcem, jakim chciałby być i jakim był wcześniej. Z jej perspektywy nie był to brak miłości, tylko mechanizm obronny człowieka, który przeżywał własną bezsilność.

Starałam się wtedy, chociaż to było bardzo trudne, ale uszanowałam każdą jego decyzję. Dzisiaj też miałabym tę gotowość, żeby dać mu wolną rękę. (...) On bardzo długo walczył ze sobą. Od momentu diagnozy mocno załamał się, zamknął się w sobie. Był też moment, w którym odsunął trochę młodego od siebie. To była taka ochrona, ponieważ myślał, że wtedy jest niewystarczającym ojcem, skoro nie może realizować wszystkich planów tak, jak wcześniej mógł
opowiedziała.

Zobacz także:

Wdowa po Jakubiaku opowiedziała o ostatnich chwilach męża. Nie było jej tam
Wdowa po Jakubiaku opowiedziała o ostatnich chwilach męża. Nie było jej tam Michal Wozniak/Dzien Dobry TVN/East News
Reklama
Reklama
Reklama