Nigdy nie ukrywała swoich zdecydowanych poglądów na wiele tematów. Tak jest i teraz, gdy postanowiła wesprzeć Strajk Kobiet. Ale chyba nikt nie spodziewał się, że przy tej okazji Martyna Wojciechowska zdecyduje się na tak osobiste wyznanie.

Reklama

„Czy poroniłam kiedyś ciążę? Tak. Czy miałam badania prenatalne? Tak, nawet te zaawansowane, bo podstawowe, przesiewowe okazały się niewystarczające. Czy przepłakałam wiele nocy, zastanawiając się, co zrobię, jeśli okaże się, że płód jest uszkodzony? Tak. Ale wtedy miałam wybór”, napisała dziennikarka w felietonie do „Wysokich Obcasów”, dodatku dla "Gazety Wyborczej".

Dziś nie chce już wracać do tamtych dramatycznych przeżyć ani odpowiadać na związane z nimi pytania. Woli walczyć o prawo wyboru dla wszystkich kobiet. Twierdzi, że jest jej ciężko, bo kiedy podróżowała na różne krańce świata, kobiety z innych kontynentów mówiły jej, że zazdroszczą i marzą, by zdobyć dla siebie takie prawa, jakie mają Europejki. Martyna mówi też, że "zagapiłyśmy się" i że powinnyśmy pilnować swoich praw i stale o nie walczyć, bo jak się okazuje, nie zostały nam one dane raz na zawsze.

Protestuję i nie przestanę protestować, dopóki my, kobiety, nie zostaniemy wysłuchane”, napisała Martyna.

Więcej znajdziecie w nowym "Party".

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama