Ryszard Kalisz z synem Ignacym w Vivie!
Viva!

Ryszard Kalisz jest jednym z najbardziej lubianych polskich posłów. Polityk ma znakomite poczucie humoru, uwielbia towarzystwo kobiet i jest otwarty na show-biznes. Sympatyczny parlamentarzysta od niedawna rzadziej bywa na salonach, a wolny czas chętnie poświęca bliskim. Powód?

18 października posłowi urodził się pierwszy syn. Kalisz został ojcem w wieku 56 lat. W najnowszym numerze "Vivy!", w rozmowie z Aleksandrą Kwaśniewską opowiedział o tym, jak czuje się w nowej roli.

- To jest przeżycie głęboko intymne, z niczym nieporównywalne. Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci uczestniczyłem aktywnie w najważniejszych momentach politycznych, społecznych, publicznych i adwokackich. Wtedy emocje były inne, z innej sfery osobowości. Pięć minut po urodzeniu Ignacego spojrzałem mu w oczy. Miałem świadomość, że oto przyszła na świat najbliższa mi osoba i jest właśnie na moich rękach. Ignacy urodził się, kiedy jestem osobą spełnioną pod prawie każdym względem, a jest moim pierworodnym synem. I tak moje życie bardzo się zmieniło.


Poseł wyznał, że każdą wolną chwilę poświęca dziecku. Dużo z nim rozmawia i tłumaczy mu jak funkcjonuje świat.

- Jestem z nim we wszystkie weekendy, staram się być wiele nocy, jednocześnie normalnie pracuję, wykonuję swoje wszystkie obowiązki. Moje życie towarzyskie w zasadzie zanikło, bo staram się jak najszybciej pojechać i wziąć Ignacego na ręce. Karmię go z butelki i chodzę na spacery. Kiedy wzięliśmy go z mamą do jednego z parków w Warszawie, nie był zadowolony. Widocznie inne zapachy niż koło domu, inne dźwięki. Ale później, kiedy już wracaliśmy ze spaceru, swoim wzrokiem powiedział: „Tato, ja to akceptuję, że świat jest tak różnorodny”.


Polityk zaplanował już przyszłość Ignacemu. Jednak pozostawi mu wolność wyboru i pozwoli mu samodzielnie decydować o swoim losie.

- Marzę o tym, żeby Ignacy sam podejmował swoje decyzje życiowe. Ja mu nie narzucę przecież tego, żeby był adwokatem czy politykiem. Oczywiście, mam plany. Z jego mamą na ten temat już rozmawialiśmy. Chcielibyśmy, żeby od maleńkości uczył się języków obcych, bo to bardzo ważne. Chcę jak najszybciej zacząć zabierać go na narty, bo przypominam sobie obrazki, z Austrii czy Szwajcarii, takich małych szkrabów w kaskach, którzy ledwo stoją, a już na nartach jeżdżą. Chcę, żeby on to robił. Będę go na pewno zabierał w różne miejsca na świecie, żeby mu je pokazać. Na szczęście dzisiaj w Polsce mamy takie możliwości. Mój tata takich możliwości nie miał i zawsze żałował, bo też lubił podróżować. A ja po raz pierwszy wyjechałem gdzieś dalej, mając lat 19. I to sam, do pracy w Londynie. Mnóstwo mam planów, ale moje plany zawsze ustąpią przed jego decyzjami.

 


Cały wywiad Aleksandry Kwaśniewskiej z Ryszardem Kaliszem znajdziecie w nowej "Vivie!". Zachęcamy do lektury.




Beckham z córką na zakupach: