Reklama

Zanim Jerzy Owsiak stał się twórcą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jego życie toczyło się na wielu zaskakujących płaszczyznach. Próbował dostać się czterokrotnie na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, jednak bez sukcesu. Zamiast tego odkrył swoją pasję do witraży, prowadząc własną pracownię, która wykonywała popularne wówczas lampy w stylu Tiffany. Jego prace zyskały uznanie — Lech Wałęsa zamówił u niego witraż do kaplicy w Belwederze.

Owsiak, mimo artystycznego rzemiosła, pozostawał buntownikiem. Podczas renowacji kościoła Dominikanów we Wrocławiu pozostawiał na witrażach napisy, wyrażające sprzeciw wobec władzy komunistycznej. W młodości imał się różnych zajęć: pracował fizycznie w Holandii i Berlinie Zachodnim, a próbując uniknąć służby wojskowej, trafił do szpitala psychiatrycznego w Choroszczy, gdzie symulował paranoję.

Owsiak i jego buntownicze początki w sztuce i życiu

Syn pułkownika Milicji Obywatelskiej, nie chciał iść ścieżką wyznaczoną przez system. Jako hipis podążył własną drogą. Ukończył kurs psychoterapeutyczny i pracował z trudną młodzieżą. Sam wspominał, że czasami musiał używać siły — trenował wtedy karate.

Jerzy Owsiak zbliżał się coraz bardziej do świata muzyki. Zaczynał jako kierowca zespołów muzycznych, wożąc sprzęt na festiwal w Jarocinie swoim charakterystycznym „ogórkiem”. To właśnie tam zachwycił się energią koncertów i sceną rockową.

Droga od festiwali i radia do telewizji i WOŚP

Nie ograniczał się do wożenia sprzętu — wkrótce zaczął organizować koncerty, m.in. „Letnią zadymę w środku zimy”. Prowadził happeningi i stworzył rozpoznawalne hasła, takie jak „Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników” czy „Uwolnić słonia!”. Jego styl — pełen absurdu i chaosu — podzielił opinię publiczną. Dla jednych był symbolem wyśmiewania systemu, dla innych niepoważnym „jajcarzem”.

Zainteresowanie jego osobą wzrosło na tyle, że pojawił się w Rozgłośni Harcerskiej, a później trafił do Telewizji Polskiej. Tam, dzięki propozycji Macieja Domińskiego, stworzył program „Róbta, co chceta”, który stał się hitem.

Jak narodziła się Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy?

Punktem zwrotnym okazał się odcinek programu, w którym lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka zaapelowali o zakup aparatury ratującej życie. Owsiaka głęboko poruszył ten apel. Zaczął prosić widzów o datki. Odpowiedź była natychmiastowa — do redakcji zaczęły napływać koperty z pieniędzmi.

Wtedy narodziła się nazwa Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, wymyślona przez Owsiaka i Wojciecha Waglewskiego. To, co początkowo było jednorazowym odruchem, przekształciło się w ogólnopolskie przedsięwzięcie.

Pierwszy finał WOŚP odbył się 3 stycznia 1993 roku. Był to organizacyjny chaos — brakowało telefonów komórkowych, a komunikacja odbywała się przez faksy. Internetu jeszcze nie było. Agata Młynarska wspominała, że zebrali „pieniędzy ogrom”, które pakowano do bawełnianych worków i worków na śmieci.

To wtedy narodził się również charakterystyczny wizerunek Jerzego Owsiaka — żółta koszula i czerwone spodnie. Owsiak żartował później, że farba z dżinsów puściła, bo „dodali za mało octu”.

Jurek Owsiak
Pawel Wodzynski/East News

Zobacz także: Krzysztof Cugowski po 30 latach ujawnia prawdę o małżeństwie. Wspomniał o granicy

Reklama
Reklama
Reklama