ONS/AKPA

Trzy lata zajęły Hannie Lis zanim przygotowania do powrotu do pracy w mediach. Po niesympatycznym zakończeniu współpracy z Telewizją Polską w 2009 roku, dziennikarka obawiała się, że wracając na antenę "Panoramy" może powtórzyć się wpadka sprzed lat. Przypomnijmy, że poszło o nieprzeczytanie informacji, które później Hanna tłumaczyła jako przeoczenie. W strachu przed ewentualną pomyłką Lis bardzo dokładnie śledziła scenariusz.

W rozmowie z magazynem "Party" Hanna przyznała, że była "potwornie zdenerwowana" na widok kamer i studia. Przed wejściem na wizję nie mogła zmrużyć oka ze strachu.

- To była moja najdłuższa, bo trzyletnia, przerwa w prowadzeniu programu. Podobno z tą pracą jest jak z jazdą na rowerze - nigdy się nie zapomina, jak się zachować przed kamerą. Ale diabli wiedzą, więc w nocy z emocji nie mogłam spać.

Co ciekawe, Hanna Lis aż dwa lata zastanawiała się nad przyjęciem propozycji TVP2. Wybierała pomiędzy pracą w firmie PR-owej, a jej dotychczasowym zawodem. Ostatecznie z nowymi wyzwaniami wygrała pasja.

- Okazało się, ze ciągnie wilka do lasu nawet po kilku latach na łące.

Zastanawiające jak szybko TVP zatęskniło za Hanną Lis. A jeszcze niedawno media utrzymywały, że propozycja z "Panoramy" pojawiła się z dnia na dzień... Zobacz: Lis zarobi w "Panoramie" 30 tysięcy za odcinek!

Więcej na temat Hanna Lis