Kora z Ramonką Kora w czarnych lenonkach Kora z psem, Ramonką Kora, Olga Jackowska, Kamil Sipowicz
Kora w czarnej marynarce

Mija rok od śmierci wybitnej polskiej wokalistki, Kory. Gwiazda miała 67 lat. Wokalistka zespołu Maanam zmarła w swoim domu w Bliżowie na Roztoczu. Byli z nią synowie, mąż Kamil Sipowicz oraz przyjaciele. O śmierci wokalistki poinformowała "Gazeta Wyborcza", powołując się na profesor Magdalenę Środę, która była przy artystce w chwili, gdy odchodziła.

Jaka była przyczyna śmierci Kory? Piosenkarka od 2013 roku walczyła z chorobą nowotworową. Jak się o niej dowiedziała? Jaki był przebieg leczenia? Przeczytaj szczegóły na kolejnym slajdzie!

1/4
Kora z Ramonką

Choroba Kory

Walka z chorobą zaczęła się w 2013 roku. Kora odwołała wszystkie koncerty, nie pojawiła się na nagraniu show "Must be the music", którego była jurorką, straciła 7 kilogramów. Nie wiadomo było co jej dolega, choć według informacji prasowych powodem złego stanu i samopoczucia Kory było przeziębienie lub grypa, co potwierdziła nawet menadżerka piosenkarki, Katarzyna Litwin. Z czasem jednak okazało się, że Kora jest poważnie chora, o czym jej bliscy nie chcieli mówić opinii publicznej. Okazało się, że Kora cierpi na nowotwór jajnika.

- Robiłam testy BRC1 i BRC2, a potem lekarz mi powiedział: to choroba śmiertelna. Są różne droga, jakim człowiek się dowiaduje. Czy istnieje taka droga, że pacjent może nic nie wiedzieć? Nie wiem, można sobie nie życzyć wiadomości. Ja sobie życzyłam i one spadały na mnie jak kolejne ciosy. to był trudny moment - powiedziała w wywiadzie dla "PANI".

Jak radziła sobie z chorobą? Kiedy miała pierwszy kryzys?

2/4
Kora w czarnych lenonkach

Nie histeryzowałam. Jest coś takiego, że trzeba się z tym zmierzyć. Jak ma się siłę wewnętrzną, to się zmierzysz. Przede wszystkim ja się potwornie źle czułam. Była operacja - refleksja przychodzi później (...) Ja się naprawdę strasznie czułam - mówiła w wywiadzie dla "PANI".

I choć starała się być silna i wróciła do pracy, przyszedł jednak moment załamania. 

I w tym okresie rzeczywiście nie chciało mi się żyć. Byłam potwornie słaba i zmęczona. Jak zaczęłam wracać do sił, to przede wszystkim poczułam się bardzo czysta wewnętrznie. Wszystko, co mnie wcześniej bolało, przenosiło się na inne, słabsze miejsca, zniknęło jak ręką odjął. Ale to się ciągnęło całymi latami. Zjadłam tony proszków przeciwbólowych - mówiła Kora.

W końcu okazało się, że ratunkiem dla niej może być operacja i lek, który nie był refundowany w Polsce, a jedno opakowanie wycenia się na ok. 24 tys. złotych. I wtedy Kora poprosiła Polaków o pomoc i rozpętała się afera. 

 

3/4
Kora z psem, Ramonką

Na co zmarła Kora?

Kora zorganizowała w sieci zbiórkę na jej lek, co wywołało sporo emocji wśród społeczeństwa. Niektórzy uważali, że wokalistę stać na to, żeby samej sobie kupić ten lek. Co mówiła wtedy Kora?

Tradycyjna chemia, która ratuje życie, potrafi też zabić, bo rozpuszcza człowieka. Nie każdy reaguje na to idealnie, np. mnie by chemia zabiła. (...) Ludzie mówią: "Kory nie stać na taki lek?". Ja wtedy odpowiadam: "Owszem, stać mnie na taki lek, ale teoretycznie mogłabym go brać do końca życia, więc absolutnie nie mam takich pieniędzy". Starczyłoby mi, żeby stosować go kilka miesięcy i musiałabym sprzedać to, to i to. (...) To jest sytuacja patowa. Od trzech miesięcy powinnam brać lek, którego nie biorę. A jestem teraz w takiej sytuacji, która absolutnie tego wymaga, bo jestem po raz pierwszy od dwóch lat w okresie remisji. A nikt nie wie, jak długo będzie ona trwać - mówiła Kora w rozmowie z wp.pl.

Wiele osób pomogło Korze, choć ona sama wydała wiele pieniędzy na to, żeby co miesiąc przyjmować lek, a jednocześnie walczyła o to, żeby był on refundowany. I udało jej się! W 2016 roku Ministerstwo Zdrowia zdecydowało, że lek będzie refundowany. Jednak nawet ten lek ostatecznie nie uratował jej życia, choć na pewno pomógł wielu innym kobietom, które dzięki Korze otrzymały go za darmo. 28 lipca 2018 roku gwiazda zmarła w wyniku powikłań choroby nowotworowej

4/4
Kora, Olga Jackowska, Kamil Sipowicz

Ostatnie dni Kory

Po śmierci Kory Kamil Sipowicz opowiadał o dramatycznej walce Kory z chorobą. Zdradził, że u gwiazdy pojawiły się przerzuty na mózgu:

Przerzut na mózg to jest koszmar, którego nie zrozumie nikt, kto nie miał z tym do czynienia. Kora przeszła piekło, a ja z nią. Był moment, gdy mówiła, że jest bardzo szczęśliwa, że wręcz wstydzi się tego, że jak jest szczęśliwa. A potem zaczynała się jazda w przeciwnym kierunku. Kazała nam zmieniać dywany z pokoju do pokoju, przenosić łóżka. Krzyczała, że wszystko jest źle. Równo, nierówno, góra, dół. Była w niezwykłym stanie pobudzenia. Wszystko, co możesz sobie wyobrazić najgorszego, to było - powiedział kilka miesięcy Kamil Sipowicz w rozmowie z "Newsweekiem". 

Rok po śmierci żony Sipowicz powiedział w "Vivie!", jak wyglądały ostatnie chwile życia Kory:

Przez ostatni tydzień Kora już się nie komunikowała. Człowiek nawet nie wie, czy ta osoba, kiedy jest już nieświadoma, cierpi czy nie cierpi. Nie można tego wyczuć - powiedział Sipowicz.

 

Więcej na temat Kora