Janusz Głowacki historia
Mariusz Gaczynski/East News
Newsy

Janusz Głowacki przekonał cały świat o swoim talencie. W jego śmierć nikt nie uwierzył

Jego mama chciała, by został aktorem. Próbował, ale już po roku wyrzucono go ze szkoły teatralnej za „brak talentu”. Nie zmartwił się, wolał pisać. Janusz Głowacki cieszył się w świecie uznaniem, o jakim nasi aktorzy mogą tylko marzyć. Początkowo nikt nie wierzył w wiadomości o jego śmierci.

Kiedy stało się jasne, że „Wałęsa. Człowiek z nadziei” nie będzie startował w wyścigu do Oscara, Janusz Głowacki mógł poczuć się zawiedziony. Nie tylko dlatego, że pisanie scenariusza do tego filmu kosztowało go sporo czasu i wysiłku, momentami było wręcz męczarnią. Mógł być rozczarowany także dlatego, że – mimo osiągnięć i sławy – wciąż był spragniony nowych sukcesów.

A poza tym lubił bywać na światowych salonach, więc na oscarowej gali czułby się jak ryba w wodzie. Zawsze taki był, dlatego jest znany nie tylko jako autor świetnych powieści, dramatów i scenariuszy, ale też jako bywalec salonów, celebryta i playboy, któremu niejeden amant może pozazdrościć miłosnych podbojów.

Julia Wieniawa o relacjach z Nikodemem Rozbickim po rozstaniu. Szybko ucięła temat

Wena z półświatka

Głowacki był skazany na literaturę. Z pisania żył jego ojciec, mama była znaną w środowisku literackim redaktorką książek. To ona zaraziła syna miłością do lektury. Czytała mu przed snem arcydzieła literatury francuskiej i była bardzo rozczarowana tym, że mały Janusz niewiele z nich rozumiał. „Czytała mi «W poszukiwaniu straconego czasu» Prousta, a ja, mając 11 czy 12 lat, zasypiałem. Uznała mnie wtedy za idiotę i doszła do wniosku, że powinienem być sprawozdawcą sportowym”, wspominał pisarz w „Newsweeku”.

Janusz Głowacki niezwykła historia
Mariusz Gaczynski/East News

Przyznał też, że za namową mamy poszedł do szkoły teatralnej, choć nie miał ochoty być aktorem. „Na szczęście wyrzucili mnie po roku za „cynizm i brak talentu”, powiedział. Już wtedy wiedział, że w życiu chce się zajmować pisaniem. Niedługo później odkrył, że najlepsze tematy na opowiadania rodzą się nie tylko w literackich kawiarniach czy modnych knajpach, ale też podrzędnych lokalach, gdzie spotykali się ludzie z warszawskiego półświatka. „Właśnie dlatego, że pochodziłem z kulturalnej rodziny, ciągnęło mnie do półświatka”, wspominał po latach. W swoich pierwszych, wydanych na początku lat 60., utworach Głowacki pokazał, że jest bardzo bystrym obserwatorem rzeczywistości, a ironia, z jaką tę rzeczywistość opisywał, szybko zaskarbiła mu sympatię czytelników. Kilka lat po debiucie był już wielką gwiazdą, miał na koncie kilka książek i scenariusze do filmów „Polowanie na muchy” Andrzeja Wajdy i kultowego „Rejsu” Marka Piwowskiego.

Janusz Głowacki odszedł nagle
Mariusz Gaczynski/East News

Talent i klata

Jeszcze szybciej niż uznanie krytyków i czytelników, Głowacki zdobył opinię playboya, który  bez wysiłku mógł poderwać każdą dziewczynę. Wysoki, dobrze zbudowany, z nonszalancko rozpiętą koszulą obnażającą umięśnioną klatę budził zachwyt kobiet. Rafał Olbiński, znany malarz, a prywatnie przyjaciel pisarza wspomina, że w latach 70. Głowacki był królem Warszawy. „Włóczyliśmy się Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem, żeby poderwać jakieś dziewczyny. I szlag nas trafiał, że najpiękniejsze zgarniał Janusz”, wspominał w jednym z wywiadów Olbiński. I dodawał, że urok pisarza działał także później, gdy na początku lat 80. Głowacki wyjechał do Ameryki. Zanim odniósł tam sukces, musiał zadowolić się posadą wykładowcy na jednej z nowojorskich uczelni. Męczyła go ta praca, ale szybko odkrył jej dobre strony – mógł flirtować ze studentkami.

Janusz Głowacki niezwykłe życie
Wojciech OLSZANKA/East News

Sam Głowacki o swoich miłosnych podbojach wypowiadał się zawsze dyskretnie, ale jednocześnie dbał o to, żeby podtrzymywać legendę playboya. To on opowiadał publicznie o swoim romansie z pewną piękną modelką, o której Seweryn Krajewski napisał piosenkę „Anna Maria”. W jego wspomnieniach opis tej kobiety znacząco odbiega od tego, jak została sportretowana w słynnym przeboju. Głowacki wspomina, że gdy żegnał się z Anną Marią na lotnisku przed jej wylotem do Włoch, powiedział, że jest pewien, że ona ułoży sobie życie za granicą i że już do niego nie wróci. „Nie martw się, ukochany! Kto by tam chciał się ze mną żenić. Wszyscy mnie przelecą i wrócę do ciebie”, miała mu odpowiedzieć modelka. Pisarz nie ukrywa też, że przez wiele lat nie miał ochoty wiązać się z żadną kobietą na stałe, interesowały go tylko przelotne romanse. A to, wbrew pozorom, czyniło go jeszcze bardziej atrakcyjnym. „Czytelniczki zrozumiały, że nie będę ich chciał skrzywdzić, to znaczy żenić się albo zaprzyjaźniać, a jedynie iść z nimi do łóżka. I zaczęły masowo się do mnie garnąć”, wyznał w wywiadzie dla „Twojego Stylu”. Gdy tuż przed czterdziestką Głowacki postanowił się wreszcie ustatkować i związał się z reżyserką Ewą Zadrzyńską, która w 1979 roku urodziła mu córkę Zuzannę, wydawało się, że jest spełniony. Ale wkrótce musiał zaczynać karierę od nowa.

Janusz Głowacki portret
Mariusz Gaczynski/East News

Geniusz dramatu

Na początku grudnia 1981 roku pisarz wyjechał do Londynu na premierę swojego dramatu „Kopciuch”. Kilka dni później w Polsce wprowadzono stan wojenny i Głowacki uznał, że zostaje na emigracji. Zachęcony ciepłym przyjęciem swojej sztuki w Londynie, postanowił zrobić karierę w Stanach. Kiedy przyleciał do Nowego Jorku, miał mało pieniędzy, słabo mówił po angielsku, ale nie brakowało mu ambicji. Nie chciał pisywać dla polonijnych gazet ani wystawiać swoich sztuk w podrzędnych teatrzykach. Choć zaznał upokorzenia i biedy (zdarzało się, że sypiał na ławce w metrze), nie zrezygnował z marzeń o karierze. Wydzwaniał do znanych producentów, chodził do wydawców i próbował ich zainteresować swoją twórczością. Bezskutecznie. Fortuna uśmiechnęła się do niego dopiero wtedy, gdy poznał Arthura Millera, słynnego dramaturga, byłego męża Marilyn Monroe. Miller umawia Głowackiego z Josephem Pappem, legendarnym producentem teatralnym, który po długiej rozmowie decyduje się kupić prawa do inscenizacji „Kopciucha”. Premiera przedstawienia, w którym główną rolę gra świeżo upieczony laureat Oscara Christopher Walken odmienia życie Janusza. Sztuka zebrała świetne recenzje, pisarz otrzymał zamówienia na kolejne dzieła, a jego dramaty trafiły na afisze teatrów całego świata.

Janusz Głowacki niezwykła kariera
AP/East News

Ta dobra passa skończyła się niespodziewanie 19 sierpnia 2017 roku. Przebywający na urlopie w Egipcie Janusz Głowacki nagle poczuł się gorzej. W dokumentacji medycznej zapisano, że przyczyną śmierci była "zastoinowa niewydolność serca wskutek podwyższonego ciśnienia krwi". Nikt nie mógł uwierzyć w to, że mistrz odszedł. Tak po prostu.

Janusz Głowacki został legendą
TRICOLORS/East News

Michał Witkowski napisał felieton o Piotrze Woźniaku-Staraka
Newsy
Znany gwiazdor napisał felieton o Piotrze Woźniaku Staraku: "Adrenalina bogaczy raz zakosztowana, niestety uzależnia"
Znany gwiazdor napisał felieton o Piotrze Woźniaku Staraku: "Adrenalina bogaczy raz zakosztowana, niestety uzależnia"

Piotra Woźniaka-Staraka pożegnało mnóstwo bliskich i przyjaciół, którzy są zdruzgotani śmiercią 39-letniego producenta filmowego. Wzruszające wspomnienia i zdjęcia opublikowali m.in. Magda Boczarska, Borys Szyc, Alicja Bachleda-Curuś, Kinga Rusin, Agnieszka Włodarczyk, Edward Miszczak c zy Sebastian Kulczyk. Teraz długi felieton w sieci opublikował pisarz i aktor, Michał Witkowski. Michał Witkowski o śmierci Piotra Woźniaka-Staraka Michał Witkowski w swoim felietonie pisze m.in. o wykształceniu i pasji Piotra. Pisarz zwraca uwagę, że producent wraz z żoną, Agnieszką, jako nieliczni pojawili się na pogrzebie Janusza Głowackiego, scenarzysty i prozaika. Dla Witkowskiego był to piękny i znaczący gest: Tym większy żal, gdy w sile wieku ginie człowiek, który był dla mnie właśnie symbolem tych „inteligenckich” bogaczy. Inteligenckich i inteligentnych. Po raz pierwszy zacząłem się zastanawiać, kim naprawdę jest Piotr Woźniak - Starak, kiedy umarł Janusz Głowacki i zwróciło moją uwagę, jak olbrzymią ilość nekrologów wykupił w gazetach. Człowiek młodszy ode mnie, który śmiercią Głowy właściwie wcale nie musiał się przejąć, a nawet - w skrajnym przypadku - mógł o Nim wcale nie słyszeć, przeżywa tę śmierć tak bardzo. Zapewne chodziło tu o filmowe inklinacje Głowackiego. Pogrzeb wielkiego pisarza był smutny z definicji, ale smutny jeszcze podwakroć dlatego, że - wbrew szumnym oświadczeniom - pokazywał, że Głowa jednak umierał zapomniany. Garstka ludzi, prawda, że wpływowych, jak były prezydent Bronisław Komorowski, to jednak nie były tłumy zrozpaczonych fanów, to nie było nawet dwieście osób. Dla porównania Annę Jantar żegnało czterdzieści tysięcy osób. I na tym pogrzebie Głowy z młodych ludzi pojawili się właściwie wyłącznie Starakowie - Piotr z żoną....

Janusz Głowacki
East News
Newsy
Nie żyje Janusz Głowacki. Wybitny pisarz, dramaturg i scenarzysta miał 79 lat
Nie żyje Janusz Głowacki. Wybitny pisarz, dramaturg i scenarzysta miał 79 lat

W wieku 79 lat zmarł Janusz Głowacki - informuje rmf24.pl. Informację o śmierci wybitnego pisarza, dramaturga i scenarzysty przekazała jego żona. Urodzony w 1938 r. Janusz Głowacki był członkiem zespołu redakcyjnego warszawskiego tygodnika "Kultura". Był też współscenarzystą kultowego filmu "Rejs". Stan wojenny zastał go w Londynie, potem przeprowadził się do USA. Tam powstały jego dramaty, m.in. "Polowanie na karaluchy", czy "Antygona w Nowym Jorku". Ma też na koncie poczytne książki - w tym: "Ostatni cieć", "Z głowy", czy "Good night Dżerzi". Zdobył wiele prestiżowych nagród. Wydawało się, że będzie zawsze… Miał postawę ważną - ironisty i sceptyka, który nie daje się złapać na lep emocji - komentował w TVN24 Janusz Zaorski, przyjaciel Głowackiego. - Był człowiekiem bardzo inteligentnym. Potrafił ując w lapidarnej formie istotę zjawiska. To jest takie rzadkie... Wspaniały człowiek, który potrafił diagnozować jak lekarz. Będzie mi go bardzo brakowało. Znaliśmy się od zawsze. Czy miał problemy ze zdrowiem? Według Zaorskiego Głowacki bardzo dbał o zdrowie, jest to więc dla niego niespodziewana wiadomość. To człowiek, który towarzyszył wszystkim zmianom w tym kraju. Krytykował, ale to zawsze było dowcipne, zawsze inteligentne - mówi w TVN24 jego kolega Jan Englert. - Był kimś, z kim zawsze chciałem wymienić opinie na wszystkie tematy. Będzie mi go brakowało.  Znawca filmu - dziennikarz Tomasz Raczek skonstatował smutno... Znowu zrobi się trochę mniej Polski w POLSCE  😒 - napisał na swoim profilu na Facebooku. Na razie nie są znane informacje o  dacie i miejscu pogrzebu Janusza Głowackiego.

Historia kariery Zbigniewa Wodeckiego
East News, Sebastian Bialy/REPORTER
Newsy
Zbigniew Wodecki o swojej karierze: "Gdyby ojciec mnie nie lał, toby nic ze mnie nie było"
Zbigniew Wodecki w tym roku skończyłby 72 lata. Od dziecka zapowiadał się na genialnego muzyka, chociaż jego początki były trudne.

Stanąć przed publicznością w T-shircie i dżinsach? To było niedopuszczalne. Przez długie lata Zbigniew Wodecki nie wyobrażał sobie, że mógłby wystąpić na scenie inaczej niż ubrany w garnitur, białą koszulę i z muszką pod szyją. Dopiero pod koniec zaczął sobie pozwalać na nieco luźniejszy strój – bez muchy, z rozpiętym kołnierzykiem, czasem nawet zdarzało mu się zostawić w garderobie marynarkę. Ubierał się tak nie dlatego, że lubił galowe stroje. Uważał, że musi być elegancki, bo okazuje w ten sposób szacunek ludziom, przed którymi występuje. Z tego samego powodu zawsze wychodził na scenę perfekcyjnie przygotowany, robił próby, choć będąc wirtuozem, mógł z nich zrezygnować. Ale nie rezygnował, bo bał się, że przytrafi mu się wpadka, czym zawiedzie publiczność. Czyli ludzi, których kochał prawie tak mocno jak najbliższą rodzinę. Publiczność dawała mu energię. Tak się doładowywał. Był pod tym względem istotą wampiryczną. Tak samo jak wampir, który musi wyjść w nocy wyssać czyjąś krew, Wodecki wychodził na scenę i wżerał się w serca – za pomocą smyczka czy trąbki, a przede wszystkim własnego głosu - powiedział jego przyjaciel, reżyser Krzysztof Jasiński w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Kariera muzyczna Zbigniewa Wodeckiego O tym, że Zbigniew Wodecki był wręcz uzależniony od występów na żywo, przekonana jest też Alicja Majewska. Kochał to. Te kontakty z publicznością, ale także to uwielbienie. Był showmanem w najlepszym znaczeniu tego słowa, bo bawił w inteligentny sposób. Radował ludzi swoją osobowością i talentem tak bardzo! Dlatego teraz – jak Polska długa i szeroka – ludzie mówią: Nie znałem go osobiście, ale płaczę jak po kimś z rodziny - wyznała. Ale choć Wodecki od dziecka zapowiadał się na genialnego muzyka, to na króla estrady zadatki miał...

Nasze akcje
Gwiazdy
Newsy
Chcesz dobrze czuć się we własnej skórze tak, jak największe gwiazdy? Działaj metodą małych kroków!
Współpraca reklamowa
Skuteczny trening bez wysiłku? Teraz to możliwe!
Newsy
Skuteczny trening to nie tylko siłownia!
Współpraca reklamowa
Weleda
Newsy
Kosmetyki, które łączą tradycję z nowoczesnością. Poznaj je!
Współpraca reklamowa
Nowości
PartyExtra
Małgorzata Rozenek-Majdan uśmiechnięta
Newsy
Małgorzata Rozenek-Majdan
BZ
Julia Wieniawa w neonowej sukience na lato
Newsy
Julia Wieniawa
BZ
Katarzyna Cichopek na 59 Festiwalu w Opolu
Newsy
Katarzyna Cichopek
BZ
Klaudia El Dursi na plaży
TV-Show
Hotel Paradise
BZ
Ślub od pierwszego wejrzenia x-news
TV-Show
Ślub od pierwszego wejrzenia
BZ
Versace wiosna-lato 2022
Fleszstyle
Trendy w koloryzacji włosów na wiosnę i lato 2022. Te odcienie robią mocne wrażenie
Marcelina Zielnik
Gorący trend: Dopamine dressing
Fleszstyle
Dopamine dressing to najgorętszy trend sezonu. Obłędną koszulę w stylu Małgorzaty Rozenek-Majdan kupisz w Sinsay za 39,99
Anna Kusiak
Klaudia Halejcio w najmodniejszych spodniach tego lata. Niemal identyczne kupisz w Sinsay za 35 zł
Newsy
Klaudia Halejcio w najmodniejszych spodniach tego lata. Podobne kupisz w Sinsay za 35 zł
Urszula Jagłowska-Jędrejek
Anna Lewandowska w swetrze za ponad tysiąc złotych
Newsy
Anna Lewandowska w modnym swetrze ponad tysiąc złotych. W Sinsay kupisz podobny za 50 złotych!
Aleksandra Skwarczyńska-Bergiel
Moda uliczna wiosna-lato 2022
Fleszstyle
Najmodniejsze buty na wiosenno-letni sezon. Te modele ma w szafie każda it-girl
Marcelina Zielnik