Edyta Pazura nie wytrzymała. Ujawniła, co dzieje się pod szkołą jej córki
Edyta Pazura ostro podsumowała wydarzenia spod szkoły jej 7-letniej córki Rity. Jak relacjonuje, obce osoby mają nagrywać rodziców i dzieci pod pretekstem "łapania" źle parkujących kierowców, a potem publikować materiały w sieci. Żona aktora zapowiada zgłoszenia na policję i mówi o przekroczeniu granic.

Edyta Pazura publicznie zabrała głos po tym, co ma dziać się w okolicy szkoły jej 7-letniej córki Rity. Jak opisuje, od rana w pobliżu placówki pojawiają się obce osoby, które nagrywają rodziców i dzieci, tłumacząc to tropieniem rzekomo źle zaparkowanych aut. Materiały mają później trafiać do internetu, a ona zapowiada, że przy kolejnych takich scenach będzie wzywać policję.
Edyta Pazura ma dość. Grzmi w sieci
Sprawa dotyczy okolic szkoły przy ruchliwej ulicy Wiertniczej. Edyta Pazura podkreśla, że rodzice dowożą dzieci przede wszystkim z powodów bezpieczeństwa: poranek to zwykle pośpiech, korek i szybkie pożegnania pod bramą. W tym wszystkim pojawiają się osoby z telefonami lub kamerami, które rejestrują sytuację na ulicy. Problem nie kończy się na samym nagrywaniu aut, bo w ujęciach mają być widoczne także twarze dzieci i ich opiekunów.
Według relacji Edyty Pazury nagrania mają powstawać pod hasłem walki ze złym parkowaniem. Ona sama zaznacza, że nikt nie przyjeżdża pod szkołę z nastawieniem na łamanie przepisów, a jeśli ktoś zatrzymuje się na chodniku, to stara się zostawić pieszym wymagane 1,5 metra.
Dla mnie to już podchodzi pod prześladowanie. Ci Państwo sobie stworzyli kontent na YouTube, że niby łapią tych, co źle parkują. My rodzice robimy wszystko, żeby przy bardzo ruchliwej ulicy Wiertniczej dostarczyć nasze dzieci bezpiecznie do szkoły. Nie jest naszym celem łamanie przepisów, a nawet jak ktoś parkuje na chodniku, to stara się zachować 1,5 metra dla pieszych (zgodnie z przepisami)
Najmocniej wybrzmiewa wątek emocji dzieci. Edyta Pazura wspomina, że jej córka ostatnio miała się popłakać.
Dzieci są od rana nagrywane przez obcych ludzi i wchodzą w dzień z ogromnym stresem. Moja Rita ostatnio się popłakała, że obcy ludzie ją nagrywają, a że jest dzieckiem, które wymaga odpowiedniej opieki, dla mnie to był koszmar. Ja nie daję przyzwolenia na to, aby ktoś nagrywał moje dziecko i za każdym razem, kiedy tam się pojawię, będę dzwonić na policję - możecie im przekazać
Żona Cezarego Pazury tłumaczy się i zapowiada działania
Pazura deklaruje, że zamierza reagować konsekwentnie: jeśli osoby nagrywające znów pojawią się pod szkołą, ma dzwonić na policję za każdym razem. W swoich wypowiedziach nie ukrywa też złości na twórców takich materiałów. Sugeruje, że chodzi nie tylko o „wychowanie kierowców”, ale o rozkręcanie zasięgów i monetyzowanie konfliktu w sieci, w tym poprzez różne formy wsparcia od widzów.
W jednej z kolejnych relacji Edyta Pazura odpowiedziała również na pytanie: "czy zawsze jeździ pani chodnikiem odwożąc dziecko do szkoły?". Odpowiedź była jasna i stanowcza:
Nie jeżdżę po chodniku. Zaparkowałam na chodniku po czym przeprosiłam i później już tego nie robiłam. Ten materiał przez który mnie teraz wszyscy obrażają, jest zmontowany z dwóch różnych sytuacji i innych dni. Ani moim celem, ani innych rodziców nie jest stwarzanie niebezpieczeństwa dla pieszych. Święta nie jestem, nie twierdzę tak, tym bardziej że sytuacja z parkowaniem jest fatalna. Nie ulega jednak wątpliwości, że rodzice byli wielokrotnie blokowani, prowokowani, wizerunki dzieci upubliczniane jak i adresy placówek. Jeżeli ktoś chce nauczać innych niech zacznie od siebie
Zobacz także:
- Tak wygląda 16-letnia córka Edyty i Cezarego Pazurów. Internauci przecierają oczy!
- Edyta Pazura w poruszającym wyznaniu o swoim lęku. Z Cezarym dzieli ją 26 lat
