Reklama

Podczas sylwestrowego koncertu organizowanego przez Telewizję Polską "Sylwester z Dwójką" na jednej scenie wystąpili Doda i światowej sławy brytyjski artysta Sting. Występ ten wywołał duże emocje nie tylko wśród widzów, ale także samych artystów. Doda, znana ze swojego bezpośredniego stylu, odniosła się do minimalistycznego show Stinga.

Doda skomentowała występ Stinga

Doda w mediach społecznościowych porównała własny energetyczny występ, pełen choreografii, pirotechniki i efektów specjalnych, do statycznego śpiewania Stinga. Piosenkarka zaznaczyła, że nie potrafiłaby wyjść na scenę i tylko śpiewać - dla niej to niewystarczające.

Każdy artysta ma do wyboru: dostać swoją stawkę, wyjść i zaśpiewać albo wyjść i zrobić wszystko jeszcze poza tym. I ja zawsze wybierałam to drugie, ponieważ dla mnie to jest równoznaczne z byciem ambitnym, pomysłowym, kreatywnym i szalonym. I czy mi nie byłoby wygodniej, jakby mi było ciepło, wyszłabym w kurtce, stanęłabym w jednym miejscu przy statywie i nałożyłabym sobie czapkę i po prostu śpiewałabym swoje piosenki? Oczywiście, że tak, ale to nie jestem ja. Ja tak nie umiem
- wyjawiła piosenkarka.

W trakcie "Sylwestra z Dwójką" Doda zaprezentowała się w kilku wejściach. Jej występ zawierał skomplikowaną choreografię, skąpe i efektowne kostiumy, tancerzy, efekty pirotechniczne i imponujący lot nad sceną na specjalnej platformie. To właśnie te elementy miały podkreślić jej sceniczne zaangażowanie i ambicję. Doda zwróciła uwagę na wysiłek, jaki wkłada w przygotowanie show:

Moglibyśmy normalnie czuć komfort, stać przy mikrofonie i sobie odśpiewywać, a nie z***ć w butach antypoślizgowych, łykać śnieg, trząść się zimna w kostiumach, które chcemy, żeby kojarzyły wam się z sylwestrem, z rozrywką, z seksapilem. Owszem, świetnie śpiewa. Owszem, jest legendą
- dodała Doda.

Czy zachwyt nad Stingiem to "kompleks zachodu"?

Piosenkarka wyraziła też opinię, że entuzjazm wobec Stinga może wynikać z "kompleksu zachodu" - przekonania, że zagraniczny artysta jest automatycznie lepszy tylko z racji swojej międzynarodowej sławy. Doda nie umniejszała talentowi Stinga, zaznaczając:

Owszem, świetnie śpiewa. Owszem, jest legendą.

Jej komentarze jednak jednoznacznie wskazywały, że czuje się niedoceniona, mimo ogromnego zaangażowania w przygotowanie widowiska.

Doda o różnorodności na scenie

W swojej wypowiedzi Doda poruszyła również temat różnorodności artystycznej.

Nie da się całe życie oglądać tylko Stinga, ja bym się zanudziła. Nie da się też całe życie oglądać Dody, bo bym była przebodźcowana
- przyznała.

Według niej scena potrzebuje różnych osobowości, charyzmatycznych postaci i zróżnicowanego podejścia, aby tworzyć kompletny obraz rozrywki.

Po to są te różne charaktery, charyzmy, osobowości sceniczne, by każdy mógł wybrać coś dla siebie, i by każdy nadawał kolory tej scenie, by ona widniała jako jeden obraz, a nie plama jednej barwy
- podsumowała Doda.

Zobacz także: Sting na "Sylwestrze z Dwójką" bez playbacku i sztuczek skradł show. "Zakasował wszystkich"

Reklama
Reklama
Reklama