Beata Tadla w czarnym płaszczu Beata Tadla w Tańcu z Gwiazdami Beata Tadla i Jan Kliment Beata Tadla z synem, Jankiem. Syn Beaty Tadli - Jan Beata Tadla z synem Janem na imprezie
Beata Tadla w czarnym płaszczu
ONS.pl
1/5
Beata Tadla w czarnym płaszczu
ONS.pl

 

Beata Tadla niedawno rozstała się z Jarosławem Kretem. Ale dziennikarka nie chce już tracić czasu na łzy i rozpamiętywanie przeszłości. Teraz otacza się ludźmi z dobrą energią, a dzięki ich wsparciu ma siłę, by pójść do przodu. Zachwyca w „Tańcu z Gwiazdami”. A czy ma już ochotę, by znów się zakochać?

Na wywiad umówiłyśmy się w jej „drugim domu”, czyli w siedzibie telewizji Nowa TV. Tam Beata Tadla pokazuje mi swoje biurko, nad którym wiszą dwa zdjęcia: jej mamy i George’a Michaela. Widać, że jest lubiana w pracy, bo wszyscy witają się z nią serdecznie, żartują, dopytują o „Taniec z gwiazdami”. Dziennikarka robi kawę i mówi, że szczerze odpowie na wszystkie pytania z wyjątkiem tych o Jarka Kreta, bo tego tematu ma dość!

Jak dziennikarka poradziła sobie ze stratą miłości? Kto jej najbardziej pomógł w trudnych chwilach po rozstaniu? Zajrzyj na kolejne strony galerii i przeczytaj wywiad z magazynu "Flesz"!

 

Zobacz: Iwona Pavlović przy ocenie Tadli nawiązała do rozstania z Kretem! Jej reakcja? Zobaczcie!

 

 

 

 

 

2/5
Beata Tadla w Tańcu z Gwiazdami
East News

 

Po co ci to wszystko było?

Rozumiem, że pytasz o „Taniec z gwiazdami”. Do­stawałam tę propozycję już wcześniej, ale odmawiałam. A teraz, zbliżając się do 43. urodzin, poczułam, że to idealny moment. Chciałam jeszcze przeżyć jakąś fantastyczną przygodę.


Udział w tym show zbiegł się z poważnymi zmianami w twoim życiu prywatnym. Czy taniec pomaga ci przetrwać trudne chwile?

Tak, bo nie mam czasu na rozmyślania. Jestem zadaniowcem i cieszę się, że mam przed sobą ciekawy cel. Rano idę na trening, stamtąd najczęściej prosto do pracy, a wieczorem na drugi trening, który kończę o 23.00. Ale wracając do twojego pytania, myślę, że endorfiny troszkę niwelują negatywne stany emocjonalne. I dobrze!


Potrzebujesz pewnie teraz wsparcia, jak każdy tuż po rozstaniu.

Potrzebuję dobrych ludzi wokół siebie i ich przychylnego słowa. Na szczęście mam wspaniałego syna, rodziców, przyjaciół. Blisko mnie są też Lenka i Janek Klimentowie, cudowne osoby z nadmiarem dobrej energii. Oni mnie bardzo wzruszają i dają nadzieję, że takie uczucie, taki szacunek do siebie, taka chemia mogą istnieć naprawdę.


Kto jeszcze ci pomaga?

Mam wspaniałą redakcję, wyrozumiałego szefa. Żyjemy tam jak w dobrej rodzinie. Ostatnio przyszłam koszmarnie zmęczona po treningu, a kolega – zupełnie nieproszony – pobiegł do apteki i kupił mi coś na wzmocnienie. Innego dnia wchodzę do garderoby, a obok sukienek mam maść na siniaki – prezent od stylistki. Całkiem bezinteresownie koleżanka wzięła za mnie dyżur, bym mogła posiedzieć z rodzicami, a koledzy, z którymi prowadzę program, pozwalają mi czasem przyjść później, a sami biorą na siebie więcej obowiązków. To mnie niesamowicie wzrusza. Jestem im wszystkim za to wsparcie wdzięczna.
 

3/5
Beata Tadla i Jan Kliment
Instagram

 

Mam wrażenie, że ludzi, którzy cię wspierają, jest coraz więcej. Niedawno Adam Kraśko napisał, że tak wspaniałych kobiet jak ty się nie zostawia.

Tak, ludzie wykorzystują różne kanały komunikacji, by przekazać mi słowa pocieszenia. Na portalach społecznościowych piszą do mnie kobiety i opowiadają swoje wzruszające historie. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że one czują we mnie wsparcie, a to ja nie mogę się nacieszyć ich pomocnymi gestami.


One pewnie oglądają twoje występy i zdjęcia w mediach. A ty na każdej fotografii jesteś promiennie uśmiechnięta. Jak to robisz?

Czerpię energię od ludzi, których lubię i od których czegoś się uczę. Poza tym umiem cieszyć się drobiazgami, nie ma we mnie negatywnych uczuć, zło omijam szerokim łukiem, pozwalam sobie na błędy, nie boję się okazywać emocji. Z natury jestem spontaniczna, zwyczajnie lubię się uśmiechać. Nie znoszę za to się mizdrzyć, zachowywać tak, jak oczekiwaliby tego inni.


Kilka gwiazd wyznało, że dzięki tańcowi odkryły swoją kobiecość. A ty?

Nie, to nie jest mój przypadek. Kobiecość to nie tylko rzucanie biodrami i paradowanie w kusych sukienkach. To jedynie dodatki. Ja swoją kobiecość znam od dawna, ale dzięki tańcowi trochę się ośmieliłam i wyluzowałam. Choć ten proces zaczął się już wcześniej, w programie „24 godziny” w Nowa TV. Tam razem z Jarkiem Kulczyckim i Markiem Czyżem śmiejemy się na wizji, czasem płaczemy, robimy różne rzeczy, które niedawno nam się nie śniły.


Po pracy w „Wiadomościach” TVP to musi być dla ciebie nowość.

Kiedy pracowałam w TVP, ktoś wysłał na mnie skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, zarzucając mi, że mową ciała pokazałam, że jestem przeciwniczką lekcji religii w szkole… I weź dyskutuj z takim argumentem! Dziś na wizji pilnuję zasady: nie wolno nikogo urazić, ale wolno być sobą. Dostajemy od widzów informację, że luźny styl przypadł im do gustu. A dzięki „Tańcowi z gwiazdami” przestałam się przejmować kilkoma innymi sprawami. Pokazuję się bez makijażu, spocona, zmęczona po treningach. Na parkiecie nie jestem zapięta pod samą szyję, bo taniec otwiera. Ktoś napisze, że mam nogi jak słoń? No i co z tego? Mam się z tego powodu zamknąć w piwnicy? Mam nogi takie, jakie mam. Dziewczyny! Jeśli tylko macie ochotę – pokazujcie nogi! Chude, grube, długie, krótkie! Nikomu nic do tego. To my mamy się dobrze czuć ze sobą, a nie wiecznie zastanawiać, czy innym to się spodoba. Każda z nas ma w sobie coś, wokół czego warto budować siłę.

4/5
Beata Tadla z synem, Jankiem. Syn Beaty Tadli - Jan

 

Chciałabyś, by twój syn trafił do show-biznesu?

Chciałabym, żeby po prostu był szczęśliwym człowiekiem.


Janek już dziś budzi emocje. Jest krytykowany, bo na Insta­gramie jest kilka zdjęć, na których widać, że pali papierosy.

Emocje rozbudzane przez portale plotkarskie w ogóle mnie nie interesują. I już męczy mnie tłumaczenie. Fakt, był ostrzegany wielokrotnie, by nie zamieszczał zdjęć z „atrybutami dorosłości”, ale zrobił to i teraz musi ponieść konsekwencje. Na szczęście na Instagramie ma też wiele innych fotek.


Zabroniłaś mu palić?

Oczywiście! Ale znajdź nastolatka, który posłucha i nie zerwie zakazanego owocu. On doskonale wie, czego nie toleruję, a co jest dla mnie ważne. Ja stawiam na wzajemny szacunek, dotrzymywanie słowa, pracowitość. I tego go uczę.


Ale przekonujesz się, że wychowywanie nastolatka to trudna sprawa.

Nikt nie rodzi się z patentem na idealnego rodzica. Szczególnie trudny jest ten okres przejściowy, gdy dzieci sądzą, że są już dorosłe. Nastolatki muszą przecież zdeptać autorytety, bo budują swoją tożsamość. Muszę ten czas przetrwać, wspierając Janka, zapewniając go o mojej miłości, ale i stawiając granice. Dzieci chcą naginać zasady, ale jeśli rodzic na to nie pozwoli, to kiedyś będą mu wdzięczne. My, dorośli, też popełniamy błędy, ale jeśli wyciągamy z nich wnioski, stajemy się mądrzejsi. Z dziećmi jest tak samo.


Janek żyje już swoimi sprawami czy jeszcze czasem robicie coś razem?

Mamy wspólną pasję. Czasem wyszukuję tani lot do jakiejś europejskiej stolicy i jedziemy tam na trzy dni. Zwykle dwa spędzamy razem, a trzeciego się rozdzielamy i każdy zwiedza to, co go interesuje. Jasiek jest zafascynowany tkanką miejską: jak działa komunikacja, jak wszystko jest zorganizowane, czym zajmują się mieszkańcy.


Media, które próbują z Jaśka zrobić rozkapryszonego chłopca, twierdzą, że chodzi na showbiznesowe imprezy i przyjaźni się z celebrytami. To prawda?

Raz, podkreślam: raz, zabrałam Jaśka na afterparty po „Tańcu z gwiazdami” i tam poznał uczestników show, czyli osoby, z którymi jego mama spędza ostatnio dużo czasu. Ale nazwać ich jego przyjaciółmi to duża przesada.

 

5/5
Beata Tadla z synem Janem na imprezie
ONS.pl

 

A ma kumpli wśród rówieśników, czy jest raczej samotnikiem?

Ma w swoim otoczeniu przede wszystkim rówieśników, pogodnych ludzi, których przyprowadza do domu i z którymi spędza czas. Jasiek jest towarzyski i to w nim niesłychanie cenię. Owszem, jest nastolatkiem z przyklejoną komórką do ręki, ale dlatego, że sporo w niej czyta i dzięki niej komunikuje się ze swoimi przyjaciółmi.


Wściekasz się z tego powodu?

Cenię to, że mój syn lubi ludzi i chce z nimi przebywać, rozmawiać. A drzwi naszego domu dla jego znajomych zawsze są otwarte. Media elektroniczne dziś są nowym sposobem utrzymywania relacji. Kiedyś były podwórka, a dziś są portale społecznościowe. Czy to jest gorsze? Nie wiem, jest po prostu inne.


Jak zareagujesz, gdy w jego życiu pojawi się dziewczyna?

Na pewno niczego nie będę mu narzucać, bo nie da się za kogoś przeżyć życia. Podoba mi się postawa, jaką mieli moi rodzice – stoję z boku, doradzam i wspieram.


Co ci teraz mówią rodzice?

Wspierają. A słowa mamy, nawet tak proste jak: „będzie dobrze, nie martw się”, potrafią podnieść na duchu.


Pewnie chcesz się teraz na nowo zakochać!

Ty to powiedziałaś! Ja teraz pracuję i tańczę. Nie wiem, co przyniesie życie. Chciałabym mieć energię i żeby nikt jej ze mnie nie wysysał oraz nie zatruwał swoimi złymi emocjami. Na szczęście mam teraz wokół siebie fantastycznych ludzi – nie grozi mi samotność.


Sprawdzili się ostatnio?

Nie zawiodła mnie ani jedna osoba! Na Wielkanoc przyjechali do mnie rodzice. Moi przyjaciele traktują ich po kumpelsku, do mamy mówią „Mamo Ireno”, do taty „Tato Ireno”. Ostatni niedzielny wieczór spędziliśmy w świetnych humorach. Dziś tak naprawdę marzę o jednym: byśmy wszyscy byli zdrowi i trzymali się razem. A reszta? Reszta sama się ułoży. 

 

Więcej na temat Beata Tadla Taniec z Gwiazdami