Minął już tydzień od pogrzebu Krzysztofa Krawczyka, a ciągle nie cichną echa tego smutnego wydarzenia. Wśród różnych wersji tego, co działo się podczas uroczystości, mocno zabrzmiał dziś głos żony wielkiego artysty, Ewy Krawczyk. Na oficjalnym profilu zmarłego w mediach społecznościowych zamieściła ona apel "do Mariana Lichtmana i dziennikarzy z nim współpracujących". Pada w nim wiele gorzkich słów pod adresem muzyka legendarnych "Trubadurów".

Reklama

Jako pierwszy, swoją wersję tego co działo się na pogrzebie artysty przekazał w ostatnią środę menedżer Krzysztofa Krawczyka, Andrzej Kosmala. Z jego relacji wynikało, że między Marianem Lichtmanem a Ewą Krawczyk doszło do nieprzyjemnej wymiany zdań.

Nie chcę zakłócać ciszy pogrzebowej,ale Marian Lichtman dobrze wie dlaczego żona na pogrzebie mu powiedziała: zjeżdżaj, robisz wszystko by zarobić na śmierci mego męża. (...) Na pogrzebie rozpychał się by kamera i aparaty fotograficzne jego ujmowały. W ten sposób leczy swoje kompleksy - napisał Kosmala.

Lichtman, który wraz z Krawczykiem grał w legendarnym zespole "Trubadurzy" odpowiedział niemal natychmiast.

Jest to dla mnie szokująca wypowiedź, bo fakty zostały w niej odwrócone. Pan Kosmala cały czas pałał nienawiścią do zespołu Trubadurzy. Zawsze zazdrościł nam rodzinnej atmosfery, bał się zbliżenia Krzysztofa z nami. Nie wiedziałem jednak, że ta antypatia przeniesie się na kościół czy na cmentarz - komentował w "Fakcie".

Potwierdził jednocześnie, że między nim a Ewą Krawczyk rzeczywiście doszło do nieprzyjemnej rozmowy na pogrzebie. Ale nie skończyło się na tym. Marian Lichtman stwierdził też, że podczas ceremonii musiał bronić syna Krzysztofa Krawczyka.

Można powiedzieć, że był bojkotowany, więc ja go popchnąłem naprzód i powiedziałem: "Idź do samej trumny, pożegnaj swojego tatę". (...) Kosmala skłamał w mediach społecznościowych, pisząc, że ja się przepychałem. Nieprawda. Ja tylko chciałem przepuścić syna Krzysztofa Krawczyka, bo nikt go nie chciał dopuścić do trumny - mówił muzyk w wywiadzie dla "Faktu".

Teraz głos w sprawie zabrała wdowa po Krzysztofie Krawczyku. Co napisała?

Zobacz także

Zobacz też: Sekret Krzysztofa Krawczyka wyszedł na jaw. Chodzi o jego adoptowane córki. Tego marzenia nie udało się spełnić

Apel żony Krzysztofa Krawczyka do Mariana Lichtmana

Dziś pojawił się kolejny głos w tej sprawie. Żona artysty, Ewa Krawczyk zamieściła na oficjalnym profilu facebookowym zmarłego apel "do Mariana Lichtmana i dziennikarzy z nim współpracujących".

Marian Lichtman - ja muszę powiedzieć parę słów, bo juz mam dość Twojego mieszania sie w nasze sprawy. Przyjacielem mojego Krzysia oddanym na całe życie i teraz jest Andrzej Kosmala. Moj mąż przed Tobą mnie ostrzegał bo zawsze wynosiłeś do gazet co sie dzieje u nas w domu - pisze wdowa.

Przypomniała, że syn Krawczyka, Krzysztof Junior nagrał płytę z ojcem. Jak dodała, nigdy krzywdy mu nie zrobi.

A Ciebie błagam odpuść i nie mieszaj ludziom w głowach i uszanuj naszą żałobę. Okaż serce skoro się uważasz za przyjaciela bo oni tak nie robią!

Ewa Krawczyk pisze też, że na jej rodzinę spadł kolejny cios.

Zobaczcie całość wpisu:

Apel Ewy Krawczyk do Mariana Lichtmana i dziennikarzy z nim współpracujących: Marian Lichtman - ja muszę powiedzieć...
Opublikowany przez Krzysztof Krawczyk Sobota, 17 kwietnia 2021

Myślicie, że to zakończy sprawę i nad trumną wielkiego artysty wreszcie zapadnie cisza? Czy wręcz przeciwnie?

Krzysztof Krawczyk zmarł w wielkanocny poniedziałek. Wcześniej przebywał w szpitalu w związku z zachorowaniem na Covid-19.

EastNews
Reklama

W ubiegłą sobotę Krzysztof Krawczyk spoczął na cmentarzu w Grotnikach:

East News
Reklama
Reklama
Reklama