Kora i Kamil Sipowicz na promocji książki Kory Kora, Olga Jackowska Sipowicz, ostatnie zdjęcie Kora Jackowska i Kamil Sipowicz Kora Jackowska
Kora i Kamil Sipowicz na promocji książki Kory
East News
"Przez godzinę jej nie ruszali"
1/4
Kora i Kamil Sipowicz na promocji książki Kory
East News

Kora swój azyl znalazła w domu na Roztoczu. To tam mieszkała przez lata z Kamilem Sipowiczem i swoimi zwierzakami. Z dala od mediów i paparazzi. Tam świętowała swoje ostatnie urodziny. Tam zmarła 28 lipca w noc najdłuższego zaćmienia księżyca. Przy Korze byli jej najbliżsi. To była niezwykła noc i niezwykłe pożegnanie. Jak wyglądało? Pierwszy raz o tym, co działo się w domu na Roztoczu powiedziała Magdalena Środa.

Odchodziła w noc, w którą wszyscy na świecie gapili się w niebo, na księżyc. Symbol kobiecych mocy. Długo się chował, znikał, a potem spektakularnie odsłaniał. Rozpaliliśmy "szamańskie" ognisko, postawiliśmy na łące lunetę, choć i tak gołym okiem było lepiej widzieć tę przemianę. Opowiadaliśmy jej o niej, trzymając za rękę, głaszcząc, szepcząc. Nie było już kontaktu, ale musiała nas słyszeć. Boginie słyszą wszystko. I nie umierają - zdradziła Magdalena Środa w "Newsweeku".

Co jeszcze działo się w domu na Roztoczu? Zobacz kolejny slajd!

Zobacz: Wstrząsające szczegóły choroby Kory! Lekarze stawiali złą diagnozę przez lata?

2/4
Kora, Olga Jackowska Sipowicz, ostatnie zdjęcie
Instagram

W "Wysokich obcasach" ukazał się duży materiał na temat Kory. Rodzina i opiekunka Kory zdradzili w nim, jak wyglądała walka Kory z chorobą i ostatnie chwile jej życia. A co działo się w domu gwiazdy, po tym jak odeszła? Autorka artykułu Małgorzata I. Niemczyńska opisała to na podstawie relacji bliskich Kory:

Wybrali jej trzy zestawy. W domu było kilkoro najbliższych. Przez godzinę jej nie ruszali. Usiedli w ciszy. Zbierali myśli.

Potem zrobili rundkę po pokojach, by skompletować ubrania. Przez lata jej styl się zmieniał. Wygrał zestaw najbardziej współczesny. Dopasowane czarne spodnie, do tego czarny golf, na wierzch kolorowy żakiet i turban na głowę.

Chyba nikt z nich nie pomyślał, że przecież jest upał.

O tym golfie kilkanaście dni wcześniej mówiła, aby pamiętali: to jej ulubiony. Nic więcej. Ostatnio pokochała chińską czerwień. Włożyli jej na palec pierścień w tym kolorze. Prezent od przyjaciela z dalekiej podróży. Z ogrodu syn przyniósł lilię.

Co działo się potem? 

3/4
Kora Jackowska i Kamil Sipowicz
ONS.pl

Zapalili świece, zaczęli czuwanie. Do domu przyszło kilku zaprzyjaźnionych z Korą i Kamilem sąsiadów z Roztocza. 

Wszyscy poczuli się nagle poza czasem. (...) Samochody paparazzich ugrzęzły gdzieś w błocie, bo kierowcy nie znali tajnej drogi w lesie. Tabloidy napisały bzdury.

A oni tutaj, na odludziu, trwali przy królowej. Rodzina, przyjaciele, zwierzęta. Wreszcie przyjechali ją zabrać z firmy pogrzebowej. Ktoś przypadkiem coś nacisnął. Włączył pieśni tybetańskich mnichów. Nawet ci faceci chyba się wzruszyli, czytamy w "Wysokich obcasach".

W tym samym materiale opiekunka Kory opowiedziała o dziwnych zjawiskach, jakie miały miejsce w dniu śmierci artystki. Jakich?

4/4
Kora Jackowska
ONS

Opiekunka artystki, Magdalena Klorek, w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" zdradziła, że tej nocy miała wyjątkowy, proroczy sen.

- Kiedy zmarła, położyłam się chyba około północy i obudziłam się o godz. 3:33. Trzy trójki, a więc dziewiątka, a dziewiątka to koniec, zwieńczenie. A wiesz, dlaczego się obudziłam? Ponieważ przyśniło mi się, że Kora chodzi po domu i mówi: "Jestem wolna, jestem szczęśliwa" - zdradza Magdalena Klorek. 

Zobacz: Data pogrzebu Kory nie była przypadkowa...

Więcej na temat Kora Kamil Sipowicz