Demi Moore i Jennifer Aniston
East News

Krioterapia czyli legalny doping. Sprawdź, na czym polega i za co kochają ją gwiazdy

Demi Moore i Jennifer Aniston
East News

Ochładzanie organizmu jako forma odmładzania, ujędrniania, wyszczuplania – i nie tylko. Na czym polega fenomen nowoczesnej krioterapii? Wyjaśniają Magdalena Wójcik i Katarzyna Gawron, właścicielki DNA Clinics w Elektrowni Powiśle w Warszawie (www.dnaclinics.pl).

Magdalena Wójcik i Katarzyna Gawron
Magdalena Wójcik i Katarzyna Gawron, właścicielki DNA Clinics w Warszawie

Skąd się wziął pomysł na otwarcie DNA Clinics?

Magdalena Wójcik: Obie jesteśmy fankami zdrowego lifestyle’u. Dużo zawodowo podróżujemy i zawsze w nowym miejscu chodzimy na zajęcia fizyczne, jak joga, pilates itp. Podczas jednego z wyjazdów do USA szukałyśmy, na jet lagu, studia jogi o 5.30. Kiedy szłyśmy tzw. alejką fitness clubów, otworzyły się drzwi i przed nami stanął piękny mężczyzna o hollywoodzkim uśmiechu. Zadowolony rozpoczynał zdrowo dzień. Zajrzałyśmy do miejsca, z którego wyszedł adonis, i zobaczyłyśmy… pierwszy cryo boutique.

To tam zetknęłyście się panie z krioterapią jako metodą dbania o wygląd, a nie pobytem w sanatorium?

Katarzyna Gawron: Tak, i to była miłość od pierwszego wejrzenia! Zdecydowałyśmy się od razu skorzystać z zabiegu. Bez szczególnych wyjaśnień wpuszczono nas do kabiny na trzy minuty. To był „lot w kosmos”, w dodatku urządzeniem, które przypominało rakietę. Powietrze było zimne i suche, ale odczuwało się je zupełnie inaczej niż zimą w śnieżycy. Do chłodzenia w kriokomorze używa się gazu – azotu. Poczułyśmy powiew orzeźwienia, a następnie stymulację jak po wypiciu mocnego espresso. Do końca dnia byłyśmy pełne energii. Wtedy jeszcze nie rozumiałyśmy, skąd te odczucia. Drążąc z ciekawości temat, dowiedziałyśmy się, że w Dubaju, USA, we Włoszech, w Wielkiej Brytanii czy Portugalii korzysta się już z krioterapii. Postanowiłyśmy wywrócić do góry nogami polską mentalność, która kojarzy kriozabiegi z przysłowiowym Ciechocinkiem. To rewolucja! I my czujemy się jej przywódczyniami.

Po jakim czasie od chwili „lotu w kosmos” powstało DNA Clinics w Elektrowni Powiśle?

M.W.: Po dwoóch latach – tyle nam zajęło, aby wszystko posprawdzać, przygotować się i dokonać rewolucji w życiu. Najpierw w swoim zawodowym, a teraz – wśród Polek i Polaków. Dzisiaj już wiemy, że stosowanie krioterapii ma wiele pozytywnych efektów, a kto raz spróbuje – ten wraca. To jest jak legalny doping dla czerwonych krwinek i kolagenu.

Co dokładnie kriozabiegi robią ze skórą i ciałem?

K.G.: Literatura medyczna dysponuje ponad 600 badaniami dowodzącymi skuteczności działania krioterapii. To kontrolowana dawka bardzo dużego zimna – temperatury zaczynają się od -120 stopni Celsjusza, a kończą na -194 stopniach Celsjusza. W takiej kabinie organizm (głowa wystaje poza nią, więc nie ulega chłodzeniu) dostaje niesamowitego wielopłaszczyznowego dobroczynnego zastrzyku (śmiech).

M.W.: Do kriokomory wchodzimy w specjalnym ubranku, w rękawiczkach i skarpetach. Dbamy o to, aby podczas zabiegu czuć się bezpiecznie i wyglądać stylowo (śmiech). Krioterapia poprzez stymulowanie produkcji kolagenu powoduje zagęszczenie skóry. Przyspiesza także metabolizm, więc idealnie się sprawdzi, jeśli chcemy zrzucić zbędne kilogramy. Ponadto regeneruje ciało po treningu i zwiększa produkcję endorfin. Działa też na potencję i libido, wzmacnia odporność, zmniejsza i likwiduje obrzęki, usprawnia gospodarkę hormonalną – tak mogłybyśmy wyliczać i wyliczać…

Czy są zabiegi przeznaczone do odmładzania twarzy?

M.W.: Tak. W DNA Clinics mamy urządzenie, które służy do wykonywania kriozabiegów miejscowych, a jednym z bestsellerów jest Beauty Booster Advanced. Łączy działanie niskich temperatur z manualnymi masażami liftingującymi, wykonywanymi przez fizjoterapeutów i kosmetologów. Wspominając o urządzeniu do miejscowego krio, musimy powiedzieć o brazylijskich pośladkach. Nic tak nie ujędrnia i nie unosi tylnej części ciała, jak właśnie ten zabieg!

Które gwiazdy zagraniczne kochają krio? 

K.G.: Niewątpliwie Jennifer Aniston i Demi Moore, które mimo wieku wyglądają jak milion dolarów. A także aniołki Victoria’s Secret przed pokazami. 

Dlaczego jednak gabinet nosi nazwę DNA Clinics?

M.W.: W DNA Clinics nasi klienci mogą również skorzystać z dobranego na podstawie ich własnego DNA zestawu kremów Nomige oraz diet iGenesis. Pobieramy wymaz z wnętrza jamy ustnej i wysyłamy próbkę DNA do laboratorium, skąd po 6–8 tygodniach otrzymujemy gotowe kremy, pasujące tylko do konkretnej skóry, i „księgę życia”. Z niej dowiadujemy się, co lubią, a czego nie lubią nasze geny.

Przeładuj

Grzegorz Hyży zniknął z sieci! Co się z nim dzieje? Tłumaczy Agnieszka Hyży!

zobacz 02:15