czy warto się rozstać i wrócić do siebie?
©lassedesignen/Fotolia

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - mówi powiedzenie. W życiu jednak bywa różnie – rozstania i powroty się zdarzają nie tylko w związkach nieformalnych, ale także w małżeństwach. Nie jest to sytuacja bez wyjścia. Czasami jest to po prostu okazja do nabrania dystansu, przemyślenia pewnych spraw i zmiany.

Przede wszystkim – szczera rozmowa

Zanim podejmiecie spontanicznie jakąkolwiek decyzję, szczerze porozmawiajcie o tym, co się wydarzyło od momentu, kiedy się rozstaliście. Czy coś się zmieniło, czy rozstanie czegoś was nauczyło, wyciągnęliście jakieś wnioski? W końcu rozstaliście się nie bez powodu. Minęło pierwsze zauroczenie, a po przerwie znów czujecie to radosne podniecenie? Nie możecie serwować sobie rozstań i powrotów za każdym razem, kiedy dopadnie was rutyna. On zerwał? Czemu więc chce wrócić – powody mogą być różne i czasem mniej romantyczne niż „dotarło do mnie jak bardzo cię kocham”? To brutalne, ale może po prostu nie ma nikogo innego ciekawszego w jego otoczeniu? W końcu - czy jesteście pewni swoich uczuć? Jeśli nie umiecie do końca określić, co do siebie czujecie, nie angażujcie się bardziej. Zaoszczędzicie sobie przyszłych przykrości.

Wróciłaś do byłego – i co dalej?

Na jakich zasadach do siebie wracacie? Chcecie kontynuować od momentu, w którym przerwaliście czy też zacząć wszystko od nowa? Jeśli to drugie, musicie (mimo że to trudne) spróbować zapomnieć o złych chwilach - wyciągnijcie z nich wnioski, ale nie rozpamiętujcie i nie wracajcie do nich. Gdy chce się iść do przodu, nie można cały czas oglądać się do tyłu. Wypominanie rzeczy z przeszłości, brzydko mówiąc – pranie starych brudów - nie pomoże wam zbudować pełnego zaufania w związku.

Wspólna praca nad związkiem

Nawet jeśli to z jego winy się rozstaliście, decyzja o powrocie była wasza wspólna. W związku z tym praca nad odbudową związku także powinna być wspólna. Nie jesteście razem za karę! Jeżeli twój były zrobił coś, czego nie jesteś w stanie mu wybaczyć, zamiast mu to wypominać, nie brnijcie w to dalej. To droga donikąd.