zadowolony pan
©contrastwerkstatt/Fotolia

Jakie zło w tobie drzemie – eksperyment więzienny Zimbardo

zadowolony pan
©contrastwerkstatt/Fotolia

Eksperyment Zimbardo nazywany jest inaczej standfordzkim eksperymentem więziennym – miał sprawdzić efekty symulacji życia w więzieniu. Jest jednym z najbardziej znanych eksperymentów psychologicznych, rozpoczął burzliwą dyskusję na temat etyki zawodu psychologa, a część uczestniczących w nim osób badanych wysłał prosto do terapeutów.

Poszukiwany, poszukiwana – rekrutacja do eksperymentu Zimbardo

Uczestników eksperymentu wyszukiwano za pomocą ogłoszenia w gazecie. Oferowano w nim około 15$ za dzień eksperymentu. Ochotników przebadano i sprawdzono pod względem problemów psychicznych i problemów z prawem, by ostatecznie wytypować 24 zdrowych studentów – 18 do czynnego udziału, a 6 w razie potrzeby. Zostali oni następnie podzieleni na „więźniów” i „strażników”.

 

Dziewięciu strażników miało pracować trójkami po 8 godzin. Przed rozpoczęciem dano im możliwość zaopatrzenia się w sklepie militarnym – wybrali mundury khaki, pałki policyjne oraz ciemne okulary, które uniemożliwiały kontakt wzrokowy. Zimbardo poinstruował ich bardzo krótko – mają pilnować porządku i przestrzegania prawa, pałki są jedynie symboliczne. Gdy więźniowie uciekną, eksperyment zostanie zakończony.

Dramatyczny początek eksperymentu

Eksperyment Zimbardo (więcej: http://www.prisonexp.org/) od początku był nietypowy. Uczestnicy, którzy mieli być więźniami, nie stawili się w laboratorium jak to zwykle bywa. Zostali nagle zatrzymani w swoich domach – aresztowała ich policja, przedstawiając zarzuty napadu z bronią, skuto ich kajdankami, zdjęto odciski palców i odeskortowano do więzienia. Więzieniem były specjalnie zaadaptowane piwnice Uniwersytetu Standfordzkiego. Tam więźniowie zostali przeszukani, rozebrani, odwszawieni i ubrani w długie białe koszule z numerem identyfikacyjnym. Do prawej nogi przymocowano łańcuch, a na głowę założono damską pończochę. Wszystko po to, by więźniowie nie wyróżniali się między sobą i by zostali upokorzeni. Więźniowie mieli zwracać się do strażników „panie oficerze”, a między sobą jedynie po nadanym numerze.

Przebieg eksperymentu – niedowierzanie, płacz, bunt

Mimo że od początku wszyscy wiedzieli, iż jest to jedynie eksperyment i ich zadaniem jest udawanie więźniów i strażników, badani bardzo szybko się wczuli w swoje role. Strażnicy zaczęli być agresywni i zmuszali więźniów do poniżających czynności, jak kilkugodzinne odliczania, mycie toalety gołymi rękoma czy też symulowanie uprawiania seksu. Więźniowie początkowo się buntowali, planowali nawet ucieczkę, aż ostatecznie zaczęli się załamywać, tracić swoją tożsamość, reagować schorzeniami psychosomatycznymi. Wystarczyło 6 dni, by ludzie, którzy byli zdrowi fizycznie i psychicznie, weszli w role katów i ofiar.

 

Eksperyment miał trwać dwa tygodnie. Został przerwany szóstego dnia przez Christianę Malsach, współpracowniczkę Zimbardo, która uważała, że wymyka się on spod kontroli, a w więzieniu dochodzi do niebezpiecznej eskalacji przemocy. Mimo to był powtarzany – w Polsce podjął się tego w 2005 roku Artur Żmijewski (więcej: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/181026,1,kazdy-moze-byc-katem.read), choć warunki były nieporównywalnie mniej realistyczne, a całość należałoby prędzej nazwać artystycznym, a nie naukowym eksperymentem. Także kinematografia zainteresowała się eksperymentem Zimbardo – w 2001 powstała jego ekranizacja „Das Experiment” w reżyserii Olivera Hirschbiegela, a w 2010 „The Experiment” Paula Scheuringa.

Czy jesteśmy źli z natury – co pokazał eksperyment Zimbardo

Eksperyment Zimbardo pokazał oczywiście pewne tendencje – to, jak łatwo wchodzimy w narzucone nam role czy też czujemy się zwolnieni z odpowiedzialności, jak trudno uwolnić się od wpływu innych osób oraz jak szybko tracimy obiektywizm gdy w grę wchodzą emocje. Nie możemy jednak uogólniać. Pamiętajmy, że w eksperymencie brało udział jedynie kilkanaście osób, nie było żadnych wytycznych odnośnie standaryzacji badań i tak naprawdę całość przedsięwzięcia, mimo uprzedniego przygotowania, po prostu wymknęła się spod kontroli. Dziś nie spełniłby kryteriów badania eksperymentalnego.


Przeładuj

Pierwsza scena filmu "Artyści przeciw nienawiści" zaczyna się od... przekleństw Dody! Artystka zdradza kulisy tej sytuacji

zobacz 00:49