Kobieta na łące
Pixabay/jill111/CC0 https://creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

Choroba czy zakochanie? Niektóre objawy mogą być identyczne

Kobieta na łące
Pixabay/jill111/CC0 https://creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

Fizjologiczne objawy zakochania są podobne do symptomów chorób, zaburzeń emocjonalnych i działania niektórych substancji psychoaktywnych. Brzmi groźnie, ale czy jesteśmy w stanie ustalić, czym jest miłość?

Wybuchowa mieszanka

Przerażenie i zakochanie dają jednakowe objawy – rozszerzone źrenice, przyspieszone bicie serca, spocone dłonie, problemy z koncentracją, suchość w ustach. Organizm bardzo silnie reaguje na fascynację drugim człowiekiem, wywracając nasz świat do góry nogami. Dodatkowo zakochaniu towarzyszą takie dolegliwości jak przy grypie: zaburzenia łaknienia i snu, gęsia skórka, podwyższona temperatura. A cel tego wszystkiego z punktu widzenia biologii jest prozaiczny – chodzi o przedłużenie gatunku.

Naturalny sprawdzian

Ośrodki w mózgu odpowiedzialne za uczucie nagrody i uzależnienia według podejścia neurobiologicznego mają też wiele wspólnego z zakochaniem. Mechanizm procesów, jakie zachodzą wówczas w naszym organizmie jest zbliżony. Gdy dochodzi do pierwszego kontaktu fizycznego, takiego jak pocałunek czy dotyk – weryfikowane jest nasze genetyczne dopasowanie. Im większe podobieństwo – czyli tym samym mniejsze szanse na zdrowe potomstwo – tym bardziej partner nam „nie smakuje”. Zdarza się, że odczuwamy smak jego śliny jako kwaśny a zapach jego ciała jest nieatrakcyjny. To sygnał ostrzegawczy. W momencie, gdy jest odwrotnie, a więc genotypy różnią się od siebie na tyle, że biologia daje nam zielone światło – wtedy do głosu dochodzi mechanizm odpowiedzialny za uzależnienie. Stężenie fenyloetyloaminy – biochemicznego neuroprzekaźnika układu limbicznego (odpowiedzialnego za regulację zachowań emocjonalnych) w mózgach osób zakochanych jest 14 tysięcy razy wyższe niż przeciętnie. Dochodzą do tego jeszcze potężne „zastrzyki” dopaminy, oksytocyny (dzięki niej kobiety mają ochotę na bliskość) i wazopresyny (znana też jako hormon monogamii – aktywna jest szczególnie u mężczyzn) – z dodatkiem testosteronu i estradiolu (dzięki którym podsycane jest pożądanie seksualne). Taki biochemiczny koktajl – to właśnie jest zakochanie.

Pijani z miłości

Stan, w którym się aktualnie znajdujemy, można porównać z upojeniem alkoholowym. Hamowane w mózgu są ośrodki oceny – stąd powiedzenie, że miłość jest ślepa. Noradrenalina wyposaża nas w energię, żeby niezmordowanie zabiegać o nowe uczucie. Do głosu dochodzi też dopamina, która odpowiada za uczucie głodu i uzależnienia. Chcemy nieustannie przebywać w towarzystwie ukochanej osoby. Tęsknota za nią bywa porównywana z uzależnieniem od morfiny – jest to silne uczucie mające zarówno objawy psychiczne jak i fizyczne. Ponadto dopamina wpływa na obniżenie lęku przed oceną, tym samym wzmacniając poczucie własnej wartości. Jednym słowem jesteśmy odurzeni miłością.

Zakochanie trwa średnio 2 lata

Tyle szacunkowo utrzymuje się podwyższony poziom fenyloetyloaminy, która do tej pory dawała nam uczucie euforycznego szczęścia. Wraz z nią tracimy uzależniającą dopaminę. Wówczas najczęściej w związkach pojawia się kryzys, zaczynamy rozglądać się za innym partnerem. Jeśli jednak uczucie jest wystarczająco silne i zależne nie tylko od biochemicznych przemian – wówczas przechodzimy w fazę stabilizacji uczucia a miejsce dopaminy zajmują długodystansowe endorfiny. Czy to już jest miłość? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć każdy z nas.


Więcej na temat miłość małżeństwo
Przeładuj

Z kim Sylwia i Mikołaj utrzymują kontakt po "Love Island"?

zobacz 00:58