Party Stories
Doda w zielonej marynarce
Agnieszka Woźniak Starak w białym t-shircie na konferencji Big Brothera
beata-kozidrak
„Hotel Paradise” Ata Postek rozstała się z partnerem, ale już ma nowego! Zdradziła, jak się poznali
Michał Kostrzewski i pozostali jurorzy You Can Dance
Justyna Steczkowska z fanami
Ida Nowakowska prowadzącą "You Can Dance"
Doda
Kamil Durczok Wprost mobbing
ONS/Wprost
Newsy

A jednak skandal: Podwładna ujawnia SMSy od Durczoka, a redakcja przerywa milczenie

"U Kamila poziom chamstwa i wulgarności przekraczał wszelkie granice"

W miniony poniedziałek tygodnik "Wprost" doniósł o "białym proszku" znalezionym w wynajmowanym mieszkaniu, w którym bywał Kamil Durczok. Kontrowersyjny artykuł podzielił branżę głównie ze względu na zdjęcia prywatnych rzeczy znalezionych w walizce rzekomo należącej do szefa "Faktów TVN". O wiele więcej emocji wywołała zapowiedź drugiej części historii z dziennikarzem, tym razem w kontekście mobbingu i molestowania w pracy. Czy faktycznie jest się czego bać?

Zobacz: Internauci podważają autentyczność listu do Durczoka opublikowanego przez Wprost

Podobnie jak przy ostatniej publikacji, "Wprost" nie ujawnił żadnych nazwisk. W swoim artykule posłużył się opowieścią rzekomej byłej podwładnej Kamila Durczoka, która ze łzami w oczach opowiedziała traumatyczne historie z podtekstem seksualnym. Dowodem w całej sprawie mają być zacytowane SMSy oraz potwierdzenie ze strony kilku świadków.

Dziś, po kilku tygodniach badania sprawy, możemy już napisać, że przypadków molestowania i mobbingu dopuszczał się Kamil Durczok, szef "Faktów" - "Wprost" zajawia mocnym stwierdzeniem zeznania pani Magdaleny



Poniżej kilka cytatów kobiety:

Może to absurdalne, ale mnie się wydaje, że on jest wszechpotężny. Chociaż już nie pracuję w mediach, nadal się boję. (...) Wszystko zaczęło się w lutym 2010 r. W stacji pracowałam już prawie rok, byłam reasercherką. Mieliśmy wyjazd służbowy do Zakopanego, nocleg mieliśmy w jednym z hoteli. O trzeciej w nocy dostałam od Kamila SMS-a: "Wpadniesz?". Nie odpisałam.

Na drugi dzień udawał, że mnie nie widzi, więc ja też postanowiłam zapomnieć o całej sprawie. Ale po powrocie do Warszawy dostałam kolejnego SMS-a: "Cały czas się zastanawiam, dlaczego nie odpisałam w Zakopanem". Odpisałam: "Nie wchodzę w takie relacje z szefem. Nie spotykam się z tobą".

Pojawiły się kolejne SMS-y z propozycją spotkania. Nie odpisywałam. Wreszcie dostałam wiadomość: "Odpisz na tego cholernego SMS-a! Czy to takie trudne?!".

Był natarczywy. Nie wiedziałam co z tym zrobić. Rozmawiałam z psychologiem, doradził spokój i jasny przekaz: "nie". Bez emocji i histerii. Kiedy przychodził kolejny SMS od niego, płakałam. Ryczałam w prywatny telefon, ale na wiadomość odpisywałam rzeczowo i spokojnie. Że sobie nie życzę.



Po chwili spokoju i przerwy w aktywnym sms-owaniu, temat znów wrócił:

Pamiętam taką sobotę, kiedy dosłownie mnie bombardował wiadomościami. Widać było, że przestał się kontrolować: "Ile mam się o ciebie starać? Staram się już tyle czasu". "Gwarantuję ci pełną swobodę". Odpisywałam, że bardzo dziękuję, ale nie wchodzę w takie relacje z szefem. "Proszę, nie pisz". Na to on: "Tak czy nie?". Odpowiadałam: "Bardzo ci proszę, nie pisz do mnie. Ile razy mam powtarzać, że nie jestem zainteresowana? Stawiasz mnie w bardzo niezręcznej sytuacji. Nie wchodzę w takie relacje z szefem". Ja swoje, a on swoje, z uporem maniaka. Potem chyba poczuł, że przesadził. Napisał: "Przepraszam. Kasujemy wszystkie SMS-y".



Momentem kulminacyjnym dla całej sytuacji był wyjazd Magdaleny z redakcją i Kamilem Durczokiem do Szczyrku:


W Szczyrku był na mnie wyraźnie zły. "Zaczynasz jeździć na jednej łyżwie" - powiedział. Odebrałam to jako groźbę. W nocy znów zaczął do mnie pisać. Że mam wpaść do niego na wino. (...) Po powrocie ze Szczyrku dostałam SMS-a: "Teraz wszystko się zmieni". Zapytałam, co to znaczy. Nie odpisał.



Była reporterka "Faktów" przypomina także sytuację jaka miała miejsce po jednej z imprez:

To był czerwiec 2012 r. Kiedy impreza się skończyła, stałam przed budynkiem i dzwoniłam po taksówkę. Nie mogłam się nigdzie dodzwonić, a wtedy z imprezy wyszedł on. Też zaczął dzwonić po taksówkę. "Tek, kto się pierwszy dodzwoni, zamawia dwie, OK?" - zaproponowałam. Ożywił się. "Po co dwie? Blisko mieszkam, możemy pojechać jedną!". Wtedy chyba po raz pierwszy puściły mi nerwy. Krzyknęłam, że mogę go najwyżej z tej taksówki wyrzucić pod jego drzwiami. Od tego dnia zaczął się dla mnie koszmar. Nagle pojawiły się problemy w redakcji. Wszystko, co robiłam, było złe, klasyczny mobbing. Mówiłam coś do niego, a on udawał, że nie słyszy. Ustalałam coś, co dotyczyło programu, a on twierdził, że nic nie ustalaliśmy i że wszystkie moje propozycje są złe. (...) W pewnym momencie zaczęłam mieć lęki. Nie wiedziałam, z której strony dostanę. Przed dyżurami płakałam i wymiotowałam z nerwów.



Odejście Magdaleny:

Pewnego dnia Kamil wezwał mnie do siebie. Powiedział: "Widzę, że nie jesteś zadowolona. Odejdź z pracy". Odpowiedziałam, że nie chcę. Swoją pracę kocham, nie podoba mi się tylko to, jak mnie traktują. Ostrzegł: "Lepiej odejdź sama". (...) Negocjowałam z Kamilem jeszcze przy jednym pracowniku. Chodziło mi już tylko o to, żeby zapewnić sobie w miarę komfortowe warunki, tak żeby z dnia na dzień nie zostać na bruku i mieć czas na szukanie nowej pracy. Kamil proponował, żebym dobrowolnie zrezygnowała z etatu, wróciła do funkcji asystentki, a on ewentualnie pomoże mi znaleźć dodatkowe zajęcie producenckie przy innych programach. Stanęło na wydłużonym okresie wypowiedzenia, bez świadczenia pracy. Formalnie przygodę z telewizją zakończyłam w styczniu 2013 r.



Głos w aferze zabrały także osoby na co dzień współpracujące z Durczokiem. Ze względu na charakter oskarżeń wolą pozostać anonimowe:

Potrafił zatrzymać się przy biurku młodziutkiej reasercherki, która przyszła do pracy miesiąc temu. Teoretycznie jako szef miałby prawo nie wiedzieć, jak się ta dziewczyna nazywa. A Kamil podchodził, siadał na biurko, zagadywał, żartował. Komplementował. Często zapraszał do gabinetu - mówi były pracownik TVN.


Wybuchał, przeklinał, wyzywał od debili. Przed programem odsłuchiwał zmontowane już materiały i nagle rzucał słuchawkami o stół krzycząc, że wszystko jest do dupy. Kiedyś z tych nerwów połamał słuchawki. U Kamila poziom chamstwa i wulgarności przekraczał wszelkie granice - kwituje dziennikarka TVN



Obecnie sprawę mobbingu i molestowania w stacji bada powołana w tym celu komisja składająca się z wewnętrznych i zewnętrznych ekspertów w celu zweryfikowania informacji na temat mobbingu i molestowania w stacji. "Wprost" nieoficjalnie dowiedziało się, że na czele komisji stoi Agnieszka Trysła, szefowa działu HR w TVN.

Zobacz: Dlaczego TVN24 nie komentuje afery z Durczokiem? Chodzi o znajomość?



Kamil Durczok zdjęcia rzeczy z Wprost, molestowanie, mobbing, afera, zoofilia


 

Kamil Durczok i Justyna Pochanke afera Wprost
Akpa
Newsy
Czy Pochanke wiedziała o stosunku Durczoka do pracownic? Dziennikarz Faktów ujawnia kulisy
Dziennikarka jest żoną członka zarządu TVN

Tygodnik "Wprost" poszedł za ciosem i zgodnie z obietnicą z poprzedniego numeru opublikował drugą część "ciemnej strony" Kamila Durczoka . Tym razem dziennikarza przedstawiono w kontekście rzekomego mobbingu i molestowania seksualnego . W tym tygodniu przedstawiono historię dziennikarki Magdaleny, która ujawniła kontrowersyjne treści SMS-ów, jakie miała otrzymać od szefa "Faktów TVN" ( czytaj więcej ). Uzupełnieniem opowiadań byłej podwładnej Durczoka są komentarze osób, z którymi dziennikarz współpracował. "Wprost" zapytało osoby z otoczenia Kamila, czy o sprawie wiedziała Justyna Pochanke , również prowadząca "Fakty" . - Justyna to bardzo sympatyczna osoba, ale nie przesiaduje bez potrzeby w firmie, robi swoje i wychodzi. Nie żyje życiem redakcji, nie chodzi z nikim na papierosa, nie słucha plotek. System pracy był tak ułożony, że z Kamilem się mijali . Poszedłbym o zakłada, że o niczym nie wiedziała - mówi osoba pracująca w "Faktach TVN" Zobacz: Pochanke o depresji: "Mąż zamykał mnie w sypialni. W końcu pękłam" Była reporterka, która pracowała z Durczokiem opowiedziała o różnicach jakie panowały pomiędzy dyżurami Kamila, a dyżurami Justyny: - System pracy w "Faktach" jest taki, że na ogół przez tydzień program prowadzi Durczok, a w następnym tygodniu Justyna Pochanke. Kiedy mieliśmy "tydzień Kamila", wszyscy mieli doła. Na dyżury Justyny mówiliśmy "tydzień lajtowy". Nie chodzi o to, że była mało wymagająca, tylko po prostu szanowała ludzi . Wszyscy się cieszyli, bo było wiadomo, że będzie normalnie. Praca z Kamilem to siedzenie na tykającej bombie. Zobacz: Internauci podważają autentyczność listu do Durczoka opublikowanego przez Wprost Kamil Durczok na salonach:

Kamil Durczok
ONS
Newsy
Kamil Durczok jednak nie molestował? Są wyniki kontroli
Ciąg dalszy Durczok Gate.

Kamil Durczok niewinny? Po doniesieniach o mobbingu i molestowaniu w stacji TVN i redakcji "Faktów", Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła swoją kontrolę w stacji. Dziś zostały upublicznione jej wyniki. Czy znaleźli dowody, że  Kamil Durczok   molestował lub mobbingował swoich pracowników?       "Kontrolerzy rozmawiali z obecnymi i byłymi pracownikami „Faktów”. Wnioski po kontroli PIP są korzystne dla byłego szefa „Faktów” Kamila Durczoka", podaje "Newsweek".   Komisja znalazła tylko kilka uchybień w działaniach pracodawców, ale żadne z nich nie dotyczy Kamila Durczoka, byłego szefa "Faktów" TVN. W swoich dokumentach Państwowa Inspekcja Pracy nie pisze nic o molestowaniu, ani mobbingu. W raporcie nazwisko Durczok pada tylko raz w kontekście „struktury zależności w dziale informacji".           Kamil Durczok kontra "Wprost" Afera z Kamilem Durczokiem zaczęła się na początku roku, gdy tygodnik "Wprost" napisał o molestowaniu seksualnym w jednej ze znanych stacji. Ofiarą pewnego znanego prezentera miała być dziennikarka, którą cytował tygodnik. Nie padło żadne nazwisko, ale pojawiły się plotki, że byłym przełożonym dzienniikarki jest Kamil Durczok. Dziennikarz wszystkiemu zaprzeczył. Stacja TVN powołała specjalną komisję, która miała wyjazać, czy w stacji rzeczywiście dochodziło do molestowania albo mobbingu. Komisja zidentyfikowała przypadki "niepożądanych zachowań". Kamil Durczok odszedł z TVN-u. Krótko potem prokuratura zajęła się sprawą molestowania, ale po zbadaniu tematu sąd odmówił wszczęcia postępowania w sprawie molestowania seksualnego w TVN-ie. Stwierdzo, że „nie doszło do przestępstwa polegającego na doprowadzeniu innej osoby do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej przez nadużycie stosunku zależności". Teraz...

Druga okładka Wprost z Kamile Durczokiem
Facebook
Newsy
"Wprost" opublikował drugą okładkę z Durczokiem. Redakcja nie ma wątpliwości co do swojego śledztwa
Numer już jutro w sprzedaży

Tydzień temu gazeta "Wprost" wywołała niezłą burzę ujawniając okładkę z Kamilem Durczokiem jako podejrzanym o molestowanie i mobbing w pracy. Wtedy pikanterii dodała jeszcze wypowiedź Omeny Mensah , która powiedziała, że doskonale wiadomo, o kogo chodzi. Zobacz:  Głośna publikacja Wprost wywołała burzę. Mensah: Wiem o kogo chodzi Przez kilka następnych dni praktycznie każdy mówił tylko o tym, co ukazało się w tygodniku. Niemal cała branża opowiedziała się po stronie redaktora naczelnego "Faktów" sugerując, że dziennikarze naruszyli prywatność Durczoka. Po tym jak redakcja "Wprost" zapowiedziała, że to jeszcze nie wszystko, większość zainteresowanych czeka na to, co znajdziemy w jutrzejszym wydaniu. Jak na razie ukazała się jedynie okładka, która jest trochę mniej szokująca niż poprzednia. Na czołówce oczywiście Kamil Durczok, a w środku materiały zebrane na temat zachowań prowadzącego "Fakty" w pracy i jego stosunku do podwładnych.  Redakcja "Wprost" nie ma wątpliwości, że to właśnie on dopuścił się niepożądanych zachowań: Dziś, po kilku tygodniach badania sprawy, możemy już napisać, że przypadków molestowania i mobbingu dopuszczał się Kamil Durczok, szef „Faktów” - napisali na Facebooku. Co będzie w środku? Zobacz:  Szok! "Ciemna strona Kamila Durczoka". Dziennikarz na okładce Wprost     Kamil Durczok na salonach:

Nasze akcje
Delia My Cream
Styl życia

Krem idealnie dopasowany? Zrób go sama, z Delią to łatwe!

Partner
Macchia marki Tubądzin - wystrój we włoskim stylu
Styl życia

Mieszkanie inspirowane słoneczną Italią. Styl, który pokochały gwiazdy!

Partner
lenor-fresh-air-efect
Fleszstyle

Jak urządzić wnętrze, by zawsze zachwycało świeżością?

Partner
dax-cashmere-podklad-moon-blink
Fleszstyle

Klaudia El Dursi i Marcelina Zawadzka pokochały ten drogeryjny podkład i bazy pod makijaż!

Partner
Motorola moto g100
Styl życia

Uwielbiasz spędzać czas z przyjaciółmi? Wiemy, co zrobić, żeby te spotkania dawały ci jeszcze więcej radości!

Partner