Anna Przybylska w młodości
ONS.pl

Siedem lat szczęścia Anny Przybylskiej

Anna Przybylska w młodości
ONS.pl
– Dlaczego nie chcesz już być Marylką ze „Złotopolskich”?
Anna Przybylska: Bo moja blisko 10-letnia kariera w tym serialu zakończyła się w sposób naturalny. Ostatnia umowa wygasła w grudniu. Wtedy stwierdziłam, że przedłużanie kontraktu nie ma sensu.

– Ale widzowie się zapłaczą?
Anna Przybylska:
Jestem im bardzo wdzięczna, że mnie polubili. Że mogłam pracować przy serialu z tyloma wspaniałymi ludźmi. Może kiedyś zatęsknię za Marylką. Jednak bycie jednocześnie Anią Przybylską i Marylką było bardzo trudne. Kiedy nadchodził kwiecień i ruszały pierwsze czartery, ja już drżałam, że muszę się pakować i lecieć na plan. Mam dzieci w takim wieku, że bardzo potrzebują mojej obecności. To im należy się mój czas, a nie postaci serialowej.

– Im i mężowi? Gdzie ty, Kajus, tam i ja, Kaja?
Anna Przybylska:
Spotkałam się ze znajomymi. „Co ty robisz? – spytali. – Zastanowiłaś się nad tym?” Oczywiście, że tak. Jesteśmy rodziną, mamy dwoje dzieci – Oliwia idzie do zerówki, Szymon do przedszkola – i musimy być jak najczęściej razem.

– Nie czujesz, że to wielkie poświęcenie? Większość aktorów zabiega o role w serialu, bo to daje pieniądze.
Anna Przybylska:
Przeciwnie, mam uczucie, jakbym zrzuciła ciężar. Wiem, że postąpiłam słusznie. I nie rezygnuję z pracy. Będę teraz miała więcej czasu, aby rozważyć inne propozycje, które ciągle do mnie napływają.

– Bałaś się rozstań z rodziną, Jarkiem? Bałaś się kryzysu z powodu nieustannych wyjazdów?
Anna Przybylska:
Takich obaw nie miałam. Pisano o mnie różne banialuki. Ale przecież coś muszą pisać, a ja nie dawałam im żadnych powodów. I wymyślono małżeński kryzys.

– I nawet rozstanie.
Anna Przybylska:
Ale mnie to ubawiło. Jestem absolutnie szczęśliwą kobietą. Całkowicie spełnioną. W naszym związku nie tylko nie było żadnego kryzysu, ale nawet jakiejś jego zapowiedzi.

– Może dlatego podejrzewano kryzys, że mija właśnie siódmy rok Waszego małżeństwa?
Anna Przybylska:
Wiem, wiem, mówi się, że to rok kryzysowy. Nas to jednak nie dotyczy. Przecież małżeństwo nie musi cały czas wisieć na sobie, żeby było wiadomo, że tych dwoje się kocha. Kiedy byliśmy w Polsce, też dojeżdżałam na plan do Warszawy. W Turcji było tak samo. Zmienił się tylko środek lokomocji.

– Jaka jest więc miłość po siedmiu latach i przy dwojgu dzieciach?
Anna Przybylska:
Na pewno dojrzalsza, bo budowana na wspólnych przeżyciach, jak choćby narodziny dzieci. I mocna. Prawdziwa. To nie jest tak, że krążymy po dwóch orbitach, które czasami się stykają. Mamy jedną drogę, bez żadnych rozwidleń. I kierunkowskaz jeden. Wiesz, jakie to cudowne być z kimś tak bardzo, bez reszty? Każdemu życzyłabym takiego partnerstwa, jak nasze, takiego kibicowania sobie, radości, z jaką reagujemy na swój widok.


Więcej na temat Anna Przybylska
Przeładuj

W "Przyjaciółkach" Wiktor zdradził Patrycję? "Jestem pewna!" Zobaczcie, co się wydarzy w kolejnym odcinku!

zobacz 00:30