Robert Więckiewicz
AKPA
Newsy

"Są gwiazdy i genialni aktorzy. On należy do tych drugich". Kariera Roberta Więckiewicza

Jeszcze niedawno pytano: „Więckiewicz? A kto to taki?”. Dziś jest aktorem Holland i Wajdy, najlepszym, jak mówią, swego pokolenia.

I nie było wątpliwości – tylko on mógł zagrać Lecha Wałęsę. Niewiele o nim wiadomo. Unika roli celebryty. Nie tańczy na lodzie, nie walczy na głosy. Rzadko udziela wywiadów. Kim naprawdę jest Robert Więckiewicz i jakie kryje tajemnice, sprawdzał Roman Praszyński.

Ciemna sala wytwórni filmowej. Andrzej Wajda puszcza Januszowi Głowackiemu fragmenty swojego filmu o Lechu Wałęsie. Na ekranie kadry dokumentalnych filmów ze stoczni. W miejsce Wałęsy Wajda wkleił cyfrowo Roberta Więckiewicza. Głowacki, który napisał do filmu scenariusz, patrzy zadziwiony. Głowę by dał, że to „prawdziwy” Lech. „Więckiewicz Wałęsę wyczuł i poczuł. To powinna być wielka rola”, ocenia. „Nie ma sensu szukać tajemnicy jego aktorstwa. Na jednych chce się patrzeć, na innych nie. To charyzma. Ma to paru wielkich aktorów amerykańskich i paru rosyjskich”.

Twardziele też płaczą
Łódzkie kanały. Ciemno, zimno. Ekipa Agnieszki Holland kręci film „W ciemności”. Historię o lwowskim cwaniaczku – w tej roli Robert Więckiewicz – który ratuje Żydów, ukrywających się w kanałach. Aktor grający uciekającego z getta Żyda rzuca się na niego. Szarpią się. W czasie walki lampa parzy Więckiewicza w szyję. Tego nie ma w scenariuszu. Robert krzyczy z bólu. Karetka zabiera go do szpitala. Na planie ponury nastrój. Co robić? „Kręciliśmy ujęcia, w których nie było Roberta, i czekaliśmy”, wspomina Agnieszka Grochowska. Następnego dnia Robert Więckiewicz wraca. Poparzony. Zaciska zęby. Nie da po sobie poznać, że go boli. Gdy trzeba, jest twardzielem. Zwłaszcza w tej historii. Przejmującej i tragicznej. Dotykającej najciemniejszej strony ludzkiej natury. Widzowie na pokazach płaczą. „Ten film to potworne obciążenie”, mówi Grochowska. „Taka konfrontacja z Holocaustem zapada głęboko w psychikę. Trudno się od niej uwolnić”. Robertowi zajmie to blisko rok. „Potrzebowałem 10 miesięcy, żeby wyzerować i wrócić do Roberta”, powie w wywiadzie dla „GW”. „Nie zrobiłem w tym czasie żadnego filmu. Musiałem dać sobie na luz”. Wysiłek się opłaca. „W ciemności” polskim kandydatem do Oscara. Według krytyków filmowych lepszy od „Listy Schindlera” Stevena Spielberga i „Pianisty” Romana Polańskiego.

Reżyserka chwali aktora z pasją: „Wszystkie role Roberta były bardzo dobre. Ale tutaj przekroczył sam siebie. To nasz polski Sean Penn”.

Twarz recydywisty. Na czole blizna. Znak bojowej młodości. „Kiedyś byłem totalnym cholerykiem, wariatem”, wspomina Robert Więckiewicz. „Lubiłem się bić. I byłem w tym dobry”. Chłopak z Nowej Rudy. Rocznik 1967. Ojciec – górnik, matka – pielęgniarka. Razem z młodszą siostrą mieszkają na robotniczym osiedlu. W domu się nie przelewa. Gdy prosi mamę o resoraka, słyszy, że nie ma pieniędzy. Całe dnie na podwórku. Biega za piłką. Jest w tym coraz lepszy. Biorą go do klubu. „Obiecujący napastnik, miał dobry drybling, mocny strzał”, wspomina Jacek Cichański, towarzysz młodzieńczych zabaw, dziś nauczyciel. Słuchają rocka: AC/DC, Scorpions, Black Sabbath. Dla szpanu czytają Tomasza Manna. I dla podrywu. „Robert miał powodzenie u dziewczyn. Potrafił zauroczyć zachowaniem, bogatym słownictwem”. Niestety z marzeń o byciu sławnym piłkarzem nici. Kontuzja kręgosłupa. Szpital. Grozi mu wózek inwalidzki. Więc młody Więckiewicz może tylko chodzić z kumplami do kina Barbara. Oglądają wszystko, jak leci. „Potem na ławkach przy blokach opowiadaliśmy sobie te filmy”, dodaje Cichański. „Robert wcielał się w postacie. Po »Wejściu smoka« był Bruce’em Lee”. Nie chce być górnikiem. Za dużo naoglądał się w rodzinie 40-letnich mężczyzn z pylicą. Idzie do technikum budowlanego w Legnicy. Tam wpada w oko nauczycielce, która prowadzi kółko teatralne. Ma zostać aktorem? Czemu nie? Zwłaszcza że tak może wymigać się od wojska.

Uzależniony od adrenaliny. Jeszcze niedawno Robert Więckiewicz  łaził po przęśle mostu w Poznaniu. Wódka i przepaść – tego potrzebuje, żeby poczuć, że żyje. „Robert lubi wypić, jak wielu aktorów”, ocenia Olena Leonenko, która zagrała z nim w filmie „W ciemności”. „Ale nigdy nie widziałam, aby nadużył alkoholu”. Co innego wspominają koledzy ze studiów. Do wrocławskiej szkoły teatralnej zdaje w 1989 roku. Rzeczywistość jest taka szara. Trzeba ją podkręcić. Więc imprezy, gwałtowne romanse. Więckiewicz zakochuje się w koleżance ze studiów. Dziewczyna kilka lat później zginie w wypadku samochodowym. Jego relacje z kobietami są burzliwe. Nie jest grzecznym chłopcem. Energetyczny, gwałtowny. Urodzony wodzirej. Potrafi rozśmieszyć każdego. Uwielbia być w centrum zainteresowania. Ale „bania” to nie wszystko.

Robert Więckiewicz ma boski dar. Pierwsza dostrzega to Teresa Sawicka, aktorka wrocławskiego Teatru Polskiego, wykładowca w szkole teatralnej. Na dyplom przygotowuje z uczniami „Zbrodnię i karę” według Dostojewskiego. Więckiewicz jest jednym z trzech Raskolnikowów. Musi zamordować staruszkę siekierą. „Powiedziałam im: »Wyobraźcie sobie, że zabiliście. Weźcie na siebie ten ciężar. Tylko wtedy możecie być autentyczni«”, mówi Sawicka. Studenci kombinują wiele dni, coraz bliżej do egzaminu. W końcu poddają się w uczelnianym barku: „Pani profesor, tego nie da się zrobić”. Wracają na salę prób. Tam siedzi Więckiewicz w paltociku. „A ja spróbuję”, mówi. I odgrywa wielki półgodzinny monolog Raskolnikowa. Jest przerażający. Niesamowity. „To było genialne”, mówi Sawicka. „W całym moim teatralnym życiu tylko kilka razy spotkało mnie coś podobnego. Gdy skończył, mogłam powiedzieć jedno: »Idziemy na wódkę!«”. Na studiach Robert Więckiewicz kumpluje się z Robertem Gonerą. Początki są trudne, bo Gonera go „fuksuje”. Gdy widzi Więckiewicza – studenta pierwszego roku – na korytarzu uczelni, każe mu robić „tygryska”. Biedny Więckiewicz staje na palcach z dłońmi pod brodą. Ale zostają przyjaciółmi. Razem zagrają w „Samowolce”, ostrym filmie o żołnierskiej fali.

Zdobędę Oscara!
Brzydki jak noc. Za to kochają go kobiety. I za głos. W Poznaniu, gdzie po szkole trafia do teatru, dziewczyny same chcą, aby je podrywał. „Uwodzę  kobiety mimo woli”, tłumaczy Robert Więckiewicz. „Nieraz sam się dziwiłem, jak mi się to udaje. Przecież nie jestem klasycznym przystojniakiem. Myślę, że to był syndrom »pięknej i bestii«. Może silny, brzydki facet to jest jakaś konkretna propozycja?”. W Poznaniu mieszka bardzo skromnie, w kawalerce, którą na peerelowskim osiedlu wynajmuje teatr. Miłosne gniazdko? Kobiety do niego lgną, ale nie zawsze potrafi to docenić. Czasem górę bierze chuligan. Jedną z nich uderzył. Wstydzi się tego do dzisiaj. „Byłem chamem, uważałem, że skoro mnie sprowokowała, to jestem usprawiedliwiony”, ocenia sam siebie. Od jego dawnej kochanki słyszę, że jest świetnym kumplem, kolegą do zabaw, ale żaden z niego towarzysz na wspólne życie. Chorobliwie zazdrosny, śledził ją. W Poznaniu gra dużo, ale nie jest zadowolony. Zżera go ambicja. Pragnie wielkiej kariery. Marzy o filmowych kreacjach. Na spacerze klęka przed ładną dziewczyną i woła: „Dla ciebie zdobędę Oscara!”. Pomaga mu dyrektor poznańskiego teatru. Wyrzuca go w 1998 roku.

Robert Więckiewicz boi się, ale jedzie do Warszawy. Na początku jest kiepsko. Mieszka u rodziny. Nie ma pracy, oszczędności topnieją. „Co ja będę jadł?”, pyta przyjaciela, Pawła Łysaka, reżysera. „Nie przejmuj się, będziesz przychodził do mnie na obiady!”, pociesza Łysak. Wspólnie zakładają Towarzystwo Teatralne, grają „nowych brutalistów”, prowokujące, obrazoburcze sztuki. W teatrach, ale też w starych fabrycznych halach. Są jedną z pierwszych prywatnych grup teatralnych w Polsce. Ich „Shopping and Fucking” zyskuje rozgłos. Do swojego zespołu przyjmuje Więckiewicza Grzegorz Jarzyna, szef artystyczny Teatru Rozmaitości. To awans.

Jak młody Jean Gabin
Rozmaitości wyrastają na czołową scenę w kraju. Robert Więckiewicz może być dumny. Ale życie wystawia go na próbę. Po początkowych zachwytach Jarzyna krytykuje go totalnie. Robert słyszy, że nie nadaje się do niczego. Jest załamany. Traci wiarę w swoje siły. Myśli, żeby rzucić aktorstwo.

Jednak święty Wit, patron aktorów, ma go w swojej opiece. W 1999 roku w spektaklu „Ogień w głowie” ogląda Więckiewicza Andrzej Saramonowicz. „Nie miałem pojęcia, kto to jest, ale był tak intensywny i skupiający na sobie uwagę, że zdecydowałem się powierzyć mu rolę samego siebie w debiutanckim filmie »Pół serio«, który w 2000 roku ostro namieszał na festiwalu w Gdyni”, wspomina Saramonowicz w tygodniku „Wprost”. Zostają przyjaciółmi. W sztuce Saramonowicza „Testosteron” zagra kelnera Tytusa. „Zaprosiłam znajomego kelnera, aby pokazał Robertowi, na czym polega sztuka ustawiania zastawy na stole, cały kelnerski sznyt. Robert wspaniale zbudował swoją rolę. Wcielił ją w swoje ciało”, wspomina Olena Leonenko, która do „Testosteronu” pisze muzykę. Przedstawienie jest wielkim hitem. Zabawne, świeże, prowokujące. Robert odzyskuje wiarę w siebie. Ale nie chce zagrać w filmowej wersji „Testosteronu”. Zastępuje go Borys Szyc. Przyjaźń z Saramonowiczem stygnie. Lecz święty Wit nie próżnuje.

Reżyserzy ustawiają się w kolejce. Następny jest Juliusz Machulski. „Na próbach do filmu »Pieniądze to nie wszystko« Stanisława Celińska powiedziała mi, że jest u niej w teatrze piekielnie zdolny aktor Robert Więckiewicz”, opowiada Machulski. „Zaprosiłem więc go na zdjęcia próbne. Kiedy zobaczyłem, że w dodatku wygląda jak młody Jean Gabin, wiedziałem, że ma wielki aktorski potencjał. Takie rzeczy się czuje szóstym zmysłem. Niestety, została mi jedna nieobsadzona rola, ale za to – kominiarza. I tak się zaczęła nasza współpraca i przyjaźń”. Zrobią wspólnie siedem filmów. Kolejny już czeka. Robert Więckiewicz uwodzi reżyserów swoją twarzą bandyty. Zostaje czołowym gangsterem kraju. Biega z giwerą, klnie, bije, terroryzuje. „Sfora”, „Kryminalni”, „Świadek koronny”. Nie ma sensacyjnego filmu bez jego udziału.

To najbardziej spektakularna kariera ostatnich lat. Pamiętam, jeszcze niedawno widywałem go na Saskiej Kępie, gdzie mieszka w domu z ogródkiem. Urodziny synka wyprawiał w parku Skaryszewskim. Jeździł tramwajem. Dziś już go nie widuję. Status gwiazdy obowiązuje.

Przenosiny do Warszawy okazały się najlepszym wyborem jego życia. Nie tylko dlatego, że pokochało go kino. Również dlatego, że tu spotkał przyszłą żonę. Natalia Adaszyńska była kierownikiem literackim w Teatrze Rozmaitości. Mają syna. I tyle o nich wiadomo. Dzwonię do Natalii, która jest menedżerką męża. I słyszę, że Robert jest zajęty – gra Wałęsę u Wajdy. Więc nie ma czasu na rozmowy. A ona? Też nie. Ustalili z mężem, że bronią prywatności. Cóż, muszę zabawić się w detektywa. „Energiczna, kontaktowa, uśmiechnięta”, Piotr Najsztub chwali Natalię Adaszyńską. Była researcherką w jego programie „Tok-Szok”. Wynajdowała rozmówców, a ponieważ byli to zwykli ludzie, dodatkowo przygotowywała ich do występu przed kamerą. Pełna empatii i cierpliwości. „Cierpliwość na pewno przydaje się jej przy boku męża aktora”, dodaje Najsztub. „Aktor to z zasady człowiek o trudnym charakterze”.

Robert Więckiewicz sam przyznaje, że nie jest łatwy. „Miewam permanentną depresję. Bywam wtedy bardzo słabym człowiekiem”, zdradza. „Mam momenty zwątpienia w siebie. Zmuszam się do wstawania rano z łóżka”. Na szczęście trafił na silną kobietę. „Natalia jest kierowniczką w tym małżeństwie”, ocenia koleżanka. I błaga o anonimowość. „Robert chętnie zgadza się na taki układ. Jest drugim dzieckiem…”. Nawet jeżeli jest dzieckiem, to dojrzałym. W tym roku skończy 45 lat. Jest świadomym siebie człowiekiem. I docenia Natalię. „Nasze spotkanie zeszło się w czasie z moim dojrzewaniem”, powiedział VIVIE! przed paroma laty. „Byłem już po trzydziestce i uznałem, że wystarczy tego lekkiego i hulaszczego życia”. Choć nie wierzy w monogamię, bardzo się stara. „Ja bym chciał poznać kobietę, z którą jestem, a to nie jest proces obliczony na pięć, dziesięć czy piętnaście lat”, tłumaczy. „A skoro odbijam się w niej, jak w lustrze, to poznając ją, poznaję siebie”. Wbrew pozorom ma melancholijną duszę. „Postarzałem się”, konstatuje.

W amerykańskim stylu
Lwów zimą podczas wojny. Dziesięciu wisielców obraca się na wietrze. Ofiary hitlerowców. Obok Olena Leonenko sprzedaje jabłka na starganie. Robert Więckiewicz kupuje kilka. To kadry z filmu „W ciemności”. „Robert miał tam do zagrania trudną scenę”, opowiada Olena. „Ale miał w sobie tyle troskliwości, żeby pytać, czy nie zmarzłam, może chcę herbaty?”. Zna go od lat: „Więcol jest głęboko dobrym człowiekiem. Ma udane prywatne życie, wspaniałą rodzinę, dzięki temu jest absolutnie żywy na ekranie. To czysto amerykańskie aktorstwo. Lubię obserwować jego twarz, gdy wyraża tysiące najdrobniejszych emocji”.

Gabriela Muskała trzy razy była jego żoną. Ostatni raz w „Wymyku” Grega Zglińskiego, którego jest prawdziwą żoną (trochę to skomplikowane). Robert Więckiewicz gra tam Alfreda, człowieka, który nie stanął w obronie katowanego przez bandziorów brata. I dlatego wali mu się świat. „Robert w tej roli całkowicie się otworzył. Odsłonił cechy, które wcześniej ukrywał: delikatność, wrażliwość, zagubienie, lęk”, mówi Muskała. „Nie grał. Wszedł głęboko w postać. Myślę, że dużo go to kosztowało. Przez miesiąc był Alfredem. To piękne, że ktoś o takiej renomie nie osiada na laurach, wciąż poszukuje”.

Machulski też go chwali: „Bardzo mnie cieszy impet, z jakim Robert wszedł do naszej kinematografii, a po roli »W ciemności« wiem, że wsadził także nogę w drzwi z napisem Hollywood”. Sam aktor ma do swoich sukcesów dystans. Konsekwentnie unika roli celebryty. Nie tańczy na lodzie. Nie walczy na głosy. Nie popada w samozachwyt. „Cóż z tego, że zagrałem parę fajnych ról, niech będzie, docenionych, ale nie pracuję po to, by dostać nagrodę. Robię to, bo tak mam”, powtarza.

A marzenia o Hollywood? Stać go na autoironię. „Może akurat będą potrzebowali jakiegoś… ukraińskiego pasterza, to wtedy zadzwonią…”.

Teresa Sawicka, jego nauczycielka zawodu, wie jedno: „Są gwiazdy i genialni aktorzy. Robert należy do tych drugich”.

Tekst Roman Praszyński / Viva!

ALLONS_1196147.jpg
ONS
Newsy
Więckiewicz zagra Wałęsę!
„Był najlepszy, pokonał konkurencję”

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable { mso-style-parent:""; line-height:115%; font-size:11.0pt;"Calibri","sans-serif"; mso-fareast-"Times New Roman";} Robert Więckiewicz pokonał Borysa Szyca ! Okazuje się, że to właśnie on, a nie Szyc, zagra w najnowszym filmie Andrzeja Wajdy . Według najnowszych informacji Robert Więckiewicz wygrał casting na główną rolę w filmie „My, naród polski”. Aktor wcieli się w nim w postać byłego prezydenta, Lecha Wałęsy . - To już pewne, że Więckiewicz pojawi się w tym projekcie, był najlepszy, pokonał konkurencję- zdradza w rozmowie z „Super Expressem” osoba z produkcji filmu. Zwycięstwo Więckiewicza jest jednocześnie wielką porażką dla Borysa Szyca, który ponoć przez zbyt imprezowy styl życia stracił możliwość współpracy z Wajdą. Już za rok planowana jest uroczysta premiera filmu o byłym prezydencie. Wtedy też będziemy mogli ocenić, czy Robert Więckiewicz sprawdzi się w nowej roli.

Newsy
Maciej Zakościelny jako czarny charakter
Najpiękniejszy VIVY! 2006 marzy, by zagrać człowieka o skomplikowanej, trudnej osobowości. „Bo nawet czarny charakter może być piękny, jeśli został przedstawiony prawdziwie”, mówi w rozmowie z VIVĄ! Spełniamy marzenie Maćka. Tylko u nas Zakościelny wciela się w bohaterów swoich ulubionych filmów.

Zakościelny od początku szkoły teatralnej zapowiadał się na gwiazdę – mówi jedna z jego koleżanek z roku. Przystojny, wysportowany, poukładany. Błyskawicznie zaczął grać w serialach: „Plebania”, „Na dobre i na złe”, „Samo życie” i dość szybko jego sprawami zaczął zajmować się profesjonalny agent. „My od rana do nocy przesiadywaliśmy w szkole, marzyliśmy o epizodach, a on tylko zmieniał taksówki, by zdążyć na kolejne spotkanie czy plan”, dodaje. „Zakościelny? Ambitny, zdeterminowany na sukces, pracowity”, mówi, nie ukrywając podziwu, inny kolega. „Pamiętam, jak przyszedł do nas na wykłady Krzysztof Kolberger. Opowiadał nam mnóstwo o aktorstwie, o tym, co jest najważniejsze. Na koniec dodał, żebyśmy dbali o ciało, żebyśmy się nie rozleniwili, bo nasze ciała to nasz warsztat. Po tym wykładzie Maciek jako jedyny natychmiast zapisał się na siłownię”. Do dwóch razy sztuka Do szkoły aktorskiej dostał się dopiero za drugim razem. Miał predyspozycje, ale jeden z profesorów poradził mu, że powinien kilka rzeczy poprawić – zlikwidować regionalny akcent, popracować nad dykcją. Sam aktor wspomina tamten czas z dystansem: „Mówiłem wtedy »wziąść« zamiast »wziąć«, »włanczać« zamiast »włączać«”. Przez rok miał ćwiczyć dykcję i zlikwidować regionalny akcent. Zgłosił się do Ewy Różbickiej, emerytowanej nauczycielki aktorstwa, która przygotowywała wcześniej do egzaminów Artura Żmijewskiego i Michała Żebrowskiego. Wyczuwała każdy fałsz, każde potknięcie. Przygotowała go perfekcyjnie. W komisji zasiadał Jan Englert. „Gdy podczas egzaminu dowiedział się, że trenowałem karate – wspomina Maciek – zaproponował mi, żebym powiedział przygotowany...

ONS
Newsy
Polski aktor ma szansę na Oscara!
Więckiewicz zachwycił krytyków w USA

To z pewnością był udany rok dla Roberta Więckiewicza . Filmy w których pojawił się aktor, zbierają pozytywne oceny krytyków i widzów. Okazuje się, że talent polskiego aktora doceniają również amerykańscy filmowcy. Więckiewicz jest chwalony za rolę w filmie "W ciemności" Agnieszki Holland. Produkcja, która została nominowana do nagrody Critics’ Choice Movie Award, ma wielkie szansę na nominację do Oscara! W programie "Pytanie na śniadanie" Więckiewicz opowiedział o swoim sukcesie: - Coś tam napisali, mimo że mają dosyć poważny problem z wymówieniem mojego nazwiska . To są bardzo miłe rzeczy, ja się cieszę z tego, że film został świetnie przyjęty w Ameryce , mimo, że nie było jeszcze oficjalnej premiery. Miał tylko limitowaną dystrybucję tygodniową w Nowym Jorku i Los Angeles - przyznał skromnie Więckiewicz. Film Agnieszki Holland z udziałem Roberta Więckiewicza będziemy mogli zobaczyć już od 5 stycznia 2012 roku. kb

Nasze akcje

Uwielbiasz taniec? Rozwijaj swoje umiejętności i dziel się nimi ze światem!

Partner
Newsy

Kosmetyki, które dbają o ciebie i planetę. Poznaj nową linię przeciwzmarszczkową Laboratorium Kosmetycznego Ava

Partner

Lubisz zieloną herbatę? Poznaj jej prozdrowotne właściwości

Partner

Słuchawki jak ekskluzywne kosmetyki? To możliwe z Huawei FreeBuds Lipstick

Partner
Newsy

Pierścionek zaręczynowy w codziennych stylizacjach. Sprawdź najmodniejsze zestawienia na jesień 2021

Partner
Kosmetyki Neboa
Newsy

Zadbaj o włosy w duchu eko. Jak duży wpływ na planetę ma zawartość naszych kosmetyczek? Będziesz zaskoczona!

Partner