Roman Polański
Viva! (23/2013)
Wielki reżyser dziś

Roman Polański zdradza jaki jest prywatnie

Roman Polański
Viva! (23/2013)

Rozmowa z Romanem Polańskim jest jak emocjonalny rollercoaster. Już w pierwszych chwilach orientuję się, że kartkę z przygotowaną litanią pytań mogę zgnieść w kulkę i wyrzucić przez okno na paryski bruk. Wprawdzie nikt przed wywiadem nie poinformował mnie, że istnieje lista tematów zakazanych, ale wiadomo, że nie porozmawiamy o tym, co ludzi interesuje najbardziej. Że przecież nie odważę się zapytać Romana Polańskiego o śmierć żony, sprawę Samanthy Geimer czy ucieczkę z Ameryki. Wątpię, by chciał rozmawiać o małżeństwie, wątpię, że będzie rozwodził się na temat dzieci. Nie wciągnę go też w show-biznesowe pikantne opowieści.

W jednym z wywiadów zresztą powiedział: „Wolałbym, żeby dziennikarze rozmawiali ze mną o kinie, ludziach, którzy to kino tworzyli, a nie zadawali banalne pytania, kim jestem i jak żyję”. Kilkakrotnie dostaję żółtą kartkę za zbyt osobiste pytania, kiedy więc w trakcie rozmowy mówię: „Porozmawiajmy o filmie”, słyszę westchnienie ulgi: „Dzięki Bogu”.

Siedzimy w gabinecie reżysera na czwartym piętrze kamienicy przy Avenue Montaigne. Za oknem dachy Paryża. Gabinet skromny, tylko kanapa, fotel, zarzucone papierami biurko i półki. Na półkach książki i nagrody. Dumnie pyszni się Oscar, Złota Palma, Cezary, Maski – nagrody BAFTA, berlińskie Srebrne Niedźwiedzie. Na ścianach dokumentacja twórczości i życia reżysera. Od zdjęć z Catherine Deneuve czy Nastassją Kinski, fotosy z planów, po galerię fotografii żony i dzieci. Wiszą plakaty jego filmów, słynna okładka „Time’a” z 1962 roku z kadrem nominowanego do Oscara „Noża w wodzie”. Dalej zdjęcia z Peterem Greenawayem, fotografia wielkiego Ottona Premingera z dedykacją, zdjęcie z Andrzejem Wajdą i napisem: „Drogiemu Romkowi z nieustającym podziwem dla Jego talentu i serdecznie dziękując za wspaniałego Papkina w naszej »Zemście«. Andrzej Wajda”.

Roman Polański wita mnie mocnym uściskiem dłoni. Wygląda doskonale, można uznać za żart, że w sierpniu skończył 80 lat. Nastroszone włosy, chłopięca sylwetka, dżinsy i niebieska koszula. „Wenus w futrze” to dwudziesty pełnometrażowy film Polańskiego, ale pierwszy, w którym kobieta nie jest ofiarą. I czwarty, w którym obsadził żonę Emmanuelle Seigner. Pokaz filmu w Cannes zakończył się owacją na stojąco. „Mistrzowsko wyreżyserowany i zagrany”, zachwycają się krytycy. Roman Polański o swoim filmie: „To coś więcej niż opowieść o walce pomiędzy mężczyzną a kobietą. To oczywiście historia o dominacji, ale też walce pomiędzy życiem a sztuką, fikcją a prawdą, mądrością a głupotą, zuchwałością a odwagą. Całe nasze życie to pojedynek, trzeba znać swojego przeciwnika”.

– „Nie szukajcie mnie w tej sztuce, bo was zabiję”. To cytat z „Wenus w futrze”. Nie chce Pan, by utożsamiano Pana z Pana filmami?

Ależ to nie ma sensu! Za każdym razem, gdy robię nowy film, krytycy utożsamiają mnie z bohaterami albo z problemami, o których traktuje film. Niech pani sobie wyobrazi, że zdarzyło się to nawet wtedy, gdy nakręciłem „Tragedię Makbeta” (śmiech).

– Ale swego czasu powiedział Pan, że „kinem odpowiada na życie”.

Oczywiście, ale nie w tak prymitywny sposób.

– Czyli nie chce Pan, by w Pana filmach dopatrywano się fragmentów Pana biografii?

Chcę, żeby dopatrywano się wątków, ale niekoniecznie utożsamiano je z moją osobą. Wie pani, zamknę okno, na szczęście zrobiło się trochę chłodniej, bo było okropnie gorąco. O czym rozmawialiśmy…? To są moje filmy, więc jest w nich zawsze mój styl, moja myśl. To tak, jak charakter pani pisma, na które teraz patrzę. Charakter pisma jest osobisty, każdy inaczej pisze, każdy też inaczej filmuje. Oczywiście, że są związki pomiędzy moją osobą, moim charakterem, moim temperamentem a tym, co pokazuję potem na ekranie. Ale w taki oczywisty sposób proszę tego nie łączyć.

– Lubi Pan prowokować? Każdy, kto obejrzy „Wenus w futrze”, zaraz zapyta, dlaczego bohater wygląda zupełnie tak, jak Pan?

A wie pani, że to jest przypadek? Choć to, że Mathieu Amalric wygląda jak ja, nie było dla mnie tajemnicą. Kiedy po raz pierwszy go poznałem, a było to już dobre 10 lat temu, Mathieu grał w filmie Stevena Spielberga „Monachium”. I właśnie Spielberg mi go przedstawił, mówiąc: „Jak to? Nie znasz go? Przecież to jest najlepszy aktor we Francji!”. Zaprosił więc Mathieu na wspólny obiad i pierwszą rzeczą, którą mi ten powiedział, było: „Czy pan wie, że mnie często biorą za pana?”. Więc ja dobrze wiedziałem, jak on wygląda, ale proszę mi wierzyć, zupełnie nie myśleliśmy o tym, gdy go angażowaliśmy do filmu. Wzięliśmy go, bo to bardzo dobry aktor, jak mówił Spielberg, pewnie najlepszy, jakiego tutaj mamy.

– Ale przyzna Pan, że to diabelski przypadek. W kilku scenach w „Wenus w futrze” wygląda zupełnie jak Pan. Można się pomylić.

Może palec boski tutaj zadziałał.

– A wszyscy powiedzą, że Pan znowu prowokuje.

No cóż, powiedziałem prawdę. To był przypadek. Może właściwie powinienem go wykorzystać dla reklamy filmu? Ale nie, kłamstwo nie jest w mojej naturze.

– W życiu lubi Pan prowokować?

Ja wiem? W moim wieku mniej. Jak się jest studentem szkoły filmowej, lubi się prowokować. Nie byłem wyjątkiem. Ale z biegiem czasu to ulega ewolucji.

– Zmienia się więc Pana charakter, ale nie wygląd. Mam wrażenie, że wygląda Pan dokładnie tak samo, jak na zdjęciach sprzed wielu lat.

Nie zawarłem paktu z diabłem. Mogę panią zapewnić.

– Może ma Pan portret, jak Dorian Gray, który starzeje się za Pana.

Proszę poszukać. Może na strychu…

– Kim jest dziś Roman Polański?

Jak ja mogę streścić moje życie w jednej odpowiedzi? Kim jestem? Jestem reżyserem filmowym, rodzajem rzemieślnika, z tego powodu pani ze mną rozmawia. I to chyba jest najbardziej interesująca rzecz w mojej osobie.

– Ludzie są ciekawi Pana życia.

Wiem, że są ciekawi, ale to jest bardziej ich problem, a nie mój.

– Męczy to Pana?

Unikam rozmów z prasą, przedstawicielami mediów, do stopnia, do którego jest to możliwe.

– Ale nie ma na świecie reżysera tak rozpoznawalnego, jak Pan. Kto wie, jak wygląda Lars von Trier, Steven Soderbergh czy bracia Coen? Ma Pan tego świadomość?

Niestety. Ale wolałbym chodzić po ulicy incognito, wolałbym, żeby mnie ludzie nie rozpoznawali. Przyzwyczaiłem się do tego, bo już jako dziecko grałem w teatrze i już wtedy mnie rozpoznawano. Wtedy to było dość przykre, teraz to nie ma już dla mnie znaczenia. Choć muszę przyznać, ludzie są sympatyczni. Wie pani, bardzo rzadko, prawie nigdy, nie mam przykrości związanych z tym, że ktoś mnie na ulicy rozpozna. Na ogół mówią miłe słowa, ściskają mi rękę, chcą fotografię, autograf.

– Jest Pan niewątpliwie jedynym reżyserem na świecie, który zrobił sobie zdjęcie półnago, z ówczesną małżonką Sharon Tate. To było w lipcu 1969 roku. Zdjęcia ukazały się później w amerykańskim „Vogue’u”. W tamtych czasach lubił Pan prowokować?

Ale to zdjęcie zrobił wielki fotograf David Bailey.

– Ale pozwolił Pan na to.

W tamtych czasach takie rzeczy były przyjęte. To były lata 60. Obyczaje były zupełnie inne niż w tej chwili. Ludzie czuli się wolniejsi, kobiety na plaży nie zakładały biustonosza. To nie ma nic wspólnego z tym, co dziś znamy jako obyczaje. Mam wrażenie, że cofamy się do czasów przed królową Wiktorią.

– Tęskni Pan za latami 60.?

Muszę pani powiedzieć, że ci, którzy mieli szczęście znać te czasy, są jednogłośnie smutni, że to się zmieniło. Poszliśmy w gorszą stronę.

– To jak Pan dziś postrzega rzeczywistość?

Coraz większa pruderia, ciemnota. Nauka w ostatnich latach robi niesłychane postępy dzięki rozwojowi technologii, natomiast społeczeństwa głupieją. Prawdopodobnie przyczyną jest fakt, że jest nas na świecie coraz więcej. W latach, o które pani mnie pyta, było trzy miliardy ludzi, teraz jest siedem i pół miliarda. W czasie jednego pokolenia ta liczba się podwoiła. To jest katastrofa. Prawdopodobnie jest więc też coraz więcej ludzi nieoświeconych.

 

Rozmawiała: Katarzyna Przybyszewska


Cały wywiad z Romanem Polańskim znajdziecie w nowej "Vive!" (23/2013)

Więcej na temat Viva! Roman Polański
Przeładuj

Oto zwiastun wielkiego finału "The Voice Kids"! Kto otrzyma tytuł najlepszego głosu w Polsce?

zobacz 01:04