Przemysław Saleta o chorobi córki
ONS

Ponad 5 lat temu córka Przemysława Salety potrzebowała przeszczepu nerki i wówczas bokser zdecydował się na przeszczep rodzinny, ofiarując Nicole swój organ. Dziś dziewczynka ma 19 lat i niestety podarowana nerka przestała pracować. Nicole od trzech miesięcy jest dializowana. W międzyczasie w mediach pojawiło się wiele niedomówień na ten temat. Przemysław Saleta na łamach "Grazii" postanowił powiedzieć jak jest naprawdę.

- Jeśli ktoś ma przeszczepioną nerkę to nie znaczy, że jest całkiem zdrowy. To jest stan chorobowy. Cały czas trzeba brać leki, nerka się zużywa i w każdym momencie może zostać odrzucona przez organizm. Zarówno po roku, jak i po 15 latach. U Niki funkcjonowała 5 i pół roku. W przypadku przeszczepu rodzinnego to nie jest może zbyt długi okres, ale tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.


Jak w tej chwili wygląda sytuacja Nicole?

- Wróciła do dializy. Trwają cztery godziny. Musi być w szpitalu trzy razy w tygodniu, ale czuje się dobrze, funkcjonuje normalnie, zaczęła studia. Dobrze sobie to zorganizowała. Jeździ do szpitala rano i podsypia. Ludzie mnie pytają na ulicy "Jak córka?", jakby była umierająca. To chyba wynika z tego, że temat transplantologii jest trochę tematem tabu. Jest wiele cięższych chorób niż ta. (...) Na pewno jest to dla niej trochę uciążliwe, ale i tak znosi to lepiej niż kiedyś. Po pierwsze dobrze zna temat, po drugie - jest dorosła.


Ratunkiem dla Nicoli jest drugi przeszczep:

- Na razie jest wpisana na listę oczekujących. Tyle można zrobić. Ale jak wiadomo, lista jest umowna, bo kiedy trafia się nerka, wygrywa ten, kto ma więcej zgodnych antygenów, niekoniecznie ten, który jest pierwszy.


Trzymamy kciuki za Nicole!



Gwiazdy wspierają chore i biedne dzieci: