Prokuratura sprawdzi czy syn Doroty Zawadzkiej nie jest pedofilem
ONS

O synu Doroty Zawadzkiej zrobiło się bardzo głośno pod koniec ubiegłego roku. Został wówczas zatrzymany za próbę gwałtu i pobicie swojej znajomej, Zofii. 27-letni Paweł Z. trafił do aresztu z którego jednak dość szybko wyszedł.

Wraz z grupą znajomych byliśmy na imprezie, po której miałam u niego nocować, bo mieszkam poza Warszawą. Kiedy zostaliśmy sami, Paweł zaczął się do mnie dobierać. Przestraszona próbowałam go odepchnąć, ale to go rozwścieczyło. Zaczął mnie tłuc pięściami po twarzy i dusić - mówiła wówczas w rozmowie z Super Expressem poszkodowana koleżanka syna Zawadzkiej.

Sprawa wciąż nie trafiła do sądu i nie wiadomo czy będzie miała tam swój finał. Jak donosi tabloid, Paweł Z. przechodzi właśnie specjalistyczne badania dzięki którym biegli lekarze stwierdzą czy mężczyzna nie jest pedofilem, seksopiromanem albo seryjnym gwałcicielem. Informacje SE potwierdził zastępca prokuratora rejeonowego Warszawa- Śródmieście, Michał Mistygacz.

- Obecnie pan Paweł nie przebywa w żadnej placówce. Został poddany badaniom psychologicznym i seksuologicznym. Mają one na celu sprawdzenie, czy osoba badana nie ma żadnych odchyleń od normy. Na przykład czy nie jest pedofilem, raptofilem, seryjnym gwałcicielem albo seksopiromanem. We wrześniu mają być znane wyniki badań. I to od opinii biegłych lekarzy dużo zależy. Przy postępowaniu karnym istotne jest zbadanie stanu świadomości oskarżonego, szeroko to nazwijmy... chodzi o zbadanie poczytalności - mówi gazecie.


Dorota Zawadzka, którą widzowie znają z programu "Superniania" konsekwentnie milczy w sprawie swojego syna, któremu za próbę gwałtu grozi od 2 do 12 lat wiezienia.

Zobacz też: Dorota Zawadzka ostro o hejterach atakujących Filipa Chajzera