Pitbull Ostatni Pies Nowe zdjęcia z filmu "Pitbull. Ostatni pies" Nowe zdjęcia z filmu "Pitbull. Ostatni pies" Nowe zdjęcia z filmu "Pitbull. Ostatni pies" Pitbull ostatni pies kadr z filmu
Pitbull Ostatni Pies
Mat. prasowe
1/6
Pitbull Ostatni Pies
Mat. prasowe

 

W czwartek, 15 marca, do kin trafił film "Pitbull. Ostatni pies" Władysława Pasikowskiego. Czy przebije kasowe produkcje Patryka Vegi? 

Jesteśmy po seansie filmu i chcemy Wam przedstawić mocne i słabe strony filmu z Marcinem Dorocińskim i Dodą w rolach głównych. 

Ale najpierw o czym jest film "Pitbull. Ostatni pies"? 

Policja bada tajemniczą śmierć policjanta Soczka. Komendant upiera się, by znaleźć winnego. Wszystko wskazuje na to, że mógł maczać w tym palce szef pruszkowskiej mafii Gawron (Cezary Pazura). Wtedy Nielat znany teraz jako Quantico (Rafał Mohr) z Metylem (Krzysztof Stroiński) wyruszają w Polskę, by zwerbować tajniaka, który przeniknie do światka przestępczego i zdobędzie zaufanie przestępców. Idealnym kandydatem jest Despero (Marcin Dorociński), który jest łudząco podobny do przestępcy Hycla budzącego szacunek w szeregach wszystkich gangów. Despero zagasza się do akcji i wkrótce zaczyna współpracę z bratem Gawrona Juniorem (Adam Woronowicz) oraz gangsterem Kowalem (Jacek Król).

 

Jak w tym wszystkim wypada Doda? Jest wiarygodną Królową mafii? Czy warto iść do kina na seans?

 

Przeczytaj na następnej stronie.

 

Zobacz także: Premiera filmu "Pitbull. Ostatni pies" bez Patryka Vegi, ale z mocnymi akcentami! Kto najbardziej zaskoczył?

2/6
Nowe zdjęcia z filmu "Pitbull. Ostatni pies"
rzysztof Wiktor, Copyright ©Ent One Investments

 

Doda gra Mirę - kobietę o dwóch twarzach. Pewną siebie i o niewyparzonej buzi, słodką i współczującą dziewczynę, która wychodzi za gangstera a... po jakimś czasie zmienia się w krwawą królową mafii. To tak w telegraficznym skrócie. 

 

Czy Doda poradziła sobie aktorsko? Można odnieść wrażenie, że na ekranie ogląda się czasami Dodę, a nie Mirę. Postać jest pewna siebie i wygadana, ale gdy się wkurzy to lepiej nie pokazywać się jej na oczy. Ładnie wygląda, przyjemnie się na nią patrzy, ale aktorsko przebija ją Agnieszka Kawiorska (w końcu jest profesjonalna aktorką), która gra jej szwagierkę: żonę brata Gawrona, czyli Juniora (Adam Woronowicz). W sumie są to podobne role i status postaci, ale momentami to właśnie Kawiorska bardziej przyciąga uwagę. Czy udział Dody w filmie to plus czy minus? Idźcie do kin i oceńcie sami! 

 

Jak wypadł Marcin Dorociński?

3/6
Nowe zdjęcia z filmu "Pitbull. Ostatni pies"
rzysztof Wiktor, Copyright ©Ent One Investments

 

Marcina Dorocińskiego albo się kocha za oszczędność kreacji, albo za to nie lubi. Do filmu "Pitbull. Ostatni pies" bardzo pasuje ta jego jedna mina. Bohater Dorocińskiego, jak sam to określa, poświęca się dla romantycznego mitu policjanta. 

Despero jest taki, jaki powinien być bohater - czasem jest zabawny, czasem brutalny. Jest przebiegły, bezwzględny, ale przede wszystkim sprawiedliwy. I lubi się go od początku do końca. To zdecydowanie najlepszy punkt filmu.  

Ogólnie cała obsada sprawia, że film dobrze się ogląda. Woronowicz, Król, Stroiński, Mohr, Pazura, Kawiorska, Rabczewska, a nawet role epizodyczne Izy Kuny czy Jadwigi Cieślak oraz Kasi Nosowskiej to mocne strony produkcji. 

4/6
Nowe zdjęcia z filmu "Pitbull. Ostatni pies"
rzysztof Wiktor, Copyright ©Ent One Investments

 

Czego brakuje w filmie? Jeśli ktoś jest fanem "Psów" Pasikowskiego i czeka na kultowe dialogi, zawiedzie się. Nic nie zapada w pamięć. Nie ma też "śmiesznych wstawek" jak u Vegi. Film jest od początku do końca poważny, poza delikatnymi docinkami słownymi między bohaterami. To zaleta, ale jeśli widz oczekiwałby czegoś innego to zdecydowanie nie jest to film dla niego. 

5/6
Pitbull ostatni pies kadr z filmu
Mat. prasowe

 

Co dla jednych może być zaletą, innym może przeszkadzać. Chodzi o wątki zaczerpnięte z polskiej rzeczywistości. Afera Amber Gold czy zabójstwo Marka Papały są zbyt nachalnie zaserwowane widzom. Rozpuszczanie kwasem ciał, czy maltretowanie prostytutki przez przestępców dla zabawy (tzw. "trzepanie dywanu", czyli bicie jej pasem pod dywanem) - nie przypomina Wam to właśnie filmów Vegi?

 

6/6
Plakat filmu Pitbull. Ostatni Pies
mat. prasowe

 

Czy warto zatem iść do kina na film "Pitbull. Ostatni pies" Zdecydowanie tak. Czy będzie się podobać? Być może. Czy jest lepszy od filmów Patryka Vegi? To zależy, czego się oczekuje. Jeśli dużego tempa i wielkiej ilości seksu oraz przekleństw - nie. Jeśli sensacji - tak. Jak na kino sensacyjne przystało!