10_wywiad_par_08.jpg
EPOKA

Choć to nie piątek trzynastego, dziennikarkę Odetę Moro-Figurską (31) wyraźnie prześladuje pech. Na spotkanie z „Party” do kawiarni Café Szparka wpada lekko podenerwowana. Co się stało, skoro zawsze tryska energią i optymizmem? Jest przemęczona, bo od kilku tygodni spędza długie godziny na próbach do nowego programu „Kontakt” w TVP2, a poza tym jej mąż, dziennikarz radiowy Michał Figurski, znów narozrabiał w pracy! Razem z Kubą Wojewódzkim podczas porannej audycji w Radiu Eska Rock ostro żartowali z prezydenta i zostali zawieszeni w pracy na tydzień!

– Czy nie masz czasami ochoty powiedzieć mężowi: „Tym razem przesadziłeś”?
Odeta Moro-Figurska:
Oczywiście, że tak, ale on, niestety, w tej kwestii mnie nie słucha. Wiem dobrze, że radio to jego narkotyk. Kiedy prowadzi audycję, jest w transie. Dlatego odpuściłam sobie już zwracanie mu uwagi. W tym temacie mam znieczulicę.

– A nie jesteś czasem zazdrosna, że Twój mąż z Kubą spędza więcej poranków niż z Tobą?
Odeta Moro-Figurska:
Rzeczywiście mam Michała rano dla siebie tylko w weekendy. I, szczerze mówiąc, trudno tu mówić o wspólnych porankach. On w soboty raczej odsypia wczesne pobudki z tygodnia i śpi do godziny 13. A jeśli chodzi o ten specyficzny „związek” Michała i Kuby, to jest to po prostu inny świat. Raz się kochają, raz nienawidzą. Dlatego kiedy sobie leżą rano w tym jednym łóżku (nawiązanie do reklamy audycji „Poranny WF” – przyp. red.), ja im nie przeszkadzam! (śmiech) Poza tym z tego, co wiem, Kuba o Michała czasem dba i... przynosi mu bułeczkę na śniadanie.

– Ty w porze śniadania też jesteś w pracy. Budzisz ludzi w Telewizji Polskiej w „Pytaniu na śniadanie”. Duet Moro i Szaranowicz na pierwszy rzut oka wydawał się jak z dwóch różnych światów. A jednak „zaskoczył”.
Odeta Moro-Figurska:
Za jednym zamachem spełniły się moje dwa marzenia. Chciałam prowadzić poranki i marzyłam, żeby moim partnerem w programie był Włodek Szaranowicz. On jest moim królem, uwielbiam go! O naszym tandemie mówią „młodość i doświadczenie”. Kiedyś był dla mnie panem z telewizji, pamiętam go przecież jeszcze z dzieciństwa. I choć jesteśmy z dwóch innych pokoleń, to właśnie w tym tkwi siła naszego duetu. Byliśmy sobie pisani, bo nawet syn Włodka urodził się w tym samym dniu i roku co ja. Czuję się więc trochę jak jego córka. Choć jesteśmy różni, jest między nami fajna chemia. 

– Pod jednym względem na pewno jesteście podobni: oboje macie szczęśliwe rodziny.
Odeta Moro-Figurska:
Oboje jesteśmy bardzo rodzinni. Śmiejemy się czasem, że on jest dla mnie taki Wujek Dobra Rada, bo kiedy opowiadam mu o różnych wydarzeniach z mojego życia, Włodek mówi: „Wiem, u mnie było tak samo, nie przejmuj się”.

– Prosisz go o radę, kiedy masz rozterki sercowe?
Odeta Moro-Figurska:
Na tym polu u mnie od siedmiu lat nadal to samo: miłość do jednego faceta. Żadnych skandali, romansów, afer. Jesteśmy chyba strasznie nudną parą (śmiech).